Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: szkoła

Hello Uczę angielskiego poprzez prawdziwe historie z życia i podróży. centrum językowe
(1)

🚲 ENGLISH FROM THE ROADCzasem człowiek jedzie gdzieś po widoki, a wraca z czymś, czego nie da się sfotografować.Z kilkom...
19/08/2026

🚲 ENGLISH FROM THE ROAD

Czasem człowiek jedzie gdzieś po widoki, a wraca z czymś, czego nie da się sfotografować.

Z kilkoma rozmowami. Z czyimś śmiechem przy kawie. Z jednym zdaniem zasłyszanym przypadkiem. Z drogą, której nazwy po miesiącu już nie pamięta, ale pamięta dokładnie, jak pachniało tam powietrze.

I chyba z językiem jest podobnie.
Bo język nie jest po to, żeby dobrze wypaść w ćwiczeniu.
Jest po to, żeby świat przestał być obcy. 🌍
Dlatego uczę angielskiego, którym naprawdę się mówi — nie tylko tego z podręcznika.

Na moich lekcjach mówisz od pierwszych minut. Uczysz się reagować, pytać, opowiadać i prowadzić normalną rozmowę — bez ciągłego tłumaczenia wszystkiego w głowie.

Po kilku tygodniach zauważysz, że zaczynasz mówić pewniej i swobodniej. Przestajesz bać się błędów i przełamujesz barierę, która wcześniej blokowała Cię przed rozmową.
Nie obiecuję angielskiego „w miesiąc”.

Obiecuję coś ważniejszego:
w końcu zaczniesz używać tego, czego już się nauczyłeś.
Bo któregoś dnia możesz znaleźć się setki kilometrów od domu. Przy małym stoliku, na dworcu, na górskiej drodze albo gdzieś między winnicami. Ktoś coś powie, Ty odpowiesz — i nagle okaże się, że te wszystkie słowa, których kiedyś się uczyłeś, zaczęły prowadzić własne życie.

I może właśnie po to uczymy się języków.
Nie żeby znać więcej słów.
Żeby mieć więcej świata. 🌍🚲
Less fear. More speaking. Real English. 🇬🇧

“A different language is a different vision of life.”
— Federico Fellini

💬 Mów. Popełniaj błędy. Pytaj. Opowiadaj.
Reszta przychodzi z kilometrami.
🚲🌍🇬🇧

14/08/2026

A potem Lednice

Po Panteonie w lesie i łuku triumfalnym między winnicami człowiek zaczyna już rozumieć Czechów.

Oni najwyraźniej kiedyś patrzyli na pusty kawałek ziemi i dostawali nerwicy.

"Pepiku, tu nic nie ma.”
„Tak to přece nejde.” 😂

I postawili zamek.

Tylko że „zamek” brzmi tutaj trochę jak „domek letniskowy” w odniesieniu do Wersalu.

Wieżyczki, krużganki, park, kwiaty, stawy… Wszystko wygląda tak, jakby Disney zatrudnił czeskiego architekta, dał mu nieograniczony budżet i dwa kufle na rozgrzewkę.

A ty stoisz obok roweru, spocony jak człowiek, który zdecydowanie nie został zaproszony na bal, i próbujesz zachować godność. 🚲😂

Po angielsku można powiedzieć:

“It looks like something straight out of a fairy tale.”
— Wygląda jak żywcem wyjęte z bajki.

Ale droga ma w sobie coś przewrotnego.

Jedziesz, żeby zobaczyć kolejny zamek, kolejną winnicę, kolejne miejsce na mapie…

a potem któreś z nich zatrzymuje cię na dłużej, niż planowałeś.

I już nie bardzo wiesz, czy to ty podróżujesz przez świat,

czy świat po kawałku wychodzi ci na spotkanie.

The world has a funny way of meeting you halfway. 🚲

14/08/2026

W poprzednim odcinku Rzym zgubił drogę i wylądował w czeskim lesie.

Myślałem, że Czesi powiedzieli już ostatnie słowo.

Otóż nie. 😂

Kilka kilometrów dalej jadę przez winnice, a tam kolejny człowiek dwa wieki temu najwyraźniej spojrzał na pole i powiedział:

„Panteon już mamy. To teraz jebnijmy łuk triumfalny.”

— Ale Pepiku… jaki triumf?
— Nevím. Ale bude to hezký. 🍺

I stoi.

Sam.

Między drzewami i winem.

Jak brama do Paryża, która wysiadła dwie stacje za wcześnie.

Zaczynam podejrzewać, że cały Lednicko-Valticki areał powstał po jednym bardzo długim wieczorze i zdaniu:

**„A co gdybyśmy zbudowali tu Europę?”

😂🇨🇿🚲🍷

English phrase of the day:
“Why on earth is THAT here?”

Na Morawach przydaje się częściej, niż można przypuszczać.

A potem jedziesz dalej.

Łuk zostaje za plecami, winnice przesuwają się powoli jak stary film, słońce schodzi niżej i nagle przestajesz się śmiać.

Bo człowiek rusza w drogę, żeby zobaczyć miejsca.

A wraca z chwilami.

And somehow, the road always leaves you with more than you came for.

Może właśnie dlatego ciągle gdzieś jadę.

Nie żeby być dalej.

Żeby zabrać ze sobą trochę więcej świata,

Człowiek jedzie po kawałek świata, a po drodze odkrywa, że świat już jedzie w jego stronę.

🚲🍷🇨🇿

14/08/2026

Jedziesz przez Morawy.

Las. Winnice. Cisza. Człowiek spodziewa się najwyżej sarny albo Czecha z kieliszkiem.

A tu nagle — **Panteon.**

Jakby Rzym po pijaku wsiadł w zły pociąg i obudził się na Morawach.

Rozejrzał się. Winnice są. Wino jest. Słońce świeci.

„Dobra, zostaję.”😂🍷

I trudno mu się dziwić.

Ja też miałem tylko przejechać,
ale tu zostaję

🚲 When in Rome… drink Moravian wine.

🚲🍷🇨🇿🇬🇧

ENGLISH FROM THE...SOUTH MORAVIATu droga nie pyta, dokąd jedziesz.Po prostu przeciąga cię między winnicami, małymi miast...
13/08/2026

ENGLISH FROM THE...SOUTH MORAVIA
Tu droga nie pyta, dokąd jedziesz.
Po prostu przeciąga cię między winnicami, małymi miasteczkami i knajpami, z których dziwnie trudno ruszyć dalej.

🚴 **The road keeps calling.**
🍷 **The wine keeps answering.**

Jedziesz przez pola.
Potem przez winnice.
Potem przez kolejną wieś, która wygląda tak, jakby ktoś ją zostawił tutaj sto lat temu i uznał, że nie ma sensu poprawiać czegoś, co działa.

I chyba właśnie to lubię w podróżowaniu rowerem.

Samochodem Czechy są krajem.

Na rowerze stają się zapachami, podjazdami, rynkami, zimnym piwem, kurzem na nogach i ludźmi spotkanymi na pięć minut.

Wieczorem i tak pamiętasz nie te, które przejechałeś.

Tylko te, przy których się zatrzymałeś.

Są miejsca, które człowiek zwiedza.

I są takie, które człowieka trochę rozpinają pod szyją

Południowe Morawy należą do tych drugich.

Jedziesz rowerem przez winnice, a droga wije się między nimi jak człowiek wracający z degustacji — niby zna kierunek, ale przesadnej pewności w tym nie ma.

Po lewej winorośl.
Po prawej winorośl.
Przed tobą następna wieś.

I zaczynasz podejrzewać, że Czesi wymyślili ścieżki rowerowe głównie po to, żeby człowiek mógł spokojnie dojechać od jednego kieliszka do drugiego.

Not all those who wander are lost.
Some are just looking for another wine cellar.

Miasteczka są małe, trochę senne.
Rynek. Kościół. Knajpa. Kilku ludzi siedzących przy piwie tak spokojnie, jakby świat już dawno się skończył, tylko nikt nie miał serca im o tym powiedzieć.

I dobrze.

Rower jest w tym bezczelnie uczciwy.

Nie przewija krajobrazu jak samochód.

Każe ci go zapłacić nogami.

Każdy podjazd bierze swoje.
Każdy zjazd trochę oddaje.

Fair deal.

A wieczorem stawiasz rower pod ścianą, zamawiasz coś zimnego i nagle się okazuje, że cały twój majątek mieści się w dwóch sakwach.

I jeszcze dziwniejsze:

niczego ci nie brakuje.

Może dlatego lubię drogę.

W domu człowiek ciągle coś dokłada.

Do szafy.
Do kalendarza.
Do głowy.

A w podróży odwrotnie.
Kilometr po kilometrze coś z siebie zdejmujesz.

Maybe that's what travelling is about

Nie żeby zobaczyć więcej.

Tylko żeby przez chwilę
potrzebować mniej.

Znojmo. Miasto wina, roweru i dróg poskręcanych jak plany, które życie poprawiało bez pytania.** 🚲🍷 Wjeżdżasz od strony ...
11/08/2026

Znojmo. Miasto wina, roweru i dróg poskręcanych jak plany, które życie poprawiało bez pytania.** 🚲🍷

Wjeżdżasz od strony pól.

Słońce siedzi nisko nad horyzontem jak złota moneta, której dzień nie zdążył jeszcze wydać. Asfalt ciągnie się między winnicami jak czarna nitka przeciągnięta przez zielony materiał Moraw.

I jedziesz.

Kilometry odpadają jeden po drugim jak wymówki, kiedy naprawdę czegoś chcesz.

Wiatr raz pcha w plecy, raz wali prosto w twarz.
Trochę jak życie — tylko wiatr przynajmniej nie udaje, że robi to dla twojego dobra.

Potem zakręt.

I Znojmo pojawia się nagle, jak dobre zdanie w książce, którą już miałeś odłożyć.

Rzeka Dyje w dole zwija się między wzgórzami jak zielony podpis zostawiony przez kogoś, kto projektował ten krajobraz po kilku kieliszkach tutejszego wina i ciągle prosił o dolewkę

Winnice stoją rzędami na zboczach **jak publiczność, która przyszła zobaczyć, czy jeszcze dasz radę pod tę górę

A nad nimi miasto, czy to już dzieło sztuki? Sam nie wiem

Czerwone dachy zsypują się ku rzece jak garść miedzianych monet rzuconych ze wzgórza.

Wieże przebijają niebo ak wykrzykniki postawione tam, gdzie krajobrazowi zabrakło już słów.

Hamujesz, ale nie że niebezpiecznie, a z zachwytu

Koła przestają się kręcić, ale droga jeszcze przez chwilę jedzie w człowieku.

Bo kilometry są trochę jak wino.
Najpierw uderzają w nogi.
Dopiero później w głowę.

Opieram rower pod stare mury miasta, które widziało niejedno
Kurz na łydkach.
Sól na koszulce jak mapa miejsc, których nie da się znaleźć w Google Maps.

I dopiero wtedy kieliszek.

Nie za przejechane kilometry.

Za te kilka kilometrów, które zostały w człowieku.

Some roads are measured in kilometres.
The good ones are measured in what you remember.

Niektóre drogi zostawiają kilometry na liczniku.
Te dobre — zostają w człowieku

ENGLISH FROM THE ROAD  #2 🚲Są trasy, które można opisać z Google Maps.I są takie, które trzeba najpierw przejechać.Bolza...
09/08/2026

ENGLISH FROM THE ROAD #2 🚲

Są trasy, które można opisać z Google Maps.

I są takie, które trzeba najpierw przejechać.

Bolzano. Trydent. Garda. Mantua.
Potem Austria. Alpy. Bad Gastein. Pociąg przez góry. Dalej na południe, aż człowiek zaczyna czuć, że powietrze pachnie już trochę inaczej.

Te drogi znam nie z przewodników.

Przejechałem je.

Wiem, gdzie człowiek zatrzymuje rower, bo widok nie pozwala jechać dalej. Gdzie po kilku godzinach przestaje go obchodzić, czy knajpa ma pięć gwiazdek, bo wystarczy zimna cola, coś do jedzenia i krzesło. Gdzie trzeba zapytać o drogę, pociąg, nocleg albo miejsce dla roweru.

I właśnie z takich miejsc powstała druga część English From The Road.

Nie chciałem pisać angielskiego o podróżowaniu.

Chciałem zrobić angielski z podróży.

Bo między jednym a drugim jest mniej więcej taka różnica jak między oglądaniem Alp na ekranie a podjeżdżaniem pod nie z sakwami.

W tym numerze zabieram Was między innymi na dwie trasy, które naprawdę warto znać: z Bolzano do Mantui oraz Alpe Adria Cycle Route – z Alp w stronę Adriatyku. Są mapy, miejsca po drodze, etapy, sytuacje z podróży i język, który może się przydać wtedy, kiedy zamiast szkolnej ławki masz przed sobą drogę.

Bo podróż ma własny słownik.

Where are you headed?
Is there space for bikes?
How far is it from here?
We’ll figure it out as we go.

To ostatnie zresztą przydaje się nie tylko po angielsku.

Czasem człowiek rusza z dokładnym planem.
A potem przychodzi deszcz, zamknięta droga, spóźniony pociąg, ktoś poznany przy kawie albo jezioro, nad którym miało być dziesięć minut, a zrobiły się dwie godziny.

I dobrze.

Nie każda dobra droga prowadzi tam, gdzie rano planowałeś dojechać.

Dzisiaj pokazuję dwie strony, żebyście mogli zajrzeć do środka, zanim ruszycie dalej.

A cały English From The Road #2 udostępniam za darmo na stronie Centrum Językowego Hello, w zakładce POBIERZ.
https://cjhello.pl/pobierz/

Bez zapisów na „rewolucyjny kurs”.
Bez obietnicy, że po siedmiu dniach będziesz mówił jak native.

Po prostu kawałek drogi, który już przejechałem, i trochę angielskiego, który warto zabrać ze sobą.

Pack light.

ENGLISH FROM THE ROAD  #2 🚲Są trasy, które można opisać z Google Maps.I są takie, które trzeba najpierw przejechać.Bolza...
09/08/2026

ENGLISH FROM THE ROAD #2 🚲

Są trasy, które można opisać z Google Maps.
I są takie, które trzeba najpierw przejechać.
Bolzano. Trydent. Garda. Mantua.
Potem Austria. Alpy. Bad Gastein. Pociąg przez góry. Dalej na południe, aż człowiek zaczyna czuć, że powietrze pachnie już trochę inaczej.

Te drogi znam nie z przewodników.
Przejechałem je.
Wiem, gdzie człowiek zatrzymuje rower, bo widok nie pozwala jechać dalej. Gdzie po kilku godzinach przestaje go obchodzić, czy knajpa ma pięć gwiazdek, bo wystarczy zimna cola, coś do jedzenia i krzesło. Gdzie trzeba zapytać o drogę, pociąg, nocleg albo miejsce dla roweru.

I właśnie z takich miejsc powstała druga część English From The Road.
Nie chciałem pisać angielskiego o podróżowaniu.
Chciałem zrobić angielski z podróży.
Bo między jednym a drugim jest mniej więcej taka różnica jak między oglądaniem Alp na ekranie a podjeżdżaniem pod nie z sakwami.

W tym numerze zabieram Was między innymi na dwie trasy, które naprawdę warto znać: z Bolzano do Mantui oraz Alpe Adria Cycle Route – z Alp w stronę Adriatyku. Są mapy, miejsca po drodze, etapy, sytuacje z podróży i język, który może się przydać wtedy, kiedy zamiast szkolnej ławki masz przed sobą drogę.
Bo podróż ma własny słownik.

Where are you headed?
Is there space for bikes?
How far is it from here?
We’ll figure it out as we go.

To ostatnie zresztą przydaje się nie tylko po angielsku.
Czasem człowiek rusza z dokładnym planem.
A potem przychodzi deszcz, zamknięta droga, spóźniony pociąg, ktoś poznany przy kawie albo jezioro, nad którym miało być dziesięć minut, a zrobiły się dwie godziny.
I dobrze.

Nie każda dobra droga prowadzi tam, gdzie rano planowałeś dojechać.
Dzisiaj pokazuję dwie strony, żebyście mogli zajrzeć do środka, zanim ruszycie dalej.

A cały English From The Road #2 udostępniam za darmo na stronie Centrum Językowego Hello, w zakładce POBIERZ.
https://cjhello.pl/pobierz/

Bez zapisów na „rewolucyjny kurs”.
Bez obietnicy, że po siedmiu dniach będziesz mówił jak native.
Po prostu kawałek drogi, który już przejechałem, i trochę angielskiego, który warto zabrać ze sobą.

Pack light.
Bo człowiek z czasem odkrywa, że najcięższe rzeczy, które wozi ze sobą, rzadko znajdują się w sakwach

ENGLISH FROM THE ROADSą dwa rodzaje angielskiego.Jeden kończy się tam, gdzie kończy się rozdział w podręczniku.Drugi zac...
05/08/2026

ENGLISH FROM THE ROAD

Są dwa rodzaje angielskiego.

Jeden kończy się tam, gdzie kończy się rozdział w podręczniku.

Drugi zaczyna się wtedy, gdy nieznajomy rowerzysta z Kanady pyta Cię, dokąd jedziesz. Gdy starsza pani w szwajcarskiej piekarni poleca najlepszą tartę z morelami. Gdy przy jednym stole siedzą Niemiec, Włoch, Holender i P***k, a po kilku minutach wszyscy rozmawiają jednym językiem.

To właśnie ten drugi angielski od lat staram się przekazywać moim uczniom.

Bo język nie jest zbiorem reguł.

Jest narzędziem do poznawania ludzi.

Do opowiadania historii.

Do otwierania drzwi, których często nawet nie planowaliśmy otworzyć.

Dlatego stworzyłem English From The Road.

To nie jest kolejny PDF pełen przypadkowych słówek.

To zbiór gotowych dialogów, naturalnych zwrotów, praktycznych pytań i prawdziwych sytuacji, które spotykają nas w podróży. Takich, które sprawiają, że rozmowa brzmi swobodnie, a nie jak egzamin ustny.

Nie znajdziesz tu angielskiego zamkniętego między okładkami.

Znajdziesz angielski, który wysiada z pociągu, zakłada kask, siada przy stoliku w schronisku i mówi:

"So... where are you heading?"

Bo właśnie od takich prostych zdań zaczynają się najlepsze rozmowy.

I często... najlepsze wspomnienia.

📥 Pierwszy numer English From The Road udostępniam bezpłatnie.

Jeśli masz ochotę zabrać kawałek tej drogi ze sobą, pobierzesz go tutaj:
A 2 pierwsze strony udostępniam poniżej w galerii

👉
www.cjhello.pl/pobierz

Podręczniki są jak katalog biura podróży. Ładnie pokazują świat. Ale dopiero kiedy wyjdziesz z domu, zaczyna się prawdziwa lekcja.

ENGLISH FROM THE ROADSą dwa rodzaje angielskiego.Jeden kończy się tam, gdzie kończy się rozdział w podręczniku.Drugi zac...
05/08/2026

ENGLISH FROM THE ROAD

Są dwa rodzaje angielskiego.
Jeden kończy się tam, gdzie kończy się rozdział w podręczniku.
Drugi zaczyna się wtedy, gdy nieznajomy rowerzysta z Kanady pyta Cię, dokąd jedziesz. Gdy starsza pani w szwajcarskiej piekarni poleca najlepszą tartę z morelami. Gdy przy jednym stole siedzą Niemiec, Włoch, Holender i P***k, a po kilku minutach wszyscy rozmawiają jednym językiem.

To właśnie ten drugi angielski od lat staram się przekazywać moim uczniom.
Bo język nie jest zbiorem reguł.
Jest narzędziem do poznawania ludzi.
Do opowiadania historii.
Do otwierania drzwi, których często nawet nie planowaliśmy otworzyć.

Dlatego stworzyłem English From The Road.
To nie jest kolejny PDF pełen przypadkowych słówek.
To zbiór gotowych dialogów, naturalnych zwrotów, praktycznych pytań i prawdziwych sytuacji, które spotykają nas w podróży. Takich, które sprawiają, że rozmowa brzmi swobodnie, a nie jak egzamin ustny.

Nie znajdziesz tu angielskiego zamkniętego między okładkami.
Znajdziesz angielski, który wysiada z pociągu, zakłada kask, siada przy stoliku w schronisku i mówi:

"So... where are you heading?"
Bo właśnie od takich prostych zdań zaczynają się najlepsze rozmowy.

I często... najlepsze wspomnienia.

📥 Pierwszy numer English From The Road udostępniam bezpłatnie.

Jeśli masz ochotę zabrać kawałek tej drogi ze sobą, pobierzesz go tutaj:
A 2 pierwsze strony udostępniam poniżej w galerii
👉
www.cjhello.pl/pobierz

Podręczniki są jak katalog biura podróży. Ładnie pokazują świat. Ale dopiero kiedy wyjdziesz z domu, zaczyna się prawdziwa lekcja. Wyświetl mniej

Adres

Szczecin
71-112

Godziny otwarcia

Poniedziałek 06:00 - 22:00
Wtorek 05:30 - 22:00
Środa 06:00 - 22:00
Czwartek 06:00 - 22:00
Piątek 06:00 - 22:00
Sobota 08:00 - 14:00
Niedziela 09:00 - 17:00

Telefon

+48693717230

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Hello opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Szkoła

Wyślij wiadomość do Hello:

Skróty

Udostępnij

Kategoria