07/06/2026
Dzieci uczą się życia, obserwując, jak żyją ważni dla nich dorośli.
Kiedy myślimy o wychowaniu dzieci, o naszym rodzicielstwie, często (w moim doświadczeniu) zastanawiamy się przede wszystkim nad tym, co powiedzieć.
I oczywiście - nasze słowa, reakcje mają znaczenie.
Ale dzieci przez większość czasu uczą się nie z naszych słów.
Uczą się z tego, co obserwują i co doświadczają w relacji z nami.
Uczą się z tego, co im pokazujemy każdego dnia.
Uczą się z naszego życia.
Obserwują
jak mówimy o sobie,
w jaki sposób radzimy sobie z przeżywaniem emocji,
jak odpoczywamy,
jak spędzamy wolny czas,
jak się cieszymy i doceniamy siebie,
jak traktujemy innych ludzi,
czy prosimy o pomoc
i czy sami pomagamy.
Obserwują też
jak radzimy sobie z błędami,
jak rozwiązujemy problemy,
czy przepraszamy i naprawiamy.
Warto obok pytania "Co chcę powiedzieć?",
dodać: "Jak chcę to pokazać?"
"O co warto zatroszczyć się dzisiaj w sobie, by móc przekazać to jutro?".
Warto też, zatrzymać się przy trudnym kawałku:
Co jest dla mnie / we mnie trudne i czego nie chcę pokazać i przekazać na życie mojemu dziecku?
Czego potrzebuję dla siebie, by było to możliwe?
Czy to oznacza, że mamy być idealni?
(Mam nadzieję, że wiecie, że...) Nie :)
Mamy być prawdziwi i świadomi.
Ludzcy - często niedoskonali, ale świadomie pokazujący, jak przejść przez życie z potknięciami, pomyłkami, błędami i niedoskonałościami.
Jesteśmy ludźmi - bywa u nas różnie.
I życie jest różne.
Może właśnie dlatego, to tak ważne, by się zatrzymywać.
I zapytać: co moje dziecko widzi, kiedy patrzy na to, jak żyję?
Nie po to, by być idealnym :)
Ale po to, by zbliżyć się do siebie.
I być choć odrobinę bliżej tego, co chcę dać człowiekowi, którego kocham.
---
Jakie są Twoje myśli?
i czy post Cię wspiera?
Zostaw ślad - to wspiera :)