13/06/2026
O nauczycielach przedszkola mówi się zdecydowanie za rzadko.
Gdy w mediach pojawia się temat edukacji, najczęściej rozmawiamy o nauczycielach szkół.
O egzaminach.
O ocenach.
O podstawie programowej.
O wakacjach.
A gdzieś obok tego wszystkiego są nauczyciele przedszkola.
Ci, o których przypomina się najrzadziej.
A przecież to właśnie oni każdego dnia wykonują jedną z najtrudniejszych prac w całym systemie edukacji.
Piszę to jako osoba, która zna obie strony.
Pracowałam zarówno w szkole, jak i w przedszkolu.
I powiem coś, co wielu osobom może się nie spodobać:
praca nauczyciela przedszkola to zupełnie inny wymiar odpowiedzialności, wysiłku i obciążenia psychicznego.
Bo w szkole uczeń potrafi już sam pójść do toalety.
Sam zje śniadanie.
Sam zgłosi, że źle się czuje.
Sam wróci do ławki po przerwie.
W przedszkolu nauczyciel odpowiada za wszystko.
Za emocje.
Za bezpieczeństwo.
Za konflikty.
Za łzy.
Za tęsknotę za mamą.
Za rozbite kolano.
Za pierwszy dzień bez rodzica.
Za pierwsze przyjaźnie.
Za pierwsze sukcesy.
A jednocześnie realizuje podstawę programową, prowadzi dokumentację, obserwacje, diagnozy, rozmowy z rodzicami, zajęcia specjalistyczne i dziesiątki innych obowiązków, których większość osób nigdy nie widzi.
Mało kto mówi też o tym, że wiele przedszkoli to placówki nieferyjne.
Kiedy szkoły rozpoczynają ferie zimowe, nauczyciele przedszkola nadal pracują.
Kiedy uczniowie mają wakacje, przedszkola często nadal funkcjonują.
Kiedy inni odpoczywają, oni nadal są na posterunku.
I nie, nie jest to narzekanie.
To po prostu fakt, o którym rzadko się mówi.
Mało kto mówi również o grupach mieszanych wiekowo.
O sytuacjach, gdy jedna osoba jednocześnie pracuje z trzylatkiem, czterolatkiem, pięciolatkiem i sześciolatkiem.
Każde z tych dzieci jest na zupełnie innym etapie rozwoju.
Ma inne potrzeby.
Inne możliwości.
Inną gotowość do nauki.
A nauczyciel musi znaleźć przestrzeń dla każdego.
Często bez pomocy nauczyciela wspomagającego.
Często bez pomocy dodatkowego pracownika.
Często sam.
Przez wiele godzin.
Bez chwili ciszy.
Bo jest jeszcze coś, o czym prawie się nie mówi.
Hałas.
Nie ten chwilowy.
Stały.
Codzienny.
Wielogodzinny.
Dziecięce rozmowy, pytania, śmiech, płacz, emocje, muzyka, zabawy, konflikty.
Dla wielu osób kilka godzin w takim środowisku byłoby ogromnym wyzwaniem.
Nauczyciele przedszkola funkcjonują w nim każdego dnia.
I mimo tego potrafią zachować spokój, cierpliwość i uśmiech.
A przecież pracują praktycznie bez możliwości „wyłączenia się” choćby na moment.
Bo dzieci w przedszkolu nie mają dzwonka na przerwę.
Nie wychodzą same na korytarz.
Nie zajmują się sobą.
Nie można powiedzieć:
„Przez chwilę odpocznę.”
To jest nieustanna uważność.
Przez cały czas.
I może właśnie dlatego tak bardzo boli mnie, gdy słyszę, że nauczyciel przedszkola „tylko się bawi”.
Bo za tą zabawą kryją się kompetencje, których nie da się nauczyć w jeden dzień.
To wiedza pedagogiczna.
Psychologiczna.
Rozwojowa.
Wychowawcza.
To umiejętność zauważenia problemu, zanim stanie się problemem.
To budowanie fundamentów, na których później pracuje szkoła.
Bo prawda jest taka, że zanim dziecko nauczy się pisać, liczyć czy rozwiązywać zadania, musi nauczyć się funkcjonować wśród ludzi.
I właśnie tego każdego dnia uczą nauczyciele przedszkola.
Dlatego dziś chciałabym powiedzieć jedno:
Jeśli znacie nauczyciela przedszkola - podziękujcie mu.
Bo bardzo często wykonuje ogromną pracę, której nikt nie widzi.
A bez tej pracy żadna szkoła nie miałaby na czym budować.
❤️ Szacunek dla wszystkich nauczycieli przedszkola. To właśnie tam zaczyna się edukacja. I bardzo często zaczyna się też coś znacznie ważniejszego - dziecięce poczucie bezpieczeństwa.