20/06/2026
Są miejsca, które przywracają człowiekowi wiarę w ludzi.
Nie dlatego,
że są wielkie.
Nie dlatego,
że ktoś przeciął wstęgę
w obecności kamer.
Tylko dlatego,
że komuś zwyczajnie się chciało.
Choć nie musiał.
Bo jest coś pięknie absurdalnego w tym,
że żyjemy w czasach,
w których codziennie słyszymy,
jak bardzo ludzie są źli,
egoistyczni
i zajęci wyłącznie sobą.
A potem gdzieś w małej miejscowości
pojawia się biblioteka na przystanku.
Po prostu.
Kilka półek.
Kilka książek.
Trochę dobrej woli.
I nagle okazuje się,
że ktoś pomyślał nie o sobie,
ale o innych.
Biblioteki na Przystanku w Uwielinach.
Powstała kilka lat temu
z inicjatywy pani sołtys Teresy Wójcickiej
z okazji Światowego Dnia Książki.
I chyba najbardziej lubię w niej to,
że nie powstała dlatego,
że trzeba było.
Powstała dlatego,
że można było zrobić coś dobrego.
Więc kiedy następnym razem usłyszysz,
że w Polsce nic się nie da,
przypomnij sobie,
że ktoś kiedyś postawił bibliotekę
na przystanku autobusowym.
A potem zostawił tam książki
i trochę wiary w ludzi.
Pan Od Absurdów