Wczesny Buddyzm Szczecin

Wczesny Buddyzm Szczecin

Udostępnij

Niezależna grupa praktykująca w duchu Wczesnego Buddyzmu / Hillside Hermitage. Czytamy sutty, praktykujemy uważność i dyskutujemy, jak stosować Dhammę w życiu.

Niedziela, godz. 17:00
Al. Papieża Jana Pawła II 42/lok. 1, 70-415 Szczecin Lokalna grupa Wczesnego Buddyzmu (Theravāda) w Szczecinie. Czytamy sutty, praktykujemy uważność zgodnie z naukami Buddy, rozmawiamy o etyce i mądrości. Zapraszamy początkujących i zaawansowanych. Publikujemy zapowiedzi spotkań, nagrania, tłumaczenia i materiały do praktyki. Dołącz, jeśli szukasz rzetelnego, źródłowego podejścia do Dhammy.

05/08/2026

“Jak być zadowolonym pośród niewygody [Siostra Medhini]”

“Czcigodna Siostro, w mowach średniej długości nr 3, Buddha chwali jednego z dwóch mnichów, który po przybyciu późno na posiłek, powstrzymał się od jedzenia resztek. Idąc za radą Buddhy i przedkładając Dhammę nad dobra materialne, zdecydował się nie jeść. Buddha wskazywał, że takie ukontentowane podejście ostatecznie przyniesie mnichowi korzyści w dłuższej perspektywie. Dlaczego i w jaki sposób posiadanie mniejszej liczby pragnień pomaga w zrozumieniu Dhammy?

Polega to na zmianie sposobu życia, by prawidłowo rozumieć naturę rzeczy (Dhammę). Nie można zrozumieć Dhammy tylko z czysto teoretycznego punktu widzenia. Musisz o tym wiedzieć, by właściwie praktykować. Możesz w jakiś sposób rozumieć Dhammę, na poziomie intelektualnym. Jest wiele osób, które robią coś w rodzaju doktoratu z Dhammy, ale nie rozumieją jej na głębszym poziomie. Rozwijasz zrozumienie przez zmianę swojego życia i postępowanie wg. wskazań. Przykładowo przez ograniczenie pragnień, czy bycie zadowolonym z małej ilości rzeczy. Nie bycie chciwym, bycie stosunkowo minimalistycznym, prowadzenie prostego życia. To jest zgodne z praktyką Dhammy, bo rozwija twój umysł przez ograniczanie chciwości, bycie mniej reaktywnym w stosunku do rzeczy, które nie są takie, jakie chcesz.

W tym przypadku mnich mógłby czuć się usprawiedliwiony, mówiąc: "Przegapiłem lunch i teraz jestem głodny, a teraz ktoś oferuje mi jedzenie" Ale zdecydował się być ukontentowanym, niezależnie od tego, czy dostał to czego chciał, czy nie. Zrobił to celowo, by rozwinąć siłę umysłu w stosunku do własnego pragnienia.

Cztery Szlachetne Prawdy, będące podstawą zrozumienia Dhammy, wskazują, że przyczyną każdego cierpienia jest pragnienie. Więc jeśli naprawdę chcesz to zrozumieć, musisz zacząć praktykować w kierunku pozbycia się pragnienia. Początkowo twoja praktyka nie będzie idealna. Możesz zacząć przez powściąganie się i mówienie sobie "nie", w stosunku do rzeczy, na które chciałbyś się zdecydować. Zawsze zastanów się, czy jest to naprawdę konieczne? Czy potrzebuję? Czy muszę to mieć? Czy jest to absolutnie niezbędne?

Mnich w tamten dzień pozostał głodny i zrobił to z właściwych powodów, aby ćwiczyć siebie w byciu ukontentowanym, nawet gdy jego ciało domagało się jedzenia. Ale to nie oznacza, że zawsze powinieneś chodzić głodny. Głodzić się. To jest coś, o czym należy pamiętać. Łatwo wpaść w drugą skrajność mówiąc: "trening w braku pragnienia oznacza, że nie mogę nigdy założyć płaszcza, gdy jest mi zimno, nie mogę nigdy iść spać, gdy jestem śpiący" Nie o to w tym chodzi.

Wszystko zależy od twoich motywacji. Musisz obserwować, czy są ona właściwe. Lepiej skłaniać się w kierunku ascezy, bo jest to bezpieczniejsze od folgowania sobie.
Pozwalania sobie na wszystko. Musisz podążać drogą środka.

To oznacza właściwe rozumienie Czterech Szlachetnych Prawd. Rozumiejąc Cztery Szlachetne Prawdy i podążając drogą środka, uwalniasz się od cierpienia przez wykorzenienie pragnienia, które jest jego źródłem. Musisz ćwiczyć dostrzeganie swoich pragnień, bo nie są one zawsze oczywiste. To nie jest coś, co możesz po prostu zrozumieć na poziomie teoretycznym. Jeśli rozumiałbyś to w pełni, to byłbyś wolny od cierpienia. To właśnie oznacza uzyskanie właściwego poglądu. Musisz się w tym stopniowo szkolić i zmieniać swój styl życia.”

Fragment publikacji „Mowy Dhammy”- Mowa 20 “Jak być zadowolonym pośród niewygody [Siostra Medhini]”
„Mowy Dhammy” to zbiór transkrypcji materiałów publikowanych na kanale Hillside Hermitage PL w okresie od marca 2025 do marca 2026. Publikacja powstała w całości dzięki pracy niezależnych ochotników z polskiej społeczności
Link do pobrania: https://theravada.szczecin.pl/hhpl

W czwartek (06.08.2026) przypada mała uposatha.
Jest to kolejna okazja do podjęcia praktyki wyrzeczenia i spędzenia
tego dnia na praktykowaniu ośmiu wskazań oraz kontemplacji nauk Buddhy. Tradycja dni uposatha przetrwała do dziś dzięki tym, którzy ją kultywują, aspirując do rozwinięcia pełni ludzkiego potencjału

04/08/2026

Praktyczny opis tego, jak rozwijać to, co pomyślne, zamiast tego, co niepomyślne. Mowa wyjaśnia również, w jaki sposób wypracować postawę przejrzystości wobec samego siebie w odniesieniu do motywów stojących za własnym postępowaniem.

Definicja błędu [Napisy PL]
https://www.youtube.com/watch?v=qd7zsVNe72c
----

Pytający: Zastanawiałem się, czym są działania zdrowe i niezdrowe, bo powiedziałeś, że nasze błędy wynikają z niezdrowego działania. Aby przezwyciężyć własne błędy i niezdrowe postępowanie, powinniśmy być przejrzyści wobec siebie i szczerzy co do własnych intencji. To jednak nie jest łatwe.

Nyanamoli: Ta przejrzystość?

Pyt.: Przejrzystość. Trudno stale obserwować swoje intencje podczas codziennych zajęć. Czy jednak tędy wiedzie droga? Jak to robić?

Nm.: Zacząłbym od pierwszej kwestii. Sam ją już poruszyłeś. Coś jest błędem albo można to uznać za błąd, jeśli jest zakorzenione w chciwości, niechęci lub ułudzie. To właśnie definicja błędu.

Nawet jeśli dane działanie uznaje się powszechnie za normalne, jeśli wyrasta z chciwości, niechęci lub ułudy, jest niezdrowe dla umysłu. Dlatego musisz przejrzyście widzieć swoje motywy stojące za tym, co chcesz zrobić. Taka przejrzystość jest konieczna. Jest niezbędną podstawą. Nie trzeba szukać niczego poza nią, by rozwijać umysł. To samo kryterium, według którego rozwijasz przejrzystość, możesz stosować aż do pełnego rozwoju umysłu. Dlatego naprawdę trzeba ją rozwijać.

Zacznij od działań cielesnych. Rozwijaj czujność i uważność wobec tego, co robisz ciałem. Sprawdzaj, gdzie tkwi lub tkwiłby korzeń działania. „Dlaczego chcę to zrobić?” Początkowo być może będziesz musiał wręcz przesadnie się przepytywać. Gdy jednak ta postawa się utrwali, nie będziesz musiał układać pytań: „Dlaczego to robię? Z jakiego powodu?” Samo przyjrzenie się temu będzie już badaniem motywacji. Wystarczy spojrzeć, by zobaczyć, z czego ona wyrasta.

Chcesz coś zrobić ciałem? Dokądś pójść, coś zjeść, pracować czy zrobić cokolwiek? Zapytaj siebie: „Dlaczego? Dlaczego chcę to zrobić?” Możesz odpowiedzieć: „Bo inni potrzebują mojej pomocy”. Wtedy idź dalej: „Dlaczego to właśnie ja mam pomagać innym?” Nie chodzi o klasyfikowanie: „To jest dobre, a to złe”. Chodzi jedynie o pełną przejrzystość co do tego, dlaczego coś robisz.

Tak zaczniesz odsiewać wiele niezdrowych zachowań. Ludzie powtarzają je z nawyku, bo nie badają powodów swoich działań. Po prostu za nimi podążają. To się rozrasta i pogarsza. Tak powstają rozmaite nawyki, zmysłowość i zła wola. Wszystko dlatego, że nigdy naprawdę się nie przyjrzeli ani nie zauważyli, że to robią. Można tak to ująć.

Pyt.: Na przykład pójście do kina i obejrzenie filmu?

Nm.: Tak. To neutralny przykład. W oglądaniu filmu nie ma nic niemoralnego. Samo pójście do kina nie jest nawet etycznie niewłaściwe.

Chcesz jednak rozwijać umysł ku całkowitej wolności od cierpienia. Chcesz praktykować Dhammę. Możesz powiedzieć: „Wszyscy oglądają filmy, więc wszystko w porządku”. Możesz na tym poprzestać i po prostu pójść do kina. Możesz też zapytać: „Inni nie są mną i nie praktykują za mnie. Czemu tam idę? Dlaczego? Dlaczego chcę to zrobić?”

Możesz odkryć, że motywem jest jedynie chęć rozproszenia się, bo samotność wydaje się zbyt ciężka, więc chcesz pójść na film. Nie ma w tym nic niemoralnego. Jednak z perspektywy wolności umysłu od zmysłów jest to przeszkoda, bo ulegasz rozproszeniu. Chcesz się rozproszyć. Przyjmujesz postawę ułudy i braku przejrzystości, bo ciągła uważność wydaje się trochę zbyt nudna. I temu ulegasz.

Ktoś może pomyśleć: „Dobrze, już nigdy nie obejrzę filmu”. Nie o to chodzi. Nigdy nie zapominaj, dlaczego coś robisz. Ta zasada, ta postawa, sama wszystko uporządkuje.

Gdy zawsze jesteś wobec siebie przejrzysty, nie możesz już siebie zwodzić. Prędzej czy później poczujesz winę z powodu ciągłego rozpraszania się. Jeśli nie odstąpisz od tej postawy, to poczucie winy bez wysiłku powstrzyma cię od takich rzeczy. Początkowo być może będziesz musiał się powstrzymywać i mówić „nie”. Samo to jednak nie da ci zrozumienia natury rzeczy. Może je dać przejrzystość wobec własnych motywów.

01/08/2026

Kalendarz dni Uposatha na sierpień 2026

W Vinayi (dyscyplinie monastycznej) dni uposatha wyznaczane są według kalendarza księżycowego. Saṅgha zbiera się na recytację Pāṭimokkhi (reguł postępowania) w dni pełni i nowiu. W każdą kwadrę miesiąca księżycowego mnisi również się gromadzili, by nauczać osoby świeckie; nie była to jednak uposatha Saṅghi w sensie Vinayi. W niektórych krajach funkcjonuje dziś rozróżnienie na „dużą uposathę” (pełnia i nów) oraz „małą uposathę” (kwadry) — jest to współczesna, praktyczna konwencja.
W kontekście codziennych obowiązków osoby świeckiej podejmowanie ośmiu wskazań w każdy z tych czterech dni miesiąca stwarza okazję do uproszczenia życia i pogłębienia rozumienia nauk Buddhy. Jeśli dzień uposatha przypada w tygodniu pracy, praktykę wyrzeczenia możemy podjąć w sobotę lub niedzielę. Przez dobę powściągamy wszelkie zachowania seksualne, rezygnujemy z jedzenia po południu, stronimy od rozrywki, upiększania i zbędnych wygód. Spotkania i rozmowy z innymi — jeśli nie da się ich uniknąć — ograniczamy do minimum.
Dhamma wymaga od nas zbliżania się do niej. Podejmując regularną praktykę wyrzeczenia, nawet w niesprzyjających warunkach życia osoby świeckiej, pośród licznych obowiązków i społecznych oczekiwań, możemy stopniowo rozwijać umysł poprzez osłabianie jego zależności od zmysłowości. Z czasem dzień uposatha może stać się dla nas najważniejszym dniem tygodnia.

Bhante Kondanyo

30/07/2026

Wiele współczesnych podejść do praktyki zakłada godziny medytacji i pogoń za specjalnym doświadczeniem. Ale prawdziwa praktyka Dhammy jest prostsza i dużo bardziej doniosła.

• Dlaczego „medytacja” we współczesnym znaczeniu tego słowa, nie jest sednem praktyki.
• Jak rozwinąć jasność przez branie odpowiedzialność za swoje czyny.
• Dlaczego nowości i duchowe doświadczenia są rozproszeniem.
• Jak przekroczyć presję tradycji i poczucie obowiązku w buddyjskiej praktyce.

Jasność ponad nowość - inna „medytacja” [LEKTOR PL]
https://www.youtube.com/watch?v=MDOfVSmQr7I

---

Pytający: Załóżmy, że ktoś pogodził się z faktem, że musi przestrzegać wskazań i celibatu, by uzyskać Właściwy Pogląd. Ale ta osoba wciąż nie wie, jaką praktykę ma „wykonywać", jeśli nie medytować w nowoczesnym sensie. Bo wskazania nie mówią, co masz robić. Wskazania to lista rzeczy, których masz nie robić. Gdy nie robisz tych rzeczy, masz wolny czas. Jak można opisać praktykę dla takiej osoby?

Nyanamoli: Ta osoba już ją opisała. Wskazania mówią o rzeczach, których masz nie robić. Chroń to, dopóki wciąż musisz uważać czego nie robić, niezależnie od tego, co się wydarzy. To oznacza ustanowienie w cnocie. To nie znaczy, że wykułem wskazania i gorliwie ich przestrzegam. To znaczy, że moje wartości się zmieniły. W takim sensie, że niezależnie co się dzieje, niezależnie od doświadczenia, czy jest ono nowe, przyjemne, nieprzyjemne, niejednoznaczne, być może nie będę wiedział co robić, mówić, jak reagować, ale będę wiedział czego nie robić. Nie mam co do tego wątpliwości, bo oczyściłem swoje zachowanie.

Gdy przyjmujesz wskazania, przestrzegasz ich zewnętrznie, ale po to, by stosować je także na poziomie mentalnym. Niezabijanie, nieokradanie, utrzymywanie celibatu itd. Przyjmujesz wskazania i nie angażujesz się w to cieleśnie, ale też mentalnie. Czy twój umysł obraca się wokół nienawistnych myśli? Czy karmisz je? „Przecież nikogo nie zabijam". „Ale chciałbym zabić". To samo ze zmysłowością. Fizycznie wycofałem się ze zmysłowości, ale czy pozwalam mojemu umysłowi błądzić i fantazjować o niej? Wtedy nie powinienem tego robić także na poziomie mentalnym. Fizyczne powściągnięcie się powinno do tego prowadzić. Ograniczasz swój umysł do właściwych zachowań. W tym samym czasie nie ulegasz presji robienia czegoś z tym. Presji wykonywania praktyki, medytowania. „Ale przecież wyraźnie muszę coś zrobić". To tylko wzmacnia twoją żądzę.

To wszystko jest sīlabbata-parāmāsa. Nieważne czy chodzi o sīlę, czy obowiązki. „Moim obowiązkiem jest medytować". Twoim obowiązkiem jest rozumienie Dhammy. Gdy tłumaczono zwrot z sutt: „medytujcie mnisi, medytujcie", było to zabarwione współczesnymi poglądami theravady. Np. obserwuj dziurki od nosa, zmruż oczy, skup wzrok metr przed sobą itd. Jakby te rzeczy miały znaczenie do czegokolwiek i kogokolwiek. Tak ludzie chcieli interpretować medytację.

Ale medytacja z sutt oznacza wyjaśnianie rzeczy, które nie są jasne. Czemu wciąż podlegasz cierpieniu? Dlaczego przypisujesz sobie własność rzeczy, które sprawiają ci cierpienie? Dlaczego nie możesz wycofać się ze zmysłowości? Dlaczego wciąż cieszysz się przyjemnością pochodzącą z ciała? Jest mnóstwo aspektów i opcji, które możesz kontemplować każdego dnia. Możesz „medytować" nad nimi każdego dnia.

Starość, choroba i śmierć. „Mnich idzie do pustej chatki i tak jak chatka jest pozbawiona ludzi, tak to doświadczenie jest pozbawione właściciela". Co to za technika medytacji? To nie jest pusta wizualizacja jak prezentuje to Visuddhimagga. Myśl o obrazach, jak gliniane dyski itd. Nie chodzi o to. To doświadczenie, nawet teraz, nie posiada właściciela.

Mam poczucie własności, tego nie mogę zaprzeczyć. Ale to poczucie własności nie może być moje. To niekoniecznie jest trudno zrozumieć, ludzie są w stanie to zrobić. Ale czy to trafi na podatny grunt, czy nie, zależy od tego, czy zachowanie zostało wcześniej oczyszczone. Wycofałem się ze zmysłowości i z pięciu przeszkód.

To jest podstawowa satipaṭṭhāna. Te kontemplacje związane z ciałem, uczuciami, umysłem — tym jest satipaṭṭhāna. Dlatego Buddha mówił, że jest tylko jedna droga prowadząca do oczyszczenia. Która prowadzi do wypełnienia siedmiu czynników przebudzenia. Do wypełnienia uważności, dhammy vicaji, energii, samādhi.

Samādhi, które jest stanem jedności bazującym na passaddhi, spokoju. To jest wynik ustanawiania braku własności, odpuszczania, porzucania pięciu przeszkód. Są sutty, które mówią, że najpierw jest stopniowy trening, porzucanie zmysłowości, potem mnich porzuca pięć przeszkód i wtedy może praktykować satipaṭṭhānę. To wszystko prowadzi do pełni.

Współczesna theravada ma podejście, że „muszę coś zrobić wcześniej". Prezentuje to w ten sposób, bo tak prezentowała to Visuddhimagga. Wszystkie te przekłamania wywodzą się z komentarzy. Podstawy nie mają znaczenia, błądź w ciemności, rób przypadkowe rzeczy, praktykuj obserwację doznań, uspokajanie, wizualizację, itd. Spraw, by brzmiało to, jakby pochodziło z sutt. I wtedy to się stanie.

Tymczasem w suttach jest jasno opisane oczyszczanie czynów, mowy i umysłu. To skutkuje trwającym niezapominaniem. To przynosi radość, wzorowość, spokój, samādhi. Nie ma żadnych wstępów: „zrób to, a potem tamto". To daje zupełnie inne wrażenie, niż współczesne odosobnienia mindfullness. Tak, nie jest ważne, jakich przestrzegasz wskazań i jakie masz zaangażowanie w praktykę. Po prostu praktykuj zamykanie oczu, sztuczne uspokajanie się, wizualizację i wtedy objawi ci się prawda. Założę się, że nawet niewłaściwe poglądy za czasów Buddhy nie były aż tak płytkie. Zawierały przynajmniej jakąś formę oczyszczenia.

Pyt.: Będąc uczciwym, nawet Visuddhimagga zakłada, że jesteś mnichem. Przynajmniej nie zaleca tych praktyk ludziom świeckim.

Ny.: W takim razie przepraszam Visuddhimaggę.

Pyt.: Osoba może nie wiedzieć, że gdy nie ma niezdrowych stanów umysłu, musi uważać, by nie wpaść w pułapkę ciągłego robienia więcej. Na zasadzie: „muszę ciągle coś oczyszczać".

Ny.: Muszę ciągle coś robić, moje obowiązki czekają. To jest umiejętność, którą trzeba rozwinąć. Nie ulegaj presji robienia czegoś cały czas, np. rozwiązywania wątpliwości. Powstrzymaj się. Rzeczy pojawiły się — nie działam pod ich wpływem. Jest ciągła presja czego? By rozumieć? By się pozbyć? By zastąpić dyskomfort komfortem? Te intencje tam są i ich nie widzisz. I z tego powodu nie zobaczysz, gdy będziesz w zdrowym stanie. Nie musisz nic z tym robić. Musisz tylko zapobiec wyjściu z niego.

Poprawnie praktykowana uważność nie wymaga wysiłku. Sutty mówią, że nie możesz mieć za dużo sati. Nie możesz z tym przesadzić. Nie możesz zbytnio nie zapominać o ważnych rzeczach. Ale nawet to zostało dziś zniekształcone przez mistyczne nauki i autohipnotyczne praktyki. Czytając sutty przez taki pryzmat, widzisz w nich rzeczy, które w nich nie ma.

Np. uważność oznacza pamięć, niezapominanie. Spytaj się siebie, co dosłownie znaczy niezapominanie. Czy to oznacza skupianie się w każdej sekundzie na tym, co jest przede mną? Nie. Nawet gdybyś chciał to zrobić, to niemożliwe.

Więc jak nie zapomnieć? Jakiej techniki używać, by pamiętać? Wtedy zdasz sobie sprawę, że nie zapominasz rzeczy, które są ważne dla ciebie. Nie możesz zapomnieć, nawet gdybyś chciał. Więc spraw, żeby były ważne. Uczyń wskazania ważnymi. Uczyń łamanie wskazań niebezpiecznym. Uczyń działanie pod wpływem niezdrowych stanów niebezpiecznym. Gdy poczujesz to zagrożenie, uważność rośnie. To po prostu tak działa. W codziennym życiu u każdego. Niezapominanie nie jest czymś, co robisz.

Tymczasem wszystko, co jest „duchowe", może mijać się z faktycznym znaczeniem. Więc uważność nie oznacza dziś niezapominania. Oznacza specjalną praktykę satipaṭṭhāny bazującą na skupieniu i autohipnozie. Taka praktyka sprawi, że zapominasz o rzeczach. Sprawi, że będziesz całkowicie pochłonięty i nieświadomy całości doświadczenia.

Jak wcześniej mówiłem, rozumienie dosłownie oznacza widzenie znaczenia. Tak, że możesz wytłumaczyć to własnymi słowami. Możesz to samemu dostrzec, niezależnie gdzie się tego nauczyłeś. Możesz nawet ubrać to we własne słowa. Ale w „duchowym" kontekście, to słowo nagle znaczy coś innego. Oznacza wszystko i nic. Nowe doświadczenie. Rozumienie „teraz" i „egzystencji samej w sobie", itd. Co tak naprawdę zrozumiałeś? Ale te wszystkie rzeczy nagle oznaczają rozwój rozumienia przez specjalne doświadczenie medytacyjne.

Nic nie zrozumiałeś, tylko doświadczyłeś trochę nowości. Nowości, którą odbierasz zmysłami.

Photos from Fundacja Drzewo Bodhi's post 28/07/2026

Ajahn Nyanamoli ponownie odwiedzi Polskę.

28/07/2026

Jak być szczęśliwym

“Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dla ciebie jest szczęście. Większość ludzi przechodzi przez życie, nie wiedząc czego chcą. Podążają za rzeczami odczuwanymi jako przyjemne. Unikają rzeczy odczuwanych jako nieprzyjemne. Ale to nie znaczy, że podążają za szczęściem. Raczej kierują się impulsami.

Pierwszy krok do znalezienia szczęścia, to rozpoznanie różnicy. Są przyjemne rzeczy, które nie zwiększają twojego ogólnego zadowolenia. Wielu ludzi jest tego świadoma. Zastanów się co sprawia, że jestem szczęśliwy. Niekoniecznie będziesz wiedział, ale wiesz, że rzeczy, za którymi podążałeś, nie przyniosły ci trwałego szczęścia i ukontentowania. Szczęście to nie jest bycie zadowolonym z obecnego doświadczenia, np. ze spotkania z przyjaciółmi. Szczęście to bycie cały czas ukontentowanym samemu ze sobą. To wymaga pracy i wysiłku. Nie chodzi o spełnianie swoich zachcianek.

Rozpoznanie, w którym kierunku iść, by doświadczyć szczęścia to dobry początek. Określ jasno czego chcesz i czego potrzebujesz. Przypomnij sobie doświadczenia, które sprawiły, że byłeś szczęśliwy sam ze sobą. Ukontentowany. Spokojny.

Jeśli chcesz być szczęśliwy, to musisz mieć jasny ogląd co daje ci szczęście. Wtedy rozpoznasz, że podążanie za impulsami i pragnieniami nie daje szczęścia. Gdy spełnisz jedno pragnienie, to często chcesz więcej. To nie daje szczęścia i ukontentowania. Twoje ambicje rosną, co nie daje ci spokoju. Podążanie za zmysłowością daje ci chwilową przyjemność, którą mylisz ze szczęściem. To nie jest źródło szczęścia.

Szczęście to stan umysłu, a nie stan zadowolenia ze zmysłowości. Jeśli nie masz jasnego obrazu, czym jest szczęście, to uznasz spełnianie zachcianek za szczęście. To tylko jedna perspektywa. Odpuszczenie pragnienia posiadania tego, czego nie możesz mieć, też daje szczęście. Jeśli nie masz pragnień, to nie doświadczasz rozczarowań. Ty jesteś odpowiedzialny za swoje szczęście. Nie odpowiadasz za rzeczy, które dostałeś i których nie dostałeś, które miałeś i które straciłeś, czy za rzeczy, które odzyskałeś. Odpowiadasz za nadawanie tym rzeczom wartości.

Czy nadajesz wartość rzeczom odbieranym przez zmysły: słuchu, wzroku, smaku, itd.? Czy nadajesz wartość ukontentowanemu umysłowi. To drugie wymaga umiejętności odmawiania sobie i stawiania granic. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pragnienie jest nieskończone. Zanim zaczniesz szukać szczęścia, postaraj się zrozumieć czym jest szczęście. Gdy to zrozumiesz … “

Fragment publikacji „Mowy Dhammy”- Mowa 19 “Jak być szczęśliwym”
„Mowy Dhammy” to zbiór transkrypcji materiałów publikowanych na kanale Hillside Hermitage PL w okresie od marca 2025 do marca 2026. Publikacja powstała w całości dzięki pracy niezależnych ochotników z polskiej społeczności
Link do pobrania: https://theravada.szczecin.pl/hhpl

W środę (29.07.2026) przypada duża uposatha.
Jest to kolejna okazja do podjęcia praktyki wyrzeczenia i spędzenia
tego dnia na praktykowaniu ośmiu wskazań oraz kontemplacji nauk Buddhy. Tradycja dni uposatha przetrwała do dziś dzięki tym, którzy ją kultywują, aspirując do rozwinięcia pełni ludzkiego potencjału.

27/07/2026

"Twoje ciało jest ciężarem" Ajahn Nyanamoli
https://www.youtube.com/watch?v=fI1RelnGffY

- Dystans od swojej tożsamości płciowej.
- Zrównoważenie powstaje nie przez zmianę zewnętrznych percepcji, ale przez zaniechanie przywłaszczania sobie ciała i jego atrybutów.
- Pochwały i krytyka dotykają tylko ludzi, którzy pomyłkowo utożsamili się ze swoim ciałem, ale odpuszczenie tego wymaga porzucenia pragnień i pościgu za walidacją swojego wyglądu.
- Upiększanie się i społeczna akceptacja wzmacnia przywiązanie, a postrzeganie ciała jako nietrwałego, nie-ja prowadzi do wolności od cierpienia.

---

Pytający: To kolejne pytanie: „Bhante, próbuję wyzwolić się od przywiązania do swojej tożsamości. A ponad wszystko od przywiązania do swojej tożsamości płciowej". To pytanie od kobiety. „W moim życiu doświadczyłam wiele seksizmu. Kobiecość jest postrzegana jako głupia, próżna, gorsza. Czasami się tym nie przejmuję, bo takie poglądy są wynikiem ignorancji. Ale czasami takie poglądy ranią mnie głęboko. Sprawiają, że gardzę tym, kim jestem. Wiem, że przywiązanie do tożsamości to dukkha, ale nie mogę się od tego zdystansować. Jak pozostać niewzruszonym, gdy uprzedzenia są realne, ale mają podstawę w biologicznych różnicach wyszydzanych przez innych. Czy moje rozumowanie jest błędne, czy faktycznie prawdziwe opanowanie jest nieosiągalne?".

Nyanamoli: Opanowanie jest osiągalne. Ale by je osiągnąć, prawdopodobnie musisz porzucić więcej, niż byś chciała. Świat może mieć różne opinie o twoim urodzeniu, kaście, klanie, płci. Ale pochwały i krytyka dotykają cię tylko dlatego, że traktujesz te atrybuty jako swoje. Gdy ktoś mówi o twojej płci, czujesz się dotknięta, bo uznajesz ją za swoją. Jak uznaję ją za swoją? Czy mogę tego nie robić? Możesz próbować, ale to nie zadziała. Uznawanie płci za swoją nie jest świadomą, powtarzalną, mentalną decyzją, którą pewnego dnia podjęłaś. Przypisujesz sobie własność przez swoje czyny.

Czy czerpiesz przyjemność z posiadania ciała? Czy jest ono podstawą do pomnażania pragnienia przez wzrok, słuch, węch, smak, dotyk? Jeśli tak, to przypisujesz sobie własność swojego ciała. Przypisujesz sobie to, w jaki sposób społeczeństwo postrzega twoje ciało. Możesz stać się opanowana, ale jak mówił Buddha, musisz rozwinąć się wewnętrznie względem swojego ciała. Musisz porzucić najmniejsze ślady przypisywania sobie własności, które jest pomnażane i utrzymywane przez pragnienie, złą wolę, kontrolę, szukanie bezpieczeństwa w ciele. Takie rozmyślania zalecał Buddha. Musisz zobaczyć jak wewnętrznie traktujesz swoje ciało. Niezależnie od tego, czy ludzie aprobują lub chwalą twoją płeć. Musisz postrzegać swoje ciało jako pułapkę. Za każdym razem, gdy ulegam cielesnym pragnieniom, rozproszeniu, itd., uznaję ciało za swoje.

Nawet jeśli chciałbym pozostać nieporuszony przez pochwały i krytykę dotyczącą mojej zewnętrznej formy, nie uda mi się to. Bo uznaję ją za swoją. Musisz zejść głęboko, by wykorzenić tę pułapkę błędnego przypisywania sobie własności ciała. Wtedy aprobata lub krytyka pochodząca ze świata przestanie być problemem. Bo dosłownie przestaje dotyczyć ciebie. To chwalenie lub krytyka czegoś, co powstało w wyniku uwarunkowań. Jesteś poruszona krytyką, bo przypisałaś sobie własność ciała. Nie wiesz, jak odpuścić tę własność i myślisz, że można to zrobić przez świadomą mentalną decyzję.

Tak nie jest. Można odpuścić wyłącznie przez oczyszczenie swojego zachowania. To czyny napędzają pragnienie, przypisywanie sobie własności i podejście: „akceptuję to ciało, bo ono służy moim pragnieniom". Odpowiedz sobie na pytanie, jak daleko chcesz zajść na ścieżce.

Pyt.: Sam czynisz się podatnym na pochwały i krytykę.

Ny.: Na wiatry świata, jak mówią sutty.

Pyt.: Bo przypisujesz sobie własność i rozkoszujesz się tym. Pochwały i krytyka nie są powodem twoich problemów.

Ny.: To są drugorzędne kwestie, które wynikają z zawłaszczenia. Gdy nie zawłaszczasz swojego ciała przez nieuważne akty mające źródło w chciwości, awersji, rozproszeniu, to nawet nie podejmując świadomej decyzji, by nie przejmować się, co inni mówią, nie będziesz się przejmował, co mówią inni. Bo ciało już nie jest twoje. Nie utożsamiasz się z nim. Osoba zadająca pytanie rozpoznaje, że identyfikacja z ciałem jest problemem. Ale to brzmi, jakby miała nadzieję, że może zrobić coś ponad to. Ona chce usunąć utożsamianie się. W rzeczywistości musisz odkręcić wszystko, co teraz robisz. Cała wewnętrzna relacja ze swoim ciałem musi zostać przekształcona.

Ludziom wydaje się prostsze zmienianie społeczeństwa. Przekonam wszystkich na temat płci, kasty itd. To tylko pogłębia problem. Nawet jeśli wymusisz szacunek wszystkich wobec tego, kim jesteś, wciąż bezpodstawnie przywłaszczasz sobie ciało. Przywłaszczasz coś, co powstało w wyniku zbiegu okoliczności. Coś, co podlega destrukcji i dezintegracji. Wciąż przywłaszczasz to sobie. Więc jeśli teraz nie wpływa na ciebie zdanie innych na temat twojego ciała, płci, to wpływa na ciebie coś innego. Bo jesteś w świecie, nad którym nie masz kontroli. Nawet jeśli posiądziesz jakiś stopień kontroli, np. wszyscy zgodzą się z tobą, jak mówić i myśleć o pewnych rzeczach, zawsze pozostaną inne kwestie. Jeśli nie będzie to płeć i twoje ciało, będzie to coś innego. Problem ma źródło w przywłaszczaniu tego, co nie jest twoje i nie może być twoje. Odmawiasz odpuszczenia tego, więc chcesz zmienić otoczenie, by wspierało i nie negowało tego, co przywłaszczyłeś.

Pyt.: Buddha mówił, że nie ma żadnej formy, która nie powodowałaby cierpienia, gdy wcześniej rozkoszowałeś się nią.
Ny.: Bo forma zawsze podlega zmianie.
Pyt.: Ale gdy nie rozkoszowałeś się nią...

Ny.: Forma zawsze będzie podlegała zmianie, nawet jeśli sprawisz, by całe społeczeństwo akceptowało i wychwalało ciało, które masz. Zawsze istnieje możliwość, że ktoś tego nie będzie robił. To ujawnia ciężar związany z twoim ciałem. Sama możliwość, że ktoś może ciebie nie akceptować, będzie cię trapić tak samo jak faktyczny brak akceptacji. Bo to ujawnia tę samą rzecz. Nie da się posiąść ciała, ale wciąż odmawiasz odpuszczenia go. Robisz to, bo to zbyt przerażające pomyśleć, jak będę żył bez pragnień i ich spełniania, bez ulegania rozproszeniu, bez używania ciała do zaspokajania moich potrzeb.

Jak mówią sutty, to jest odczuwane jak otchłań. Idea niepodążania za fizycznymi pragnieniami, niedziałania przez ciało w sposób niezdrowy dla ludzi niećwiczących powściąganie się jest odczuwana jak zapaść, prawie jak śmierć. Odczuwasz to tak tylko dlatego, że odmawiasz rozważenia alternatywy w postaci odpuszczenia. Wtedy pozostajesz skonfliktowany. Wiesz, że ciała nie można posiąść i że nie powinieneś się z nim utożsamiać, ale nie możesz porzucić utożsamiania się z nim. Po części rozpoznajesz, że to cię trapi. Cieszenie się z pochwał dotyczących swojego ciała jest podobnym, a nawet gorszym problemem. Jeśli ktoś cię krytykuje, to przynajmniej ujawnia problem. Problem utożsamiania się z ciałem, które jest krytykowane i atakowane. Jeśli ktoś cię za coś chwali, trudniej to odrzucić. Sytuacja jest wtedy mniej przejrzysta, bo trudniej odrzucić rozkosz akceptacji.

Pyt.: Pochwały cię usidlają.

Ny.: Oprócz tego, że nie możesz zaakceptować, czym faktycznie jest ciało i zmysły, czyjaś aprobata tego stanu sprawia, że jeszcze trudniej to zaakceptować. Ciężko odrzucić tę aprobatę. Więc powinieneś martwić się bardziej aprobatą niż krytyką swoich wrodzonych, niezmienialnych cech. Krytyka ujawnia zakres ciała i to, że nie masz nad nim kontroli. Nie chcę, żeby takie było. Jeśli krytyka ciała dotyka mnie, to znaczy, że przywłaszczam je sobie w pewien sposób. Wtedy widzisz to wyraźniej. Ale jeśli otrzymujesz tylko pochwały, to cię zaślepia. Nie masz powodu, by patrzeć głębiej.

To jest praktyczny cel wskazania dotyczącego upiększania ciała. Upiększania swojej formy ubraniami, strojami itd. Gdy ludzie zależą od tego, jak inni widzą ich ciała, będą podobnie zaniepokojeni, gdy wyjdą publicznie bez makijażu i dobrych ubrań. Bo teraz to, co ludzie myślą o mnie, przeszywa mnie na wskroś. Widzisz, jak bardzo nie da się posiąść tego, co przyjąłeś za swoje — swojego ciała. Odpuszczenie upiększania się może brzmieć jak przypadkowa rzecz, ale wielu ludzi jest uzależnionych od swojego wyglądu. To pokazuje jak bardzo rozlała się twoja tożsamość. Wystarczy nie zadbać odpowiednio o swój wizerunek, by to dostrzec. Nawet nie mówię tutaj o byciu brudnym; możesz być czysty, ale czy upiększasz się? Czy podkreślasz swoją formę na różne sposoby, by być bardziej lubianym, akceptowanym, podziwianym? Używasz aprobaty ludzi, by przywłaszczyć to, co nie może być twoje. Szukasz potwierdzenia, że ciało jest twoje, bo nie jesteś w stanie nie traktować go jak swojego. Chociaż w głębi serca wiesz, że ciało nie należy i nie może należeć do ciebie. Dlatego upiększanie, ozdabianie, prezentowanie się w wybrany sposób są czynami, które musisz porzucić. Wtedy stwierdzę, że mnie nie lubią, nie akceptują, może nawet mnie nienawidzą. To ujawnia jeszcze więcej. To, że nie ma powodu, byś cieszył się własnością swojego ciała. Bo jeśli ciało potrzebuje upiększania i fałszowania, to znaczy, że nie jest tym, czym wydaje się być.

Sutty mówią, że młodzi ludzie powinni traktować swoje ciało jak martwego węża owiniętego wokół ich szyj. Patrząc w lustro, powinieneś widzieć nieatrakcyjną formę. To stanie się bardziej oczywiste, gdy nie będziesz pokrywał niedoskonałości, gdy nie będziesz upiększał się w sposób, którego ty chcesz lub społeczeństwo chce. Używając zdrowego rozsądku, ubieraj się normalnie, prosto, bez podkreślania pewnych aspektów ciała, które ludzie uważają za atrakcyjne. Pozostaw je takie, jakie są. W ten sposób nabierasz dystansu do ciała. Nie dodajesz paliwa do nieuzasadnionego utożsamiania się, którego nie powinno być. Zbliżasz się do właściwej perspektywy. To nie rozwiąże problemu, ale też go nie pogłębi.

Pyt.: W ten sposób nie podkreślasz niewłaściwych rzeczy.

Ny.: Robisz to tylko dlatego, bo odmawiasz odpuszczenia przyjemności, którą czerpałeś z niejawnego utożsamiania się ze swoim ciałem.

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Szczecin?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Namaste – Aleja Jana Pawła II 42
Szczecin

Godziny Otwarcia

17:00 - 19:00