08/03/2025
Z okazji DNIA KOBIET patriotycznie.
Do najsłynniejszych kobiet w historii OWWP należy oczywiście Marianna Cel "Tereska". Ale były także inne panie, bez których działalność Hubalczyków byłaby znacznie trudniejsza. Dość wspomnieć w tym miejscu chociażby Marię Alberską (primo voto Matracką) czyli "Słońce Ponikły". A przecież była nie tylko ona. Badania Jacka Lombarskiego pozwoliły ustalić pierwszą łączniczkę majora Hubala, młodziutką Lucynę Furmańczyk.
Postać tej dzielnej nastolatki znana była dotąd przede wszystkim mieszkańcom ziemi suchdeniowskiej. Z okazji dnia Kobiet chciałbym, aby poznało ją szersze grono czytelników i badaczy historii majora Hubala. Biogram został opracowany przez Jacka Lombarskiego.
Lucyna Furmańczyk „Węgielek” – pierwsza łączniczka majora Hubala
W październiku 1939 roku, kiedy poznała majora Hubala, skończyła właśnie 16 lat. Urodziła się w Suchedniowie – Stokowcu 2 (lub 3) października 1923 roku. Była córką Bronisława i Zofii z domu Pałgan. Po ukończeniu szkoły powszechnej w rodzinnej miejscowości, rozpoczęła naukę w Szkole Handlowej w Radomiu. Mieszkała w Suchedniowie przy ul. Długiej w modrzewiowym domu z gankiem i pięknym ogrodem (obecnie ul. Emilii Peck 4). Należała do zastępu „Źródła” 1.Suchedniowskiej Drużyny Harcerek. Przed wojną przeszła przeszkolenie w Pogotowiu Wojennym Harcerzy.
- Było już po wrześniowej zawierusze wojennej, w Suchedniowie stało dużo niemieckiego wojska i policji – opowiadał Henryk Miernik, druh z suchedniowskiej drużyny ZHP, później harcmistrz. - Któregoś dnia spotkałem na ulicy Lucynkę w… szarym harcerskim mundurku. – Bój się Boga, dziewczyno, uciekaj szybko do domu, zdejmij mundur – krzyknąłem do niej. – Ach, co mi tam zrobią – odpowiedziała, ale poszła do domu, zapytała mnie tylko, czy my, harcerze, będziemy tak biernie, cicho siedzieć…
W połowie października, w okolicach Suchedniowa pojawił się oddział kawalerii majora Henryka Dobrzańskiego. Nawiązał kontakt z por. Januszem Witoldem Poziomskim, organizującym w Suchedniowie komórkę Tajnej Armii Polskiej (TAP), który skontaktował go z działaczem harcerskim, Henrykiem Miernikiem.
- Spałem już, gdy usłyszałem stukanie – opowiadał Henryk Miernik. – Kto? Otwórz! Patrzę, stoi wojskowy z brodą […]. Tyś harcerz? Ja też kiedyś byłem harcerzem. […]W ciemności dojrzałem stojącego pod brzozą Janusza Poziomskiego. [...] powiedział, abym we wtorek przyszedł do leśniczówki [gajówki Kruk]. Wiec też wybrałem się tam. Po drodze spotkałem kulawego stolarza Stanisława Breszkę. Powiedział [...] ty tu zaczekaj, ja pójdę po tego z brodą… Po jakimś czasie zjawili się obaj. – My tu nie będziemy długo, ale daj mi jakaś harcerkę, abym miał łączność. …Przypomniałem sobie wtedy Lucynę. Ona będzie łączniczką! Jej zapał, odwaga i te słowa w pierwszych dniach okupacji: Druhu, czy będziemy walczyć?
Od tego dnia Lucyna Furmańczyk, która przyjęła pseudonim „Węgielek”, była łączniczką między por. Januszem Poziomskim i organizacją TAP, a majorem Hubalem. Kontakty te z czasem zostały ograniczone. Związane to było z odejściem oddziału na ziemię opoczyńską. Możliwe jest jednak, że major Hubal kontaktował się z por. Poziomskim w czasie pobytu w Kielcach, przed wyjazdem do Warszawy na spotkanie z gen. Michałem Karaszewczem-Tokarzewskim.
Lucyna Furmańczyk aktywnie działała w konspiracji suchedniowskiej. Była łączniczką i sanitariuszką w Kompanii Strzeleckiej Ciężkich Karabinów Maszynowych dowodzonej przez „Ciosa” – Józefa Piotrowiaka – jej narzeczonego. Kompania „Ciosa” należała do II Batalionu Pułku kapitana „Eustachego”, który z kolei był częścią 4. Pułku Piechoty Legionów AK. Lucyna dostarczała meldunki, mapy, ulotki, broń, żywność i ubranie partyzantom.
Zginęła śmiercią tragiczną, zamordowana przez Niemców (wg innej wersji przez Kałmuków) 16 września 1944 w Szałasie.
Fot. pochodzi z artykułu A. Piątkowskiej-Chłopeckiej "Czarne oczy masz", "Lirydram", nr 39, 2023.