20/04/2026
Jak sprawić, by uczniowie poznali się lepiej?
Trzeba im oddać głos. Godzina wychowawcza ma w sobie potencjał, który łatwo przeoczyć. Bywa traktowana jak margines - coś do „zrobienia”, wypełnienia, odhaczenia. A przecież to jedna z nielicznych przestrzeni w szkole, w której można zdjąć z uczniów ciężar bycia ocenianym i pozwolić im po prostu być. Powiedzieć: „to jest czas dla was”.
Poprosiłam uczniów o przygotowanie krótkiej wypowiedzi o swoim talencie lub hobby i zaprezentowanie jej na forum klasy. Proste zadanie. Bez skomplikowanych kryteriów, bez formalnego napięcia. Ale z czymś, co w szkole wcale nie jest oczywiste - z prawem do mówienia o sobie.
Uczniowie, którzy spędzają ze sobą godziny każdego dnia, nagle zaczęli się sobie odsłaniać. Nie jako „ten, co dobrze się uczy”, „ta, co zawsze przeszkadza”, „ten cichy z ostatniej ławki”. Tylko jako ludzie z historią, wysiłkiem, pasją, czasem nieoczywistą, czasem zaskakującą. Ktoś przyniósł puchary i medale z piłki nożnej. I to nie były tylko przedmioty - to była opowieść o drodze, o konsekwencji, o treningach, które zaczynały się wtedy, gdy inni mieli wolne. Były historie o piłce ręcznej, o pływaniu, o rysowaniu - o świecie, który istnieje równolegle do szkolnych zeszytów.
Było też coś, co zatrzymało mnie szczególnie - zachwyt nad matematyką. Wypowiedziany bez skrępowania, bez lęku przed reakcją innych. W przestrzeni, w której często boimy się pokazać, że coś naprawdę nas fascynuje, uczeń opowiedział, że rachunki matematyczne i ułamki są dla niego jak ciekawe zagadki do rozwiązania lub nowy poziom gry do przejścia. Kosmos 🤯😉.
Pojawiły się opowieści o grach, o tym, co daje odpoczynek, co buduje poczucie sprawczości, co pozwala złapać oddech. Ktoś przyniósł swoją kolekcję książek o Harrym Potterze i opowiedział o czytaniu - nie jako obowiązku, ale jako świecie, do którego chce się wracać. Te małe fragmenty codzienności nagle nabrały znaczenia, bo zostały wypowiedziane i usłyszane. A potem wydarzyło się coś, co wykracza poza „zadanie na godzinę wychowawczą”. Występ wokalny.
Odwaga, by zaśpiewać przed rówieśnikami - tego nikt się nie spodziewał.
Patrzyłam na nich i miałam poczucie, że dzieje się to coś. Buduje się relacja, która nie powstaje od poleceń ani zasad, tylko od doświadczenia bycia zobaczonym i wysłuchanym. Zachwyciła mnie ich lekkość mówienia o sobie. Brak sztuczności, brak potrzeby „dopasowania się”. Jakby dostali przestrzeń, w której nie trzeba grać żadnej roli. Potrafią mówić - mądrze, czasem z humorem, czasem z powagą.
Uczniowie naprawdę chcą się pokazać, chcą być usłyszani - tylko potrzebują do tego warunków.
Często mówimy, że „oni się nie integrują”, że „klasa jest trudna”, że „nie ma relacji”. A jednocześnie rzadko zatrzymujemy się, żeby stworzyć sytuację, w której te relacje mogą się wydarzyć naprawdę - nie przez przymus wspólnej pracy, ale przez spotkanie.
Klasa nie buduje się sama od siedzenia w jednej sali. Buduje się z momentów takich jak ten. Z odwagi jednego ucznia i uważności pozostałych. Z historii, które zaczynają krążyć między nimi. Z drobnych odkryć: „nie wiedziałem, że on to robi”, „nie wiedziałam, że ona to lubi”.
Zaczyna się od głosu, ale zostaje coś więcej - poczucie, że obok mnie siedzi ktoś, w kim można odkryć wiele.
---
Jeśli podoba Ci się to, co tworzę, możesz mnie wzmocnić kawą! Link w komentarzu.