30/09/2026
Dlaczego TUS jest moim konikiem? 🐴
Chyba dlatego, że po prostu lubię ludzi.
A najbardziej tych, którzy dopiero uczą się siebie, swoich emocji, relacji i tego całego skomplikowanego świata.
Lubię rozmawiać.
Z małym dzieckiem. Z nastolatkiem. Z młodym człowiekiem, który właśnie próbuje odnaleźć swoje miejsce.
Lubię słuchać.
I bardzo często okazuje się, że kiedy naprawdę damy dziecku przestrzeń do mówienia, możemy usłyszeć rzeczy, których kompletnie się nie spodziewaliśmy.
Dzieci mają naprawdę dużo do powiedzenia.
I często są to rzeczy niezwykle mądre.
Jako mama nastolatka w spektrum przeszłam własną drogę. Nie zawsze łatwą. Popełniłam mnóstwo błędów – jak chyba każdy rodzic. 😉 Były momenty bezradności, złości, zmęczenia i pytania: „Czy ja naprawdę dobrze to robię?”
Dzisiaj patrzę na te doświadczenia zupełnie inaczej.
To ogromna lekcja.
I właśnie dlatego chcę dzielić się tym doświadczeniem z innymi rodzicami i młodymi ludźmi.
Do tego dochodzą studia, szkolenia, kursy, kolejne książki, rozmowy i ciągłe poszukiwanie nowych sposobów pracy.
Ale wiecie co?
Najwięcej uczą mnie moje dzieciaki.
Każdy podopieczny przychodzi do mnie z własną historią. Z własnym sposobem patrzenia na świat. Z własnymi potrzebami.
I każdy zostawia we mnie coś, co sprawia, że następnego dnia jestem trochę lepszym terapeutą.
Mam też swoje dwa białe pomocniki – Lila i Kodo 🐾🤍
Dogoterapia jest ważną częścią mojej pracy i cudownie pokazuje, jak wiele można zbudować poprzez relację, kontakt, zabawę i poczucie bezpieczeństwa.
Jest też arteterapia, bo sztuka od zawsze była blisko mnie.
Jest moja głowa pełna pomysłów.
Jest potrzeba tworzenia.
Jest ADHD i ten mój nieustający radar do obserwowania, szukania i łączenia kropek. 😉
Ale przede wszystkim jest relacja.
Bo ja nie zaczynam od wymagań.
Najpierw chcę, żeby dziecko mnie polubiło.
Żeby wiedziało, że może mi zaufać.
Żeby poczuło, że przy mnie nie musi niczego udawać.
Czasami oznacza to rozmowę.
Czasami wygłupy.
Czasami wspólne tworzenie.
A czasami po prostu siedzenie na podłodze i zabawę.
I tak – schodzę na podłogę. 😄
Wygłupiam się. Śmieję. Buduję z klocków. Tworzę. Rozmawiam.
Nie dlatego, że ktoś mi powiedział, że terapeuta powinien tak robić.
Tylko dlatego, że naprawdę to lubię.
A dzieci są najlepszymi detektorami fałszu na świecie. 😉
One od razu wiedzą, czy ktoś jest z nimi naprawdę, czy tylko „odgrywa swoją rolę”.
Dlatego wierzę, że najpierw musi być człowiek, potem terapeuta.
Najpierw relacja.
Potem zaufanie.
Potem wspólna przestrzeń.
A dopiero później wymagania, cele i praca nad trudnościami.
Chcę wejść w świat dziecka.
Zobaczyć nie tylko co robi, ale przede wszystkim dlaczego to robi.
Poszukać jego mocnych stron.
Znaleźć jego sposób komunikacji.
Znaleźć drogę do niego.
A potem?
Idziemy tą drogą razem.
I właśnie dlatego TUS jest moim konikiem. 🐴❤️
Bo dla mnie TUS to nie tylko trening umiejętności społecznych.
To rozmowy.
To emocje.
To relacje.
To nauka siebie i innych.
To czasem śmiech, czasem trudna rozmowa, czasem łzy, a czasem kompletne wygłupy.
Ale przede wszystkim…
to spotkanie dwóch ludzi.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo lubię tę pracę. ❤️
Jeśli szukasz dla swojego dziecka zajęć TUS, na których nie będzie tylko „odrabiało programu”, ale będzie miało przestrzeń, żeby być sobą, porozmawiać, poćwiczyć relacje i przede wszystkim zbudować bezpieczną relację z terapeutą – zapraszam do AspiPlanety. 🌿
Może właśnie tutaj znajdziemy drogę do Waszego młodego człowieka. ❤️