11/11/2025
Kilka dni temu zanim na dobre wszedłem w rytm długiego, wolnego weekendu w Bieszczadach sięgnąłem po karty Dixit żeby zobaczyć co mnie zatrzyma.
Wybrałem 8 kart.
Kotwica – przypomniała, jak łatwo utknąć nawet w tym, co znajome i bezpieczne. Jak trudno odciąć linę, gdy coś w środku mówi: „zostań jeszcze chwilę”.
Maski – o tym jak łatwo zgubić siebie w rolach, które gramy i w twarzach, które pokazujemy innym, że czasem trudno już rozróżnić co jest prawdziwe, a co tylko wygodne.
Postać oklejona karteczkami – to człowiek przykryty cudzymi oczekiwaniami. Niewidoczny, bo każdy kawałek jego osobowości został już nazwany przez innych. Dopiero pod tym wszystkim kryje się ktoś prawdziwy.
Słońce i parasole – że czasem nie zauważamy, kiedy przestaje padać. Nadal tkwimy pod parasolem, choć nad nami od dawna świeci słońce.
Waga, na której piórko jest cięższe od worka pieniędzy – o tym, że w życiu to co naprawdę ma wartość, często jest ulotne: relacje, bliskość, chwile.
Postać siejąca nasiona – o tym, że to, co dajemy światu, wraca. Że jeśli siejesz, z czasem coś z tego wyrasta – nawet jeśli nie od razu.
Postać odpoczywająca na wodzie – o zaufaniu. O błogim pozwoleniu sobie na nicnierobienie. Na bycie. Bez napięcia, bez celu.
A na końcu – czerwone maki i jeden biały wśród nich.
O tym, że nie zawsze trzeba być takim jak wszyscy.
Że inność jest w porządku. Czasem to właśnie ona przywraca sens.
Ten weekend był o zatrzymaniu.
O refleksji
O świadomości
O zdjęciu kilku karteczek.
Zaufanie, spokój i sens działania - z tym wracam na końcówkę roku 🙂