25/09/2026
Jak sprawić, by nasze dzieci chciały robić rzeczy trudne i nie poddawały się po pierwszej próbie?
Odpowiedź jest prostsza, niż myślimy. I trudniejsza zarazem.😉
To my musimy robić rzeczy trudne.
Czym w ogóle są „rzeczy trudne”? To nie jednorazowy wyczyn. To czynność, którą musimy powtarzać, najczęściej codziennie, żeby dojść do celu, który sam w sobie jest odległy i niełatwy... ale osiągalny!.
👉Chcemy przebiec 10 km, więc trenujemy, nawet gdy nie mamy ochoty.
👉Chcemy lepiej prowadzić firmę, więc szukamy mentora albo szkolenia w tym, czego sami nie umiemy.
👉Chcemy nauczyć się języka, więc trenujemy co wieczór na 15 minut, zamiast czekać na idealny moment.
To nie muszą być wielkie rzeczy. Ważne, żeby były nasze, świadomie wybrane, a nie narzucone z góry. Bo dziecko nie uczy się uporu z naszych słów. Uczy się go, patrząc, jak my radzimy sobie z własnym „nie chce mi się”.
A do tego potrzebna jest wytrwałość.
Przykładowo:
W połowie sezonu biegowego przyjdzie dzień, kiedy pomyślimy: odpuszczam. Mamy prawo zrezygnować, nikt nam tego nie zabroni. Ale spróbujmy dotrwać do końca sezonu, na który się umówiliśmy sami ze sobą. Nie dlatego, że rezygnacja jest zła, ale dlatego, że tydzień deszczu nie może być powodem, żeby porzucić cel, do którego dążymy.
To właśnie w takich momentach dziecko widzi, czym naprawdę jest zobowiązanie. Że pogoda, zmęczenie czy zły dzień to przeszkody, a nie powody do rezygnacji.
Angela Duckworth, autorka książki „Upór” (którą polecamy każdemu rodzicowi!), pokazuje w swoich badaniach, że uporu można się nauczyć tak samo jak każdej innej umiejętności. Trzeba go tylko ćwiczyć. I pokazać dzieciom jak.
💡 A jaką „rzecz trudną” wybierze teraz Wasza rodzina? Niech każdy, mama, tata, a nawet babcia, i dziecko, wybierze swoją. Napiszcie w komentarzu, na co się umawiacie!