09/08/2026
Proces nauczania, a już w szczególności organizacji uczenia się uczniów, to szczególne wyzwanie. Skupienie na „realizacji programu” to nie tylko archaizm, ale wręcz zaprzeczenie podstaw edukacji. Dziś program, podobnie jak podstawy programowe a nawet propozycje metodyczne czy gotowe rozwiązania opracowane w wersji filmowej to szereg elementów dodatkowych. Najmniej instrukcja czy wzór, w wielu wypadkach inspiracja, niekiedy punkt odniesienia. W kontekście realnej pracy z uczniem kluczem jest powód, dla którego robimy to, co robimy i relacja, która sprzyja skuteczne jego zaspokojenie. Tu nie wystarczy wiedzieć lepiej. Dobrze natomiast jest wiedzieć więcej i umieć swoją wiedzą oraz doświadczeniem żonglować w taki sposób, by uczeń był zainteresowany, rozumiał i po części przynajmniej utożsamiał się z tym co wspólnie robicie i miał świadomość, że na końcu jest efekt, który na wiele sposobów jest istotny i który wiele razy mu się jeszcze przyda.
Robert J. Marzano, autor praktykowanych w amerykańskich szkołach rozwiązań opartych na badaniach i ustaleniach teorii poznania zwraca uwagę na to, że w procesie organizacji uczenia się uczniów: „Prawdopodobnie najbardziej podstawowym zagadnieniem, z jakim musi sobie poradzić nauczyciel, jest określenie i przedstawienie uczniom celów nauczania, śledzenie ich postępów i świętowanie sukcesów. Jednak samo określenie i przedstawienie celów nie wystarczy, by pozytywnie wpłynąć na proces nauczania. Chodzi także o to, by śledzić postępy uczniów odnoszące się do owych celów, co jest zupełnie naturalne i bardzo potrzebne. Ocena sukcesów nie powinna odbywać się dopiero po zakończeniu danego działu nauczania, ale już w trakcie jego realizacji”.
Jedną z podstaw skutecznego działania, w wielu wymiarach zresztą, jest świadomość zamierzonego celu rozumianego jako konkretny efekt zakładający nie tylko uzyskanie określonej wiedzy czy umiejętności, ale też refleksji ich możliwego zastosowania również w innych, nie przepracowanych jeszcze sytuacjach. Oznacza to, że uczenie nie stanowi podstawy zaliczenia, ale raczej wyzwala potencjał następnych poszukiwań, możliwości a nawet doznań, które wyznaczają kolejne etapy rozwoju ucznia.
Uczeń nie uczy się dla nauczyciela, rodziców czy systemu. Nie uczy się nawet dla siebie. Dzięki uczeniu się staje się natomiast w coraz szerszym zakresie sprawczym i odpowiedzialnym dorosłym, co pozwala mu dawać sobie radę zarówno aktualnymi wyzwaniami jak i przygotowuje go do nieznanych dziś jeszcze wyzwań przyszłości. W efekcie nauka staje się atrakcyjną przestrzenią doświadczania procesu stawania się tym, o kim część dzieci myśli, wyobrażając sobie siebie w przyszłości. Do tego kimś zdecydowanie bardziej atrakcyjnym niż strażak, pirat czy Spider-man – sobą z realnymi możliwościami działania i osiągania najbardziej dla nich wartościowych celów.