18/09/2026
Sportsmenka popuściła kał w czasie zawodów i... zdobyła pierwsze miejsce. Ale przegrała z tabu
Wszystko działo się 12 września w Pekinie podczas zawodów HYROX. To zawody fitness, taki "tor przeszkód" łączący różne formy ćwiczeń.
Brała w nim udział nasza rodaczka Joanna Wietrzyk. Mniej więcej w połowie zawodów zaczął z niej lecieć kał. Uwierzcie mi na słowo, albo znajdźcie sobie filmy, to nie był mały balasek, czy plamka. Zawodniczka mimo tego zawody kontynuowała i je wygrała.
W rajdzie samochodowym coś takiego nie byłoby problemem, ale tutaj zawodniczka zabrudziła nie tylko siebie. Kał znalazł się wszędzie, na trasie, na przyrządach.
Wietrzyk początkowo próbowała narzucić narrację, że było to "pokonywania słabości", "walka ze sobą" itd. Komentatorzy jednak wskazywali na to, że było to z jej strony niesportowe zachowanie i powinna była ustąpić.
Do tego doszły problemy ze sponsorem. Wietrzyk miała nawet kolekcję z Pumą, ktorą szybko ochrzczono Pooma. Marka nie mogła sobie na to pozwolić i "zakopała" w sklepie informacje o współpracy z Wietrzyk.
Organizator zawodów również przyznał, że zawalił i powinien był ją wycofać w trakcie. Wprowadzono również "lex Wietrzyk" w regulaminie, jasno mówiący o tym, że w takim wypadku należy zawodnika czy zawodniczkę zdyskwalifikować.
Wreszcie sama zawodniczka przyznała się do błędu i przeprosiła.
Dlaczego piszę o tym tutaj? Jak może część z was wie, jestem dyplomowanym skatologiem, napisałem magisterkę wokół tematu kału w religiach.
Zaintrygowało mnie to, jak dowiedziałem się o temacie. Artykuł na Wirtualnych Mediach, które czytam codziennie, nie zawierał w zajawieniu żadnych informacji, że chodziło o kał. Wszedłem na niego tylko dlatego, że chciałem się dowiedzieć, dlaczego sportowy brand zdecydował się na zawieszenie współpracy z zawodniczką.
Gdy wszedłem w Google by dowiedzieć się więcej, zauważyłem ciekawą zależność. Żaden z mediów nie pisał w nagłówku informacji o kale. Rozumiecie, polskie media, które kochają clickbaity, jendomyślnie nie pisały w nagłówku o najciekawszym elemencie tej afery.
Zwróciłem też uwagę na inną rzecz. Pod większością informacji o tym wydarzeniu nie chcieli się podpisać autorzy, zazwyczaj autorem jest "redakcja".
To wszystko idealnie pokazuje, jak dużym tabu są ekskrementy. Coraz częściej otwarcie piszemy i mówimy o naszych problemach psychicznych. Miesiączki to już nie zawsze "te dni" i czasem reklamy używają nawet czerwonej farby zamiast niebieskiej. Ale kał, coś powszechnego dla każdej płci, stanu, narodu i religii, wciąż jest tak mocno stabuizowany.
📖 Źródło: A jednak. Puma usunęła kolekcję Joanny Wietrzyk. Przeprosiny za incydent, Wirtualne Media