07/05/2026
Kursy TEFL pozwalają na pracę, a przynajmniej na punkt zaczepienia, w każdym kraju na świecie. Szczególnie poza Europą nasze dyplomy magisterskie są warte tyle, ile papier, na którym je wydrukowano 😅
W przygotowaniu na przeprowadzkę ukończyłem taki kurs i mam kilka spostrzeżeń:
- Na kursie posiądziemy zaledwie ułamek wiedzy, która jest nam przekazywana na studiach;
+ ale cały kurs opiera się właśnie na nauczaniu - mnemotechniki, organizacja zajęć, organizacja klasy, praca z różnymi uczniami i cała reszta;
- nie zgłębiwszy wiedzy na temat literatury i kultury krajów anglojęzycznych, absolwenci samych kursów mogą utknąć na stanowisku lektora do końca swojej kariery;
+ mimo tego zarobki nauczycieli języków w krajach Azji Środkowej i Wschodniej zawsze przewyższają zarobki w Europie. Jeśli dodamy do tego mikroskopijne koszty życia, zaoszczędzimy co najmniej do 4-5 razy więcej.
Czy warto podjąć taki kurs?
Dla kogoś, kto nie planuje przeprowadzki, zdecydowanie nie. Dyplom szkoły wyższej daje nam o wiele większe szanse na rynku pracy.
Dla kogoś, kto chce uczyć w ww. krajach? Tu raczej należy zadać pytanie: czy warto w ogóle iść na studia, czy lepiej ukończyć taki kurs? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, jednak jeśli weźmiemy tylko kryteria finansowe, dyplom szkoły wyższej jest zbędny ;)
Sam bardzo się cieszę, że ukończyłem studia magisterskie, ale gdybym chciał uczyć tylko za granicą, prawdopodobnie bym nie studiował (i żałował tego do dziś)
Pozdrawiam serdecznie