30/08/2026
Częstsze poruszanie całym ciałem to jeden ze sposobów na więcej ruchu. Innym sposobem jest uzyskanie większej ilości ruchu z tego, co już robimy.
Bo w codziennym życiu nie wykorzystujemy wszystkich swoich możliwości ruchowych. Niektóre mięśnie pracują dużo, inne bardzo mało. Są miejsca, które z czasem stają się „lepkie” — coraz mniej ruchome i coraz rzadziej zapraszane do udziału w zwyczajnych czynnościach.
I właśnie po to są ćwiczenia korygująco-mobilizujące.
Nie po to, by dołożyć Ci kolejny obowiązek do i tak napiętego grafiku. Ich zadaniem jest uaktualnienie „oprogramowania” Twojego ciała. Podczas sesji uruchamiasz te “lepkie” miejsca, dajesz ruch tkankom, które na co dzień mają go niewiele, i przypominasz ciału o możliwościach, z których przestało korzystać.
Ale najciekawsze zaczyna się później.
Bo jeśli na przykład mobilizujesz sztywną kostkę, nie chodzi tylko o to, że poruszyła się bardziej podczas sesji. Chodzi o to, że kiedy potem idziesz, kostka i mięśnie, które z nią współpracują, mogą wykorzystać tę możliwość przy każdym kolejnym kroku.
Ten sam spacer.
Ta sama liczba kroków.
A jednak więcej rzeczywistego ruchu w ciele i o wiele bogatszy zestaw bodźców. Zwykła przechadzka zaczyna odżywiać tkanki, które wcześniej spały. I właśnie dlatego sesja ćwiczeń korygująco-mobilizujących może „pracować” jeszcze długo po jej zakończeniu.
Nie dlatego, że zastępuje codzienny ruch.
Tylko dlatego, że może sprawić, że codzienny ruch zaczyna angażować także te miejsca, które wcześniej pozostawały mało używane. W ten sposób zwiększasz ilość ruchu w swoim życiu, niekoniecznie zwiększając ilość czasu przeznaczonego na ruch.
To jest jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w pracy z ciałem.
Nie zawsze potrzebujemy robić więcej. Czasem warto sprawić, żeby więcej z naszego ciała uczestniczyło w tym, co już robimy.
🍃 ZACZNIJ RUSZAĆ SIĘ LEPIEJ, A NIE TYLKO WIĘCEJ 🍃
A jak to wygląda u Was?
Czy macie w ciele miejsca, które czujecie, że od dawna „śpią” podczas zwykłego korzystania z ciała w ruchu?