09/11/2025
Niewidzialne ale odczuwalne zagrożenie.
Żyjemy w świecie pełnym wygód. Mamy ubrania, które nie przemakają, patelnie, do których nic nie przywiera, kosmetyki, które obiecują piękno, produkty menstruacyjne, pampers... Ale za tą codzienną wygodą kryje się coś, czego nie widzimy. Są to chemikalia, które nie znikają. PFAS, czyli „wieczne substancje”, to tysiące związków chemicznych, które od lat są obecne w naszych domach, ubraniach, jedzeniu i wodzie. Kiedyś były symbolem postępu. Dziś wiemy, że są zagrożeniem.
PFAS to ponad 10 000 syntetycznych związków chemicznych, które od lat trzydziestych XX wieku znalazły zastosowanie w produktach odpornych na wodę, tłuszcz, ciepło i korozję. Ich trwałość była początkowo uznawana za zaletę, umożliwiając tworzenie materiałów wytrzymałych i praktycznych. Jednak z czasem okazało się, że ta sama cecha czyni je wyjątkowo niebezpiecznymi dla środowiska i zdrowia człowieka. Substancje te mogą przemieszczać się na duże odległości w powietrzu i wodzie. Znane jako „wieczne chemikalia”, nie ulegają łatwemu rozkładowi i mogą przetrwać tysiące lat. Gromadzą się w powietrzu, wodzie, glebie, roślinach i zwierzętach. Są w naszych ciałach, nawet jeśli nigdy o nich nie słyszeliśmy. Ludzie są narażeni na ich działanie poprzez używanie licznych produktów, spożywanie żywności, picie wody i oddychanie powietrzem. Uważa się, że wiele z tych związków występuje w organizmach niemal wszystkich mieszkańców USA, Europy i wielu innych regionów świata. Naukowcy ostrzegają, że im dłużej ich używamy, tym więcej szkód wyrządzają nie tylko nam, ale całemu światu, który zostawimy następnym pokoleniom.
Choć toksyczność niektórych PFAS była znana już w latach siedemdziesiątych, przemysł chemiczny przez dekady próbował to ukrywać, wpływając na badania i regulacje. Dopiero film „Dark Waters” z 2019 roku zwrócił uwagę opinii publicznej na skalę problemu, ukazując batalię sądową mieszkańców Ohio przeciwko koncernowi DuPont. W 2024 roku mieszkańcy Bentham w Wielkiej Brytanii wytoczyli proces lokalnemu producentowi pianek gaśniczych, twierdząc, że PFAS przeniknęły do środowiska, zagrażając zdrowiu społeczności. Badania krwi i raporty potwierdziły najwyższe stężenie tych związków w kraju, i właśnie w tej miejscowości. W Unii Europejskiej pozwy zbiorowe przeciwko producentom PFAS prowadzone są głównie przez lokalne społeczności, organizacje pozarządowe oraz kancelarie prawne specjalizujące się w ochronie środowiska i zdrowia publicznego. Najbardziej aktywne działania w tym zakresie odnotowano w Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemczech i Belgii. W Holandii, w 2023 roku, organizacje ekologiczne oraz mieszkańcy regionu Dordrecht złożyli pozew przeciwko firmie Chemours, wcześniej będącej częścią koncernu DuPont. Zarzuty dotyczyły emisji PFAS do środowiska oraz braku odpowiednich zabezpieczeń chroniących lokalną społeczność. Sprawa zyskała poparcie holenderskich mediów i lokalnych władz, które nagłośniły problem i wsparły działania prawne. W Belgii, również w 2023 roku, mieszkańcy miejscowości Zwijndrecht wraz z organizacjami społecznymi wytoczyli pozew przeciwko firmie 3M. Pozew dotyczył skażenia środowiska PFAS w okolicach zakładu produkcyjnego. Rząd flamandzki przeprowadził w tej sprawie śledztwo, które zakończyło się decyzją o ograniczeniu działalności firmy w regionie. W Niemczech, choć do tej pory nie doszło do dużych pozwów zbiorowych, w 2023 roku niemieckie media oraz organizacje konsumenckie zaczęły intensywnie nagłanśniać problem obecności PFAS w środowisku. Trwają tam konsultacje społeczne oraz przygotowania do potencjalnych działań prawnych, które mogą doprowadzić do formalnych pozwów w najbliższej przyszłości. Pozwy przeciwko firmom odpowiedzialnym za skażenie, to nie tylko sprawy sądowe, to głosy ludzi, którzy chcą chronić swoje zdrowie, swoje dzieci, swoją ziemię.
Zarządzanie PFAS jako jedną klasą chemikaliów. Międzynarodowa grupa naukowców, która zaproponowała traktowanie PFAS jako jednej klasy chemikaliów, została zebrana przez dr Carol Kwiatkowski z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej. W skład zespołu weszli m.in. dr Linda Birnbaum była dyrektorka National Institute of Environmental Health Sciences (NIEHS) oraz National Toxicology Program – oraz dr Mark Miller, szef personelu w Biurze Dyrektora NIEHS. Jak podkreślili w komentarzu opublikowanym w czasopiśmie Environmental Science and Technology Letters z dnia 30 czerwca 2023, podejście to pozwoliłoby skuteczniej ograniczyć narażenie ludzi i środowiska, przyspieszyć działania oczyszczające oraz zapobiec zastępowaniu znanych toksycznych PFAS ich mniej zbadanymi, ale równie groźnymi odpowiednikami.
Eksperci wskazują, że obecne podejście (testowanie każdej substancji osobno) jest niewydolne i prowadzi do opóźnień w ochronie zdrowia publicznego. Tymczasem podwyższony poziom PFAS we krwi wiąże się z ryzykiem nowotworów, chorób wątroby, zaburzeń hormonalnych i problemów z płodnością. Mimo to, mniej niż 1% związków PFAS zostało dotąd ocenionych pod kątem toksyczności (z grupy ponad 10 tysięcy), mimo że wiele z nich wykazuje podobne właściwości biologiczne i środowiskowe. Zarządzanie PFAS jako klasą chemikaliów miałoby również zachęcić przemysł do opracowywania bezpieczniejszych, biodegradowalnych alternatyw i ułatwić wdrażanie prostych, tanich metod monitorowania obecności tych substancji w wodzie, żywności i środowisku.
Regulacje i wyzwania. Na poziomie międzynarodowym PFAS są objęte Konwencją Sztokholmską, jednak wdrażanie ograniczeń jest nierównomierne. W USA niektóre stany jak Kalifornia, Nowy Jork czy Maine, wprowadziły zakazy stosowania PFAS w kosmetykach, tekstyliach i opakowaniach żywności. W Unii Europejskiej pięć krajów zaproponowało wspólne ograniczenia, ostrzegając, że bez podjęcia działań do środowiska może trafić 4,4 mln ton tych związków w ciągu 30 lat. Mimo postępów, problem pozostaje złożony. Produkcja może zostać przeniesiona do krajów o słabszych regulacjach, a produkty zawierające PFAS nadal trafiają na rynki europejskie i amerykańskie.
PFAS są obecne niemal wszędzie: w produktach, które dotykamy, w powietrzu, którym oddychamy, i w wodzie, którą pijemy. Światowa Organizacja Zdrowia apeluje o zaprzestanie stosowania PFAS tam, gdzie nie są absolutnie konieczne, podkreślając konieczność równoważenia ryzyka z dostępem do czystej wody. Ich trwałość, wszechobecność i toksyczność wymagają zdecydowanych działań, zarówno legislacyjnych, jak i edukacyjnych. Traktowanie ich jako jednej klasy chemikaliów może być przełomem w walce o zdrowie publiczne i czyste środowisko. Społeczna świadomość rośnie, ale droga do pełnej eliminacji tych związków z naszego życia będzie długa i wymagać będzie współpracy naukowców, polityków, producentów i konsumentów.
Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań teraz, przyszłość naszych dzieci, wnuków i kolejnych pokoleń może zostać naznaczona nieodwracalnymi skutkami. PFAS, jako substancje niemal niezniszczalne, będą nadal gromadzić się w glebie, wodzie, powietrzu i organizmach żywych, prowadząc do coraz większego skażenia środowiska. Wzrost zachorowań na nowotwory, zaburzenia hormonalne, problemy z płodnością czy choroby przewlekłe może stać się codziennością, a dostęp do czystej wody i nieskażonej żywności- luksusem. PFAS nie znają granic. Nie znikają. Każdy rok zwłoki to kolejne litry skażonej wody, kolejne oddechy pełne toksyn, kolejne organizmy, które cierpią. Ale przyszłość nie jest jeszcze przesądzona. Możemy ją zmienić. Wystarczy, że zaczniemy działać razem, świadomie, z troską o siebie i o tych, którzy przyjdą po nas.