Mad Leaf CRF System

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: szkoła

Mad Leaf CRF System Dla zainteresowanych strzelectwem bojowym.

Statyka w dynamicznym działaniu 😜To jest fragment całkiem ciekawej dyskusji pod shortem do załączonego filmu. Zwróciłem ...
21/09/2026

Statyka w dynamicznym działaniu 😜

To jest fragment całkiem ciekawej dyskusji pod shortem do załączonego filmu. Zwróciłem na niego uwagę, bo dobrze pokazuje pewien sposób myślenia, który cały czas pokutuje w strzelectwie. I co ciekawe, bardzo podobne uwagi dotyczące „bujania”, braku stabilności czy potrzeby większego „osadzenia” ciała kilka razy słyszałem też od Jankesów pod moimi filmami.

I dla mnie właśnie to jest ciekawe. Nie sam komentarz, tylko to, co za nim stoi. Stabilność zaczyna być traktowana trochę jak wartość sama w sobie. Jak coś, co zawsze musi być dobre. A dynamikę ocenia się przez kryteria wypracowane w środowisku, w którym podstawowym celem jest oddanie możliwie dobrego strzału.

Tyle że stabilność nie jest celem. Stabilność jest narzędziem.

W klasycznym strzelaniu czy w sporcie dynamicznym ruch bardzo często jest podporządkowany strzelaniu. Przemieszczamy się, ale jeżeli tylko możemy, robimy to tak, żeby stworzyć sobie dobre warunki do strzału. Ustabilizować ciało, ograniczyć niepotrzebny ruch, poprawić kontrolę broni. I w tym środowisku to ma oczywiście sens.

W samoobronie ta hierarchia może wyglądać zupełnie inaczej.
Na bardzo małym dystansie, kiedy mamy przed sobą aktywnego napastnika, to nie ruch musi być podporządkowany strzelaniu. Czasami to strzelanie musi być podporządkowane ruchowi. Priorytetem może być zwiększenie dystansu, uniknięcie kontaktu, wyjście z linii ataku, zmiana kierunku albo po prostu gwałtowne przemieszczenie się. I wtedy możliwość przyjęcia stabilnej postawy może być mocno ograniczona albo przez chwilę w ogóle jej nie być.

Dlatego samo stwierdzenie: „bujasz się, powinieneś być stabilny”, niewiele tak naprawdę mówi. Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: stabilny do czego i w jakim środowisku?

Jest tu jeszcze jeden szczegół, który w przypadku mojego filmu jest według mnie bardzo ważny. W strzelaniu celowanym, wykonywanym klasycznie, z kontrolą przyrządów celowniczych, tego „bujania” praktycznie nie było. Pojawiło się dopiero w strzelaniu, które określałem jako bliższe warunkom defensywnym: przy większym i gwałtowniejszym ruchu, bez czasu na pełną stabilizację i bez świadomej kontroli przyrządów celowniczych.
I to trochę zmienia interpretację.

Bo gdyby ten ruch wynikał po prostu z braku umiejętności strzeleckich albo z tego, że nie potrafię utrzymać stabilnej pozycji, to powinien być widoczny również przy normalnym strzelaniu celowanym. A nie jest. Pojawia się wtedy, kiedy zmienia się charakter zadania. Bo to jest w tym aspekcie celem. Umiejetność strzelania przy braku stabilizacji.
Oczywiście nie znaczy to, że każde „bujanie” jest dobre, potrzebne czy optymalne. Sam film tego nie udowadnia. Część tego ruchu może być potrzebna, a część może być zwyczajnie zbędna. Natomiast nie można automatycznie uznać każdego dodatkowego ruchu tułowia za błąd tylko dlatego, że pogarsza stabilność platformy strzeleckiej. Przy gwałtownym przemieszczaniu całego ciała tułów bierze też udział w utrzymaniu i odzyskiwaniu równowagi.
I tutaj dochodzimy do rzeczy, której zrozumienie zajęło mi sporo czasu.
Przez lata strzelania człowiek uczy się tworzyć warunki do dobrego strzału. Stabilna postawa, kontrola ruchu, praca broni, przyrządy celownicze. To wszystko jest logiczne i skuteczne, dopóki środowisko pozwala z tego korzystać.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy traktować te warunki jako coś koniecznego do skutecznego użycia broni.
W samoobronie może ich po prostu nie być. Możemy być w ruchu, w niepełnej postawie, na jednej nodze, podczas gwałtownej zmiany kierunku albo po utracie równowagi. Możemy być zmuszeni do użycia jednej ręki. I dlatego trening powinien obejmować również takie sytuacje, w których nie jesteśmy w stanie stworzyć sobie idealnej platformy strzeleckiej.
Ale to nie znaczy, że niestabilność staje się celem szkolenia. To byłoby tylko zastąpienie jednego dogmatu drugim.

Strzelanie z niestabilnej postawy jest po prostu rozszerzeniem kompetencji na sytuacje, w których nie mamy innego wyjścia.

Jeżeli potrafię skutecznie używać broni tylko wtedy, kiedy mogę się zatrzymać, ustawić i ustabilizować, to moje kompetencje obejmują określony zakres warunków. Jeżeli potrafię zachować skuteczność również wtedy, kiedy gwałtowny ruch, zaburzona równowaga czy kontakt z napastnikiem odbierają mi te warunki, to mój zakres kompetencji jest po prostu większy.
Nie zastępuję więc strzelania stabilnego strzelaniem niestabilnym. Po prostu dokładam kolejną możliwość działania.

I tu pojawia się pewien paradoks. Coś, co z punktu widzenia klasycznego strzelania może wyglądać jak pogorszenie techniki, może być po prostu konsekwencją zwiększenia wymagań całego zadania. Strzał nie jest już jedynym celem. Trzeba jednocześnie przemieszczać ciało, utrzymywać albo odzyskiwać równowagę, zwiększać dystans, obserwować napastnika i nadal zachować wystarczającą skuteczność strzelecką.
I dokładnie tutaj widać problem z automatycznym przenoszeniem doświadczeń ze sportu dynamicznego do strzelectwa defensywnego.
Sport rzeczywiście jest dynamiczny. Tylko że sama dynamika nie definiuje środowiska. W sporcie ruch jest w dużej mierze podporządkowany wykonaniu zadania strzeleckiego. Nie ma też aktywnego przeciwnika, który swoim zachowaniem wymusza ruch, kontakt, zmianę kierunku czy utratę równowagi.

Brak takiego przeciwnika bardzo łatwo usuwa z naszego modelu strzelania właśnie te elementy, które w realnym kontakcie mogą się okazać najważniejsze. A później zaczynamy oceniać rzeczywistość według kryteriów środowiska, z którego wcześniej te zmienne po prostu usunęliśmy.
Dlatego mnie tak naprawdę nie interesuje spór: stabilnie czy niestabilnie. To jest źle postawione pytanie.
Pytanie powinno brzmieć: czy potrafisz skutecznie użyć swoich umiejętności również wtedy, kiedy sytuacja nie pozwala ci być stabilnym?
Bo niestabilność nie jest celem. Celem jest to, żeby brak stabilności nie odbierał nam możliwości skutecznego działania.

Chodzi o to, żeby nie traktować rozwiązania wypracowanego w jednym środowisku jako uniwersalnej odpowiedzi niezależnie od sytuacji.
I to jest chyba wspólny mianownik całego problemu.

Nie chodzi o odrzucanie rozwiązań optymalnych. Chodzi o to, żeby wiedzieć, w jakim środowisku są optymalne i kiedy przestają takie być.

Żeby dobrze zrozumieć, czego dotyczy ta dyskusja, zapraszam do obejrzenia całego materiału.

Link w komentarzu.

Współpraca:
Personal - Defence
Piekarnia Kabur Gniezno
Proton Akademia Strzelecka
Carpatia Arms
GunDay.pl
DST Malbork
PIRO KOBE Brzeg











18/09/2026
Musiałem... 🤣
17/09/2026

Musiałem... 🤣

17/09/2026

Tak to można się bawić tylko na PiRO. To były zawody! 🫵😎

PIRO KOBE Brzeg

15/09/2026

Taka wrzutka z ostatnich zawodów KOBE BIG GAME lvl III…

Brak możliwości wejścia na tor i wcześniejszego obejrzenia go sporo zmienia. Do tego dochodzi konieczność zachowania kolejności taktycznej bez zapamiętania, które cele są na jakim dystansie - zwłaszcza gdy stoją dość blisko siebie.

A że zignorowałem możliwość oceny tego z pobieżnego oglądu… 😅

Full house - chociaż tyle. 😎

KOBE BIG GAME lvl III - 2. miejsce w Compact 🥈Świetne zawody, kapitalni ludzie. To był naprawdę dobry dzień.Szału z wyni...
13/09/2026

KOBE BIG GAME lvl III - 2. miejsce w Compact 🥈

Świetne zawody, kapitalni ludzie. To był naprawdę dobry dzień.

Szału z wynikiem może nie było, ale G***k, plastikowe przyrządy, a celowania tutaj zdecydowanie nie brakowało 😜

Niebawem wrzucę krótką relację z zawodów.

Dzięki organizatorom za świetną robotę i całemu składowi za sportową atmosferę! 👊

PIRO KOBE Brzeg

Ciekawie jest czasem spojrzeć na własny trening oczami uczestnika - szczególnie takiego, który patrzy na walkę szerzej n...
12/09/2026

Ciekawie jest czasem spojrzeć na własny trening oczami uczestnika - szczególnie takiego, który patrzy na walkę szerzej niż tylko przez pryzmat dziurawienia kartki papieru.

W tym tygodniu udało mi się wpaść na „mały” trening do Liścia - oczywiście nie zabrakło po nim kilkugodzinnych rozważań o bezpieczeństwie metodyce i tym co dalej Nie działa… ale nie o tym …
pokazał mi kilka swoich drilli- nie były to kolejne ćwiczenia polegające na urwaniu dwóch dziesiątych sekundy na dobyciu, szybszym przejściu pomiędzy celami czy zrobieniu jeszcze ciaśniejszej grupy. Oczywiście broń nadal trzeba było obsługiwać prawidłowo i strzelać. Tyle że główna robota zaczynała odbywać się gdzie indziej. W głowie.
Trzeba było patrzeć, ale samo patrzenie nie wystarczało. Trzeba było wyszukiwać informacje, rozpoznawać je, zapamiętywać, odrzucać rzeczy nieistotne, przestawiać uwagę i jednocześnie wykonywać zadanie strzeleckie. Nagle prosta czynność zaczynała pokazywać, ile uwagi naprawdę pochłania obsługa broni i ile zostaje jej jeszcze na to, co dzieje się przed człowiekiem.
Niektóre podobne rozwiązania pamiętam jeszcze ze służby. Wtedy jednak traktowałem je przede wszystkim jako kolejne formy urozmaicenia treningu. Tym razem coś mi się połączyło. Zacząłem patrzeć na nie nie od strony samego strzelania, ale psychologii, neurobiologii, percepcji i przede wszystkim obrony koniecznej.

Po powrocie zacząłem grzebać. Badania naukowe, publikacje dotyczące policyjnego użycia broni, eye-tracking, stres, uwaga wzrokowa, pamięć robocza, GO/NO-GO, podejmowanie decyzji. Do tego doświadczenia instruktorów i dyskusje praktyków.
I wtedy pojawiło się pytanie, które moim zdaniem warto postawić każdemu instruktorowi strzelectwa obronnego.
Czy naprawdę trenujemy podejmowanie decyzji, czy tylko coraz szybsze wykonywanie wcześniej podjętej za strzelca decyzji?
Bo jeżeli ćwiczący staje przed znaną tarczą, zna odległość, wie, gdzie pojawi się cel, wie, kiedy rozpocznie się ćwiczenie, a po sygnale buzzera jego zadaniem praktycznie zawsze jest dobyć broń i strzelać, to kto właściwie podjął decyzję o użyciu broni?

Najczęściej instruktor.

Strzelec wykonuje tylko zaprogramowaną reakcję.
Możesz bardzo dobrze strzelać i nadal być słabo przygotowany do podjęcia decyzji o użyciu broni.

W badaniu 122 czynnych policjantów podczas realistycznego scenariusza użycia siły średnie tętno dochodziło do około 150 uderzeń na minutę. Pojawiały się zaburzenia percepcji, między innymi tunnel vision. Średni wynik wykonania wyniósł zaledwie 59%, a około 27% funkcjonariuszy popełniło przynajmniej jeden błąd dotyczący użycia śmiercionośnej siły.

Jeszcze ciekawsza jest metaanaliza badań dotyczących strzelania pod presją. Wzrost presji powodował średnio około 14,8% spadku celności. Ale jest coś znacznie ciekawszego. Pojawiał się wzrost błędnych decyzji, a jednocześnie ludzie reagowali szybciej.

Czyli szybciej wcale nie musi znaczyć lepiej.

Doświadczenie zawodowe ograniczało wpływ presji na celność, ale nie wykazano analogicznego efektu dla jakości decyzji i czasu reakcji.

I teraz coś, co szczególnie powinno zainteresować instruktorów.

Naukowcy z German Police University porównali klasyczny trening strzelecki nastawiony na precyzję i szybkość z treningiem obejmującym kontrolę wzroku, uwagę wzrokową i świadomość sytuacyjną. Wystarczyła 90-minutowa interwencja, aby grupa percepcyjna uzyskała większą poprawę prawidłowych decyzji w scenariuszach wymagających strzału, a także poprawę czasu reakcji i elementów kontroli taktycznej. Autorzy uznali, że trening kontroli wzroku i uwagi miał większy wpływ na podejmowanie decyzji niż tradycyjny trening strzelecki zastosowany jako kontrola.

Co więcej, późniejsze badanie przeprowadzone na doświadczonych funkcjonariuszach pokazało, że nawet eksperci mogą poprawiać wyniki dzięki treningowi świadomości sytuacyjnej, kontroli spojrzenia i uwagi. Później wykonano kolejną replikację na 52 kadetach i ponownie uzyskano poprawę po takim treningu.

Dla mnie wniosek jest dość brutalny.

Jeżeli każdy buzzer oznacza „strzelaj”, każda tarcza jest znana, każdy cel stoi dokładnie tam, gdzie się go spodziewasz, a każde ćwiczenie kończy się strzałem, to możesz trenować bardzo dobrą technikę strzelecką, ale jednocześnie budować bardzo prymitywny schemat poznawczy: bodziec = reakcja.

A w obronie koniecznej potrzebuję czegoś dokładnie odwrotnego.

Najpierw zauważ. Potem rozpoznaj. Oceń. Podejmij decyzję. A jeżeli sytuacja się zmieniła, zmień decyzję.

Dlatego coraz mniej interesuje mnie samo pytanie: „czy trafił?”

Interesuje mnie również, co człowiek widział przed działaniem. Co zauważył podczas niego. Czy potrafił odrzucić informację nieistotną. Czy zauważył zmianę. Czy potrafił zahamować rozpoczętą reakcję. Co pamięta sekundę później.

Bo tutaj pojawia się jeszcze jeden ważny problem.

Możesz patrzeć na zagrożenie i jednocześnie przestać je naprawdę widzieć.

Wzrok skierowany w odpowiednią stronę nie oznacza jeszcze prawidłowego przetwarzania informacji. Jeżeli większość świadomej uwagi zajmuje obsługa broni, kontrolowanie chwytu, szukanie manipulatora albo przypominanie sobie kolejnego elementu procedury, pozostaje mniej zasobów na ocenę tego, co dzieje się przed nami.

Dlatego automatyzacja techniki nie jest mi potrzebna tylko po to, żeby człowiek był szybszy.

Potrzebuję jej po to, żeby broń przestała zajmować mu głowę.

Broń jest narzędziem. Najważniejszym systemem kierowania tym narzędziem nadal pozostaje człowiek, jego percepcja i decyzja.

I właśnie dlatego ostatnio mocno przebudowałem kilka swoich tarcz treningowych-podesłałem je Listkowi a on je jeszcze podtuningowal-Nie mają już służyć wyłącznie do robienia przestrzelin. Mają dostarczać informacji, wymuszać ich selekcję, obciążać uwagę i sprawdzać, czy podczas wykonywania czynności manualnych w głowie zostało jeszcze miejsce na analizę sytuacji.

Na jednej takiej tarczy można spokojnie zbudować do 50 różnych ćwiczeń. Jeśli ktoś jest zainteresowany metodyką i tarczami, info na priv.

Zapraszam też do polubienia i obserwowania Personal Defence, na moje autorskie szkolenie INSTYNKT VS PARAGRAF, gdzie łączę obronę konieczną z psychologią i zachowaniem człowieka w zagrożeniu, oraz do zakupu mojej książki „Psychologia Przetrwania. Od Instynktu do Strategii”.

Trenujmy strzelanie. Ale nie zapominajmy trenować człowieka, który ma zdecydować, czy w ogóle powinien paść strzał.
Współpraca
Mad Leaf CRF System
Strzelnica ArizonaPiekarnia Kabur GnieznoCarpatia ArmsStrzelnica ArizonaKRAV MAGA PomorzeOgólnopolski Zlot Miłośników Broni Palnej Pro ARMAGunDay.plMediaBoxy.plStrzelnica JOKERDamian Laszuk AIS SystemPIRO KOBE Brzeg

11/09/2026

Generalnie drille są z d... 🤣

Ich największy plus jest taki, że robi się je szybko i bardzo dobrze pokazują niedociągnięcia techniczne w czynnościach wykonywanych praktycznie „bez myślenia”.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy drill zostaje zbyt mocno utrwalony bez szerszego kontekstu. Bo wtedy zamiast rozwijać zdolność działania, może je zwężać do automatyzmu nie na temat ograniczając eketywność działania.

Ostatnio wrzuciłem film komentowany jako „strzelanie synchroniczne” (link w kom.), na którym strzelamy z Przemek Żak właśnie CRF Drill.

Polega on na dobyciu broni, przeładowaniu, oddaniu jednego strzału z 3 metrów do strefy Alfa (A+C też dobrze) następnie wymianie magazynka i dostrzeleniu dwóch strzałów oburącz.

W jednym krótkim ćwiczeniu są więc połączone: szybkie dobycie, przeładowanie, strzelanie jedną ręką, strzelanie oburącz, pojedynczy strzał, dublet, strzelanie poniżej linii celowania, + ew. operowanie bronią na wysokości wzroku i wymiana magazynka.
Czy ma to jakiś racjonalny ciąg możliwy do przeniesienia 1:1 do rzeczywistości?

Nie.

To połączenie wyizolowanych elementów techniki strzeleckiej.
Najważniejszym aspektem tego drillu jest tak naprawdę wykonywanie tych czynności pod presją czasu wywieraną przez drugiego strzelca. Bo strzelamy równolegle, a za pudła, błędy albo gorszy czas są kary w pompkach. 🤣

Tak czy inaczej film wywołał ciekawą dyskusję ze strzelcami zza Wielkiej Wody i całkiem fajnie pokazał różnice w sposobie patrzenia na trening.
Co ciekawe, chociaż jesteśmy mocno zapatrzeni na Amerykanów, to ich podejście nie jest u nas kopiowane aż tak zero-jedynkowo, jak czasem mogłoby się wydawać. Mam wręcz wrażenie, że u nich znacznie mocniej zaznacza się rozróżnienie pomiędzy strzelaniem sportowym a bojowym.

Nagminnie zwracali na przykład uwagę na „źle wykonaną” wymianę magazynka, czyli przeniesienie kontroli wzrokowej na magazynek i gniazdo magazynka kosztem obserwacji celu (co widać na filmie). I tutaj akurat się z nimi zgadzam.
U nas generalnie bardzo często wszystko wykonuje się z pełną kontrolą wzrokową samej czynności. Bo sport i bojowe to to samo 😉

Bardzo mocno krytykowali też noszenie broni z pustą komorą. W sumie trudno się dziwić, skoro w ich realiach służbowych takie ograniczenie praktycznie nie występuje. Ale jednocześnie ciekawe jest to, że również tam nie brakuje ludzi, którzy prywatnie noszą broń bez naboju w komorze.

Kolejny ciekawy temat to bardzo dosłowne traktowanie zasady:
„Jak trenujesz, tak walczysz”.
Z tego punktu widzenia wymiana magazynka po jednym strzale nie ma sensu, bo przecież w realnym zdarzeniu nikt raczej nie planuje oddać jednego strzału i natychmiast wymieniać magazynka.

I jest w tym trochę racji.
Tylko że równie bezsensowne byłoby wystrzelenie całego magazynka wyłącznie po to, żeby stworzyć „realistyczny” powód jego wymiany.
Wyizolowany trening konkretnego elementu zawsze będzie w jakimś stopniu sztuczny.

Dlatego trening takich elementów powinien być później wpleciony w bardziej kompleksowe działania, w których nie występują już zawsze w tym samym momencie, kolejności i kontekście. Może to być bardziej złożona formuła treningowa albo chociażby zawody. Nie mówię tutaj o IPSC, bo tam logika jest trochę inna. Chociaż prawdą jest również to, że nawet w PiRO człowiek bardzo szybko zaczyna liczyć kulki.
I tu pojawia się kolejna ciekawa różnica.
W rywalizacji sportowej można generalnie przyjąć, że doprowadzenie do wymiany magazynka na otwartym zamku jest błędem. To strata czasu, której dobry zawodnik powinien unikać.

Po mojemu w strzelaniu bojowym jest odwrotnie.
Wymiana magazynka na otwartym zamku nie jest żadną anomalią. Jest sytuacją całkowicie normalną i trzeba zakładać, że właśnie w takim momencie potrzeba wymiany może się pojawić.

Co ciekawe, kilka osób zwróciło też uwagę na dodatkowe ruchy wykonywane podczas strzelania.
I tutaj robi się naprawdę ciekawie. Bo trochę trąci mi to pewną większą teorią dotyczącą tego, co w ogóle uznajemy za „zbędny ruch”, a co za element adaptacyjnego działania.

Muszę Jankesów jeszcze trochę podpytać. Chyba, że ktoś zna odpowedź 😎

Współpraca:
Personal - Defence
Piekarnia Kabur Gniezno
Proton Akademia Strzelecka
Carpatia Arms
GunDay.pl
DST Malbork
PIRO KOBE Brzeg











Adres

Stare Czarnowo

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Mad Leaf CRF System opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Szkoła

Wyślij wiadomość do Mad Leaf CRF System:

Skróty

Udostępnij