17/08/2026
Chciałabym, żeby moi synowie dorastali w świecie, w którym szacunek do kobiet nie oznacza tylko „nie rób jej krzywdy”.
Bo granice można przekraczać dużo wcześniej.
Można sprawić, że ktoś przyspieszy kroku.
Że zacznie nerwowo rozglądać się za ludźmi.
Że będzie ściskał telefon w dłoni.
Że zamiast czuć się swobodnie, zacznie zastanawiać się, co zrobić, żeby bezpiecznie zakończyć sytuację.
Dlatego rozmowa z chłopcami o bezpieczeństwie kobiet nie powinna zaczynać się dopiero od przemocy.
Powinna zaczynać się od szacunku do granic, zgody i świadomości tego, jak nasze zachowanie może wpływać na drugiego człowieka.
Nie chcę świata, w którym dziewczynki uczymy, jak mają się chronić, gdzie nie chodzić, czego nie zakładać i komu nie ufać.
Chcę świata, w którym równie dużo czasu poświęcamy na wychowanie chłopców, przy których żadna kobieta nie będzie musiała zastanawiać się, czy jest bezpieczna.
I chyba właśnie od tego powinniśmy zacząć.
Nie od pytania: „Co mogła zrobić inaczej?”
Tylko: „Dlaczego wciąż oczekujemy, że to kobieta ma zapobiegać cudzym zachowaniom?”