Chodź w las

Chodź w las STRONA POŚWIĘCONA GRZYBOBRANIOM. PROWADZI ZWARIOWANA GRZYBIARKA BEJATA.

Trochę mnie nie było, ponieważ trwają wysypy i biegam po lasach, jak opętana. A dwa skupiam się jeszcze na ważnym dla mn...
13/10/2025

Trochę mnie nie było, ponieważ trwają wysypy i biegam po lasach, jak opętana. A dwa skupiam się jeszcze na ważnym dla mnie projekcie. Korzystając z chwili i przypomnienia sobie o tym miejscu (ADHD) uprzejmie donoszę, iż jadę właśnie do mojego crush'a, czyli Lasów Świętokrzyskich. No wpadłam, jak śliwka. Jak dziewczyna z płaskiego Mazowsza wjeżdża w falujące, bujne mchy i lasy grzybem stojące, to you know.. Na razie ograniczyłam siedo Bernatki, czyli lasów w okolicach Skarżyska - Kamiennej. Już tylko ona sama jest tak rozległa, że nie jestem w stanie zapuścić się dalej. Zresztą nawet nie chcę, bo poznawanie lasu, znajdowanie miejscówek, to nie jest zajęcie na jeden wypad. Także śmigam tu zbierając kilogramy prawdzików. Pierwszy raz przeżyłam wysyp z prawdziwego zdarzenia, ale na dłuższe opowieści postanowiłam zostawić na długie, zimowe wieczory. Oczekując grzybiarkich opowieści rozkoszując się widokiem prawilnych prawusów.

Oj zapomniałam kompletnie coś tu wrzucić. Kolejna cechą ADHD. Czasem zapominam na amen o czymś, co jest dla mnie bardzo ...
14/09/2025

Oj zapomniałam kompletnie coś tu wrzucić. Kolejna cechą ADHD. Czasem zapominam na amen o czymś, co jest dla mnie bardzo ważne. Niefajne to. No cóż, ale nadrabiam. Na zdjęciu zbiory z dwóch dni. Wiadomo, grzybów jak na lekarstwo, więc szału nie ma. Za to byłam w nowych okolicach - mazurskich Starych Jabłonkach. W dupę dostałam mocno, ale nie żałuję. Kiedy wchodziłam do lasu zaczął padać deszcz. Pierwszy minus. Aura była mocno przygnębiająca. Zamiast "obiecanych" przez lasy państwowe sosen zobaczyłam wielkie jak blokiem buki. Ogólnie lasy stare, co mnie zawsze cieszy, ale tamtego dnia liczyłam na coś prostszego. Poza tym zaczęły się pagórki. No to już 2 minusy. Szlam tak z 5 km, bo wrócić się nie miałam po co, ponieważ pociąg do Ostródy na powrót miałam za parę godzin. Morale mocno spadło. Zniechęcona spotkałam parę starszych państwa i po rozmowie z nimi i zobaczeniu, że zebrali co nie co, nabrałam lekkiego wiatru w żagle. Poza tym las się trochę zmienił. Stał się bardziej przystępny. Zacelam nurkować w.mokrym poszyciu i pierwsze wpadły kurki, później koźlaki, a na koniec piękny, zdrowy prawdziwek. Znalazłam też spore modrzewiaki piaskowe. Fajnie. Rozbudziłam się i oczywiście jak przyszło co do czego, to nie chciałam wychodzić z lasu. Piękne lasy. Bardzo czyste. Dostojne.

Małe co nie co z lasów mazurskich. Jak zawsze lasy mnie zaskoczyły. Czym? Wchodzisz do lasów na Mazowszu i nawet psiaka ...
05/09/2025

Małe co nie co z lasów mazurskich. Jak zawsze lasy mnie zaskoczyły. Czym? Wchodzisz do lasów na Mazowszu i nawet psiaka nie znajdziesz teraz, susza fest. Wchodzisz tu i od razu na dywanie z mchu wyrastają kolorowe kapelusze czerwone, żółte, białe. Ok, niejadalne, ale są, a jak są takie, to będą i jadalne tylko trzeba poszukać. Byłam w dwóch lasach totalnie różnych. Pierwszy w Wielbarku - sosnowy z domieszką brzóz, dużo mchu, widny, dość łatwy. Ogólnie ludzie zbierają tam teraz kurki i nawet miejscowy powiedział, że podgrzybki, to symbolicznie, a ja właśnie zebrałam pół torby podgrzybków! Najczęściej rosły w takich niechodzonych dróżkach, pod małymi drzewkami, na pagórkach z mchu. Zdrowe, piękne. Dopaminka szalała. Zachęcona zbiorem chciałam wykorzystać sprzyjające warunki i kolejnego dnia wybrałam się do Bujaków. Wszystko wyszło mocno spontanicznie. A tam kompletnie inne lasy. Najpierw odkryłam świerkowo brzozowe z mchem wściekle zielonym, mokrym i puchatym, ciemne i trudniejsze. Bajka. Tam od razu mnóstwo grzybów, w tym przepiękne muchomory czerwone, które zwiastują nadejście prawdziwków. Tych nie było, ale wśród leśnej pstrokacizny zobaczyłam cudne koźlarze. Po oględzinach okazało się, że rosły tam aż 4 rodzaje tych przepysznych grzybów. Koźlarz babka, świerkowy, białotrzonowy i czarnobrązowy. Chciałam też zobaczyć las dalej i przeszłam jakiś kilometr i moim oczom ukazała się dżungla. Bardzo stare, duże drzewa. Las mieszany, ale poszycie wysokie na 2 metry, zarośnięty totalnie. Ogólnie to dobrze. To mnie cieszy. Takie dzikie, nietknięte tereny. Widać było dużo śladów zwierzyny. Mieszkają tam sobie bezpiecznie i mało ludzi im przeszkadza. Oba lasy bardzo czyste. 1 na 10. To też cieszy. Wyjazd udany. Na pewno tam wrócę!

To były słodko gorzkie odwiedziny. Zaczęłam entuzjastycznie, chcąc pokazać, co można robić w lesie, kiedy nie ma grzybów...
31/08/2025

To były słodko gorzkie odwiedziny. Zaczęłam entuzjastycznie, chcąc pokazać, co można robić w lesie, kiedy nie ma grzybów? Napiszę o tym, ale to co zobaczyłam ścięło mnie z nóg. Ludzie, to bydlęta. Ilość śmieci poraziła mnie. To zdjecie, to tylko jedna z wielu hałd. Żadne tłumaczenia wyrzucania umywalki do lasu mnie nie przekonają. Smutek, bezradność, frustracja, wściekłość. Nawet poziomki mnie nie uspokoiły.

Siedzę sobie w lasku w Białymstoku i piszę o lesie, w którym byłam ostatnio. Niedaleko Warszawy. Wysiadłam z blablacara ...
30/08/2025

Siedzę sobie w lasku w Białymstoku i piszę o lesie, w którym byłam ostatnio. Niedaleko Warszawy. Wysiadłam z blablacara w Przyjmie k. Poręby (śmieszne te polskie nazwy) i trzasnęłam 25 km. Grzybów zero. Znalazłam tylko honorowo jednego prawdziwka. Za to lasy świetne! Troszkę brudne, takie 3 na 10. Wracając wyniosłam torbę śmieci. Śmiało można tu przyjechać z dziećmi, z psami. Poszycie jest na tyle małe, że spokojnie małe istoty mogą hasać. Są też miejsca bardziej gęste i zarośnięte i tam się wybrałam, ale ogólnie las przyjazny i dla początkujących w sam raz. Nawdychałam się tego zapachu, który jest dla mnie one and only. Nic nie może z nim konkurować. Jak to dobrze, że jeszcze ludzie nie wymyśli jak taki zapach przenieść na jakieś urządzenie czy coś w tym stylu. Trzeba po prostu iść do lasu i tylko tam można doświadczyć tej leśnej woni. Chodźcie w las po darmową, naturalną esencję. Ona leczy, koi, uzdrawia. For free 🌳

Dziś planowałam podbój wszechświata, a tu pstryczek w nos.. Las jednak uczy pokory. Pojechalam do Puszczy Mariańskej. Wi...
19/08/2025

Dziś planowałam podbój wszechświata, a tu pstryczek w nos.. Las jednak uczy pokory. Pojechalam do Puszczy Mariańskej. Wiecie.. do PUSZCZY! Wcześniej wyśledziłam na fb, że ktoś tam 3 dni temu jeszcze zbierał grzyby, więc ochoczo wybrałam się do Jesionki, bo tam było dobre wejście w las. Lasy jakie chcecie: dębowe, grabowe, świerkowe, bukowe, sosnowe. Wszystko! Las oszałamia. Miejscami mogę powiedzieć, jest wybitny. I co? I zero grzybów. I możesz chodzić kilometry i nic. Możliwe, że lokalni grzybiarze, gdzieś tam jeszcze w swoich miejscówkach coś zbiorą, ale Ty zwyczajny człowieku nawet o tym nie śnij. Pucha i nic.

Przeszłam 22 km.. Upsi... Spoko liczba i dla zdrowotności wszytko i noga przestała boleć, ale... Pierwszy raz w tym roku wychodzę z lasu na pusto. No po prostu ciężko teraz na Mazowszu o grzyby, bo jest sucho i musi popadać.

Puszcza, tak jak pisałam, znakomita. Trochę śmieci było. Takie 4 na 10. Ale jest tu bardzo dobry dojazd i dobre drogi w lesie, co jest mocno na plus jak np. z dziećmi ktoś by chciał przyjechać.
Na pewno tu wrócę, tymczasem wkrótce wybieram się do Karwi i mam zamiar zaatakować pomorskie knieje.

Stay focus i do przodu!

Duży krok dla człowieka, mały dla ludzkości! Czyli moje pierwsze prawilne tegoroczne prawdziwki. I to po informacji od d...
05/08/2025

Duży krok dla człowieka, mały dla ludzkości! Czyli moje pierwsze prawilne tegoroczne prawdziwki. I to po informacji od dwóch lokalsów, że grzybów nie ma.. khy, khy... Poza tym 20 km łażenia po lesie. Okazuje się, że kocham te wędrówki. I zastanawiałam się, co tak najbardziej. I doszłam szybko do wniosku, że w lesie kocham element zaskoczenia. Myślisz, no las, drzewa, mech, ptaki, gdzie tu zaskoczenie. A dla mnie jest właśnie w tej zmieniającej się non stop formie. Idąc dziś jednym obszarem lasu mogłam zobaczyć najróżniejsze jego odsłony. Na zdjęciu tylko kilka fotek z dynamicznie zmieniającej się flory. Od standardowych sosen z mchem po mokradła i gaje nieprzebrane, tajemnicze. Piękne scenografie jak do filmu, po czym polany w słońcu skąpane. I to wszystko rzut beretem od Warszawy. Doceniam bardzo, że mogłam tam być.

GARWOLIN - ŁASKARZEW - WOLA ROWSKAWraz z errorem umysłowym (czytaj: trudna sytuacja życiowa) przyszedł error grzybowy. M...
02/08/2025

GARWOLIN - ŁASKARZEW - WOLA ROWSKA

Wraz z errorem umysłowym (czytaj: trudna sytuacja życiowa) przyszedł error grzybowy. Mimo, że w dwa dni przeszłam 50 km (co jest wyczynem niemałym) znalazłam może z 10 grzybów. I co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Na południu świętokrzyskiego kombajnem już mogą wjeżdżać, bo kosa od prawdzików staje, a na Mazowszu puchy. Oczywiście stare wiarusy, co mają miejscówki, coś tam dziobią, ale my maluczcy, co dopiero zaczynamy przygodę, musimy się namęczyć. Miałam momenty mocnego zniechęcenia, ale sam widok lasu i bliskość przyrody przerosły te chwile. Najadłam się dziś też jeżyn prosto z krzaka. Słodkie, świeże i aksamitne w smaku. To jest super uczucie jeść owoce w lesie ta po prostu, jak rosną.

Generalnie to teraz jestem nastawiona na szukanie miejscówek grzybowych i na razie tak będzie, że czasem się nachodzę, a efekt grzybowy będzie marny. Np. do Łaskrzewa już nie wrócę, bo raz - las jest strasznie zaśmiecony, a dwa to nie jest las na grzyby. Do Garwolina oczywiście wrócę, bo tam można liczyć na Eldorado. Lasy dębowe o wielkich połaciach i przestrzeniach. Ja jestem przyzwyczajona do lasów iglastych, więc cały czas uczę się liściastych.

Podsumowując dotychczasowe rozważania - jestem wdzięczna za te dni w lesie, trochę rozżalona, że mało grzybów, ale przede wszystkim super zadowolona z mojej grzybowej zajawki.

Chodźcie w las, bo ludzi w lesie mało. Przez wiele godzin niego nie spotykam. Miejsca jest dla wszystkich ;)

GARWOLIN - jak znajduję miejscówki? Jest ogrom grup na fb, gdzie ludzie wrzucają swoje grzybowe zdobycze. Większość nie ...
31/07/2025

GARWOLIN - jak znajduję miejscówki? Jest ogrom grup na fb, gdzie ludzie wrzucają swoje grzybowe zdobycze. Większość nie dzieli się dokładną lokalizacją i często są z tego powodu ostre dramy, przepychanki i pretensje. Ze śmiechem mi się to czyta. Tymczasem ja, karrramba, przeglądam posty i patrzę kto ma najwięcej zbiorów w danym momencie. Wchodzę na posta jegomościa i automatycznie wyświetlają się wszystkie wpisy, jakie jegomość zamieścił na grupie. Przeglądam je, zwłaszcza te starsze i zazwyczaj gdzieś np. w komentarzach, wymieniona zostaje lokalizacja. A i czasem bardzo dokładnie. Lubię te moje detektywistyczne poszukiwania. Oczywiście niekiedy jest od razu podana lokalizacja i nic nie trzeba szukać, ale ja wolę jak jest trochę trudniej i trzeba się wysilić. Zwłaszcza dla potencjalnie dobrych okazów.

Na zdjęciach kilka ślicznych kulfonków z lasów garwolińskich. Troszkę starszy, ale super zdrowy koźlarz dębowy i borowiki usiatkowane z robaczywymi nogami.

Szczęście wielkie, bo dopiero od zeszłego roku powróciłam do zbierania i nieoczywistym jest znaleźć w mazowieckim takie grzyby w lipcu!

Adres

Skarzysko-Kamienna

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Chodź w las umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij