19/08/2026
O marzeniach słów kilka.
Po co są marzenia? Po nic, po to żeby je spełniać.
Ludzie mają fazę, że marzenie to musi być od razu cos turbo odjechanego, lamborghini albo minimum wczasy na Hawajach. Musi być grubo, z pompą i w ogóle w odświętnym garniturze.
A g***o prawda.
Ostatnio chociażby przypadek autokaru z Medziugorie i nagle uświadamiasz sobie, że jutro możesz po prostu nie doczekać. Jaki podbój świata?
Dla mnie marzeniem jest to, żebym jutro rano wypił spokojnie ciepłą kawę na tarasie albo skoczył w weekend na rower czy w góry.
Mega przyziemne rzeczy. Inni nazwą to zwykłym planem, a ja wolę mówić, że to moje marzenie na dziś. Zresztą, dzisiaj miałem plan iść na siłownię i też wolę myśleć o tym jak o marzeniu, a nie nudnym obowiązku.
Siedmiogwiazdkowe plany w głowie, a w rzeczywistości k***a kolejna środa i zero konkretów. Słabo to widzę. Marzenia nie są od tego, żeby o nich opowiadać znajomym przy piwie, Są do roboty. Do skreślania z listy, do załatwiania.
Chcesz czegoś? To przestań pi****yć o wielkich celach i zacznij je dowozić. Jutro może cię już nie być.