23/03/2023
O tym, jak mam problem z gumami
K- chcesz gumę?
A- nie, dzięki. Nie przepadam i nie lubię
I tutaj mógłbym skończyć krótką odpowiedzią, ale krótka to ona niestety nie jest. I nie o te gumy oczywiście chodzi
Historia zaczyna się już w roku otwarcia działalności, czyli 2014. Po paru miesiącach, dokładnie czterech, śmigania czarnym yarisem trafiła mi się pierwsza „poważna” awaria. Sobota, lekka ulewa i droga nr 94 w miejscowości Mazurowice. Wjechałem z kursantem w kałużę(a była tak spora, że podczas jazdy rozważałem śpiewanie szant) podczas intensywnego opadu deszczu i złapaliśmy kapcia. Miejsce to zatrzymania kiepskie, ruch spory, więc podjąłem decyzję o przejechaniu paru metrów dalej, żeby móc zjechać na pobocze w celu wymiany opony. Czułem się trochę jak Kubica, który podczas rajdu złapał gumę, a gazeta Fakt napisała „Kubicy pękła guma, ale dokończył”(po wpisaniu tego tekstu w grafice google wyświetla się zdjęcie strony). Niestety opona nie nadawała się do niczego(chyba, że do spalenia jej na jakimś ulicznym proteście), bo te parę metrów(no dobra, to było około kilometra) dojechało ją do końca. Oczywiście po tym całym incydencie trzeba było zainwestować w odpowiednie ogumienie.
I to był początek mojej zabawy z oponami. Gdybym wtedy wiedział co mnie czeka, to chyba rzuciłbym wszystko i wyjechał w Bieszczady. Aczkolwiek Hiszpania to nie jest.
Lata mijały przeplatane wymianą co najmniej dwóch opon w roku. Z jakich powodów? Chyba wszelakich, jakie mogą się pojawić. Zakupienie kiepskiej jakości opon, bo oczywiście nie wpadłem na pomysł, że przy tylu kilometrach rocznie, bieżnik na oponach schodzi jak alkohol na wiejskim weselu. Kiedy wymieniałem elementy zawieszenia, to trzeba oczywiście ustawić zbieżność. Ale jeżdżę po Legnicy, gdzie drogi są biodegradowalne, więc dziury zdawały się patrzeć i mówić „ustawiłeś zbieżność? pozwól, że poprawimy”. No i co chwilę były problemy ze zdzieraniem się opon z powodu kiepskiej zbieżności, którą zobaczyłem dopiero po uszkodzeniu opony.
Po wymianie samochodu na hyundaia pomyślałem sobie, że klątwa została z yarisem. Jaki ja byłem naiwny, to aż sam się z siebie śmieje. Nawet roku ta czarna bestia nie przejeździła a w czerwcu 2022 r przytrafiła pierwsza awaria z ogumieniem.
Sobota, pierwsza jazda z kursantem:
A- masz pierwsza jazdę, to pojedziemy gdzieś po okolicy. Masz jakąś propozycję?
K- nie mam, może coś zaproponujesz?
A- dawno z kursantem nie byłem w Brzegu Dolnym. Jeździłeś po Brzegu?
K- ani razu, lecimy.
Droga nr 341, miejscowość Grodzanów. Wyjeżdżamy zza wzniesienia i tuż za znakiem terenu zabudowanego widzę cel mojej podróży. Wielki, jakby sam diabeł wyszedł z ziemi i zapomniał zamknąć drzwi. Normalnie nazwałbym to jakimś portalem, ale to tylko spora dziura w którą wjechaliśmy. Z jakim skutkiem? Pokrzywiona felga i rozcięcie na długość około 6 cm. Opona do wyrzucenia, felga do prostowania, sobotnie popołudnie i humor popsuty.
I to wcale nie jest koniec. Pierwszy dzień wiosny(czyli 2 dni temu), rozpoczynam jazdę o godzinie 15
K- byłaby możliwość, żeby nie jechać na Legnicę? Zmęczony jestem po robocie i mogę nie ogarnąć skupienia
A- jeżeli nie szkoda ci jazdy, to mi to jest obojętne. Chciałbym na Legnicę, bo tam zdajesz egzamin, ale jak się nie czujesz, to lecimy gdzieś, gdzie jest spokojniej.
K- gdzie proponujesz? Do Środy?
A- byłeś kiedyś w Brzegu Dolnym? Mam tam rachunki do wyrównania
K- nie, lecim
Chyba koniec historii jest znany. Ta sama droga, ale chociaż dziura inna, bo wjazd w tą dziurę był nawet taki sam. No prawie, bo opona rozcięta na około 3 cm, ale chociaż felga prosta. Po puszczeniu siarczystej wiązanki łaciny podwórkowej nad swoją własną głupotą zamontowałem dojazdówkę i wróciliśmy do punktu początkowego. Demony przeszłości wróciły, drugi raz wróciłem z meczu wyjazdowego z urażoną dumą i porażką.
Ale chyba niczego mnie to nie nauczyło
Brzeg Dolny- Adrian 2:0
Humor poprawiło dopiero wczorajsze ogłoszenie cs-a 2. Czekam na zaproszenie na testy