23/02/2026
Zapowiedź dokonywania przez nauczycieli oceny funkcjonalnej ucznia budzi emocje, skoro do szkół nie dotarły żadne materiały wyjaśniające, co to jest, jak ją robić i jak ma wyglądać dokumentacja. Szkoda, że nieustannie dowiadujemy się o zmianach w edukacji przez Facebook, jakby był on głównym narzędziem informacji urzędników państwowych. Gdyby nie wpis Zyty Czechowskiej o ocenie funkcjonalnej, nie trafiłabym do rządowej strony wspierania specjalistów, nauczycieli i rodziców kilkoma narzędziami do oceny własnych dzieci czy uczniów.
https://wsparcie.gov.pl/
Skorzystałam z wersji z logowaniem się, utworzyłam konto, wybrałam ucznia ze swojej klasy, który nie posiada orzeczenia ani opinii z poradni i wypełniłam kwestionariusz oceny funkcjonalnej. Na pierwszej stronie troszkę zagubiłam się przy pytaniu o rodzaj porodu, ale są tylko dwie odpowiedzi (przedwczesny czy o czasie), czyli następnym razem powinnam skonsultować je z rodzicami ucznia, by wynik nie był zafałszowany. Potem już tylko odznaczałam punkty w skali od 1 do 5 przy różnych obszarach. Na koniec, po kilku minutach wykonania testu, przejrzałam całość, wróciłam do niektórych pytań, zastanowiłam się, zmieniłam odpowiedzi i zakończyłam badanie. Otrzymałam wynik w formie punktowej i opisowej, można go pobrać w formie pdf.
Opis dziecka nie jest jakiś wybitnie uszczegółowiony, bo też i badanie, zwane badaniem wstępnym, nie analizuje dogłębnie samego ucznia. Jest oceną ogólną, sygnalizującą mocne i ewentualne słabe strony dziecka. Tylko że tzw. "badanie kolejne" nie uszczegóławia pytań i nie jest zainteresowane pogłębieniem wiedzy na temat dziecka. Jest takie samo jak wstępne.
Dodane są "Przykładowe działania wspierające", które brzmią jak ogólniki z poradnianych opinii, pasujące do każdego dziecka, np. "aranżacja dostępnej przestrzeni uczenia się, np. w zakresie warunków akustycznych, stworzenie przestrzeni wytchnieniowej" (???, po raz pierwszy zetknęłam się z taką nomenklaturą), "- rozwijanie mocnych stron osoby uczącej się np. przez udział w zajęciach rozwijających uzdolnienia" itp. Samo badanie nie bada uzdolnień, wskazówki są tylko "przykładowymi działaniami", czyli mogą pasować do danego dziecka, ale nie muszą.
Wyniki mogą posłużyć jako punkt wyjścia do rozmowy z rodzicem na temat dziecka.
Z ciekawości, bo jeszcze od czasu do czasu ją posiadam, zrobiłam badanie drugiego ucznia, z orzeczeniem o kształceniu specjalnym. Niestety, wynik opisowy brzmiał tak samo jak przedniego ucznia...
Szybkie narzędzie, proste wnioski, prosty opis, powtarzające się wskazówki, które tracą w ten sposób na wiarygodności i w niczym nie pomagają. Ot, taki generator w stylu chata gpt, tylko bez zindywidualizowanych wskazówek, bo czat od razu znalazłby konkretne recepty na wsparcie ucznia ;) Ot, taki generator gotowych dokumentów, mających sprawiać wrażenie. Wrażenie zajęcia się dzieckiem.
Co z grafiki użytej przez Zytę zgadza się odnośnie oceny funkcjonalnej wykonanej w taki sposób? https://www.facebook.com/photo?fbid=26198398589784688&set=a.569774936407072
"Porządkuje", ale bardzo ogólnie. Wspiera współpracę całego zespołu nauczycielskiego - może przy dwóch, trzech pytaniach można byłoby zapytać innych, resztę można odznaczyć samemu. O tak, oszczędza czas dzięki gotowym narzędziom. Jest jakimś rodzaje wsparcia przy diagnozie dziecka, ale na pewno nie zastąpi diagnozy dziecka w poradni w czasie kilku spotkań z psychologiem i pedagogiem. Nie nazwie żadnych konkretnych trudności, tylko określi, że wynik wskazuje na "brak lub niewielkie trudności w funkcjonowaniu szkolnym" i napisze to zarówno przy uczniu mającego 248 punktów jak i 227...
Nie pokazuje pełnego obrazu funkcjonowania ucznia ani w sumie żadnego. Nie pomaga dostrzec mocnych stron ani trudności ucznia. Nie wymienia żadnych konkretów, nie daje zindywidualizowanego opisu. Ot, po prostu, że dziecko funkcjonuje w szkole.
No i tyle.
No to zakładajmy kolejne teczki wychowawcy, tym razem z tzw. oceną funkcjonalną. I się jej nie bójmy, urzędnicy zadbali o jej sprawne wykonanie.
Portal Wsparcia Edukacyjno-Specjalistycznego