27/07/2026
"Twoje ciało jest ciężarem" Ajahn Nyanamoli
https://www.youtube.com/watch?v=fI1RelnGffY
- Dystans od swojej tożsamości płciowej.
- Zrównoważenie powstaje nie przez zmianę zewnętrznych percepcji, ale przez zaniechanie przywłaszczania sobie ciała i jego atrybutów.
- Pochwały i krytyka dotykają tylko ludzi, którzy pomyłkowo utożsamili się ze swoim ciałem, ale odpuszczenie tego wymaga porzucenia pragnień i pościgu za walidacją swojego wyglądu.
- Upiększanie się i społeczna akceptacja wzmacnia przywiązanie, a postrzeganie ciała jako nietrwałego, nie-ja prowadzi do wolności od cierpienia.
---
Pytający: To kolejne pytanie: „Bhante, próbuję wyzwolić się od przywiązania do swojej tożsamości. A ponad wszystko od przywiązania do swojej tożsamości płciowej". To pytanie od kobiety. „W moim życiu doświadczyłam wiele seksizmu. Kobiecość jest postrzegana jako głupia, próżna, gorsza. Czasami się tym nie przejmuję, bo takie poglądy są wynikiem ignorancji. Ale czasami takie poglądy ranią mnie głęboko. Sprawiają, że gardzę tym, kim jestem. Wiem, że przywiązanie do tożsamości to dukkha, ale nie mogę się od tego zdystansować. Jak pozostać niewzruszonym, gdy uprzedzenia są realne, ale mają podstawę w biologicznych różnicach wyszydzanych przez innych. Czy moje rozumowanie jest błędne, czy faktycznie prawdziwe opanowanie jest nieosiągalne?".
Nyanamoli: Opanowanie jest osiągalne. Ale by je osiągnąć, prawdopodobnie musisz porzucić więcej, niż byś chciała. Świat może mieć różne opinie o twoim urodzeniu, kaście, klanie, płci. Ale pochwały i krytyka dotykają cię tylko dlatego, że traktujesz te atrybuty jako swoje. Gdy ktoś mówi o twojej płci, czujesz się dotknięta, bo uznajesz ją za swoją. Jak uznaję ją za swoją? Czy mogę tego nie robić? Możesz próbować, ale to nie zadziała. Uznawanie płci za swoją nie jest świadomą, powtarzalną, mentalną decyzją, którą pewnego dnia podjęłaś. Przypisujesz sobie własność przez swoje czyny.
Czy czerpiesz przyjemność z posiadania ciała? Czy jest ono podstawą do pomnażania pragnienia przez wzrok, słuch, węch, smak, dotyk? Jeśli tak, to przypisujesz sobie własność swojego ciała. Przypisujesz sobie to, w jaki sposób społeczeństwo postrzega twoje ciało. Możesz stać się opanowana, ale jak mówił Buddha, musisz rozwinąć się wewnętrznie względem swojego ciała. Musisz porzucić najmniejsze ślady przypisywania sobie własności, które jest pomnażane i utrzymywane przez pragnienie, złą wolę, kontrolę, szukanie bezpieczeństwa w ciele. Takie rozmyślania zalecał Buddha. Musisz zobaczyć jak wewnętrznie traktujesz swoje ciało. Niezależnie od tego, czy ludzie aprobują lub chwalą twoją płeć. Musisz postrzegać swoje ciało jako pułapkę. Za każdym razem, gdy ulegam cielesnym pragnieniom, rozproszeniu, itd., uznaję ciało za swoje.
Nawet jeśli chciałbym pozostać nieporuszony przez pochwały i krytykę dotyczącą mojej zewnętrznej formy, nie uda mi się to. Bo uznaję ją za swoją. Musisz zejść głęboko, by wykorzenić tę pułapkę błędnego przypisywania sobie własności ciała. Wtedy aprobata lub krytyka pochodząca ze świata przestanie być problemem. Bo dosłownie przestaje dotyczyć ciebie. To chwalenie lub krytyka czegoś, co powstało w wyniku uwarunkowań. Jesteś poruszona krytyką, bo przypisałaś sobie własność ciała. Nie wiesz, jak odpuścić tę własność i myślisz, że można to zrobić przez świadomą mentalną decyzję.
Tak nie jest. Można odpuścić wyłącznie przez oczyszczenie swojego zachowania. To czyny napędzają pragnienie, przypisywanie sobie własności i podejście: „akceptuję to ciało, bo ono służy moim pragnieniom". Odpowiedz sobie na pytanie, jak daleko chcesz zajść na ścieżce.
Pyt.: Sam czynisz się podatnym na pochwały i krytykę.
Ny.: Na wiatry świata, jak mówią sutty.
Pyt.: Bo przypisujesz sobie własność i rozkoszujesz się tym. Pochwały i krytyka nie są powodem twoich problemów.
Ny.: To są drugorzędne kwestie, które wynikają z zawłaszczenia. Gdy nie zawłaszczasz swojego ciała przez nieuważne akty mające źródło w chciwości, awersji, rozproszeniu, to nawet nie podejmując świadomej decyzji, by nie przejmować się, co inni mówią, nie będziesz się przejmował, co mówią inni. Bo ciało już nie jest twoje. Nie utożsamiasz się z nim. Osoba zadająca pytanie rozpoznaje, że identyfikacja z ciałem jest problemem. Ale to brzmi, jakby miała nadzieję, że może zrobić coś ponad to. Ona chce usunąć utożsamianie się. W rzeczywistości musisz odkręcić wszystko, co teraz robisz. Cała wewnętrzna relacja ze swoim ciałem musi zostać przekształcona.
Ludziom wydaje się prostsze zmienianie społeczeństwa. Przekonam wszystkich na temat płci, kasty itd. To tylko pogłębia problem. Nawet jeśli wymusisz szacunek wszystkich wobec tego, kim jesteś, wciąż bezpodstawnie przywłaszczasz sobie ciało. Przywłaszczasz coś, co powstało w wyniku zbiegu okoliczności. Coś, co podlega destrukcji i dezintegracji. Wciąż przywłaszczasz to sobie. Więc jeśli teraz nie wpływa na ciebie zdanie innych na temat twojego ciała, płci, to wpływa na ciebie coś innego. Bo jesteś w świecie, nad którym nie masz kontroli. Nawet jeśli posiądziesz jakiś stopień kontroli, np. wszyscy zgodzą się z tobą, jak mówić i myśleć o pewnych rzeczach, zawsze pozostaną inne kwestie. Jeśli nie będzie to płeć i twoje ciało, będzie to coś innego. Problem ma źródło w przywłaszczaniu tego, co nie jest twoje i nie może być twoje. Odmawiasz odpuszczenia tego, więc chcesz zmienić otoczenie, by wspierało i nie negowało tego, co przywłaszczyłeś.
Pyt.: Buddha mówił, że nie ma żadnej formy, która nie powodowałaby cierpienia, gdy wcześniej rozkoszowałeś się nią.
Ny.: Bo forma zawsze podlega zmianie.
Pyt.: Ale gdy nie rozkoszowałeś się nią...
Ny.: Forma zawsze będzie podlegała zmianie, nawet jeśli sprawisz, by całe społeczeństwo akceptowało i wychwalało ciało, które masz. Zawsze istnieje możliwość, że ktoś tego nie będzie robił. To ujawnia ciężar związany z twoim ciałem. Sama możliwość, że ktoś może ciebie nie akceptować, będzie cię trapić tak samo jak faktyczny brak akceptacji. Bo to ujawnia tę samą rzecz. Nie da się posiąść ciała, ale wciąż odmawiasz odpuszczenia go. Robisz to, bo to zbyt przerażające pomyśleć, jak będę żył bez pragnień i ich spełniania, bez ulegania rozproszeniu, bez używania ciała do zaspokajania moich potrzeb.
Jak mówią sutty, to jest odczuwane jak otchłań. Idea niepodążania za fizycznymi pragnieniami, niedziałania przez ciało w sposób niezdrowy dla ludzi niećwiczących powściąganie się jest odczuwana jak zapaść, prawie jak śmierć. Odczuwasz to tak tylko dlatego, że odmawiasz rozważenia alternatywy w postaci odpuszczenia. Wtedy pozostajesz skonfliktowany. Wiesz, że ciała nie można posiąść i że nie powinieneś się z nim utożsamiać, ale nie możesz porzucić utożsamiania się z nim. Po części rozpoznajesz, że to cię trapi. Cieszenie się z pochwał dotyczących swojego ciała jest podobnym, a nawet gorszym problemem. Jeśli ktoś cię krytykuje, to przynajmniej ujawnia problem. Problem utożsamiania się z ciałem, które jest krytykowane i atakowane. Jeśli ktoś cię za coś chwali, trudniej to odrzucić. Sytuacja jest wtedy mniej przejrzysta, bo trudniej odrzucić rozkosz akceptacji.
Pyt.: Pochwały cię usidlają.
Ny.: Oprócz tego, że nie możesz zaakceptować, czym faktycznie jest ciało i zmysły, czyjaś aprobata tego stanu sprawia, że jeszcze trudniej to zaakceptować. Ciężko odrzucić tę aprobatę. Więc powinieneś martwić się bardziej aprobatą niż krytyką swoich wrodzonych, niezmienialnych cech. Krytyka ujawnia zakres ciała i to, że nie masz nad nim kontroli. Nie chcę, żeby takie było. Jeśli krytyka ciała dotyka mnie, to znaczy, że przywłaszczam je sobie w pewien sposób. Wtedy widzisz to wyraźniej. Ale jeśli otrzymujesz tylko pochwały, to cię zaślepia. Nie masz powodu, by patrzeć głębiej.
To jest praktyczny cel wskazania dotyczącego upiększania ciała. Upiększania swojej formy ubraniami, strojami itd. Gdy ludzie zależą od tego, jak inni widzą ich ciała, będą podobnie zaniepokojeni, gdy wyjdą publicznie bez makijażu i dobrych ubrań. Bo teraz to, co ludzie myślą o mnie, przeszywa mnie na wskroś. Widzisz, jak bardzo nie da się posiąść tego, co przyjąłeś za swoje — swojego ciała. Odpuszczenie upiększania się może brzmieć jak przypadkowa rzecz, ale wielu ludzi jest uzależnionych od swojego wyglądu. To pokazuje jak bardzo rozlała się twoja tożsamość. Wystarczy nie zadbać odpowiednio o swój wizerunek, by to dostrzec. Nawet nie mówię tutaj o byciu brudnym; możesz być czysty, ale czy upiększasz się? Czy podkreślasz swoją formę na różne sposoby, by być bardziej lubianym, akceptowanym, podziwianym? Używasz aprobaty ludzi, by przywłaszczyć to, co nie może być twoje. Szukasz potwierdzenia, że ciało jest twoje, bo nie jesteś w stanie nie traktować go jak swojego. Chociaż w głębi serca wiesz, że ciało nie należy i nie może należeć do ciebie. Dlatego upiększanie, ozdabianie, prezentowanie się w wybrany sposób są czynami, które musisz porzucić. Wtedy stwierdzę, że mnie nie lubią, nie akceptują, może nawet mnie nienawidzą. To ujawnia jeszcze więcej. To, że nie ma powodu, byś cieszył się własnością swojego ciała. Bo jeśli ciało potrzebuje upiększania i fałszowania, to znaczy, że nie jest tym, czym wydaje się być.
Sutty mówią, że młodzi ludzie powinni traktować swoje ciało jak martwego węża owiniętego wokół ich szyj. Patrząc w lustro, powinieneś widzieć nieatrakcyjną formę. To stanie się bardziej oczywiste, gdy nie będziesz pokrywał niedoskonałości, gdy nie będziesz upiększał się w sposób, którego ty chcesz lub społeczeństwo chce. Używając zdrowego rozsądku, ubieraj się normalnie, prosto, bez podkreślania pewnych aspektów ciała, które ludzie uważają za atrakcyjne. Pozostaw je takie, jakie są. W ten sposób nabierasz dystansu do ciała. Nie dodajesz paliwa do nieuzasadnionego utożsamiania się, którego nie powinno być. Zbliżasz się do właściwej perspektywy. To nie rozwiąże problemu, ale też go nie pogłębi.
Pyt.: W ten sposób nie podkreślasz niewłaściwych rzeczy.
Ny.: Robisz to tylko dlatego, bo odmawiasz odpuszczenia przyjemności, którą czerpałeś z niejawnego utożsamiania się ze swoim ciałem.