03/06/2026
Bardzo mądry wpis, z którym jako właściciel koni, nie lekarz weterynarii, się zgadzam się w 100%.
Kupić konia to bardzo prosta sprawa, cała historia zaczyna się później.
Dlatego posiadanie koni i stajni to ogromna odpowiedzialność za dobrostan koni.
Dlatego moje konie, mają przerwy między pracą, dlatego czasem odmawiam jazd, słysząc ale to tylko 30 minut dla dziecka, lub odwołuję zajęcia bo mamy kontrolę weterynarza czy nagły przypadek.
Tutaj ogromne dziękuję dla moich weterynarzy z EquiAid, że mogę na nich liczyć.
Po ostatniej dyskusji warto przypomnieć kilka podstawowych faktów.
1. Posiadanie zwierzęcia nie jest obowiązkiem.
Przed zakupem warto dowiedzieć się, ile kosztuje jego utrzymanie, profilaktyka i leczenie, a następnie uczciwie ocenić, czy nas na to stać.
2. Zakład leczniczy dla zwierząt nie jest instytucją publiczną.
Może go otworzyć każdy, kto spełni wymagania formalne, zatrudnić lekarzy, ustalić godziny pracy, zakres usług i ceny według własnych zasad.
Więcej o cenach usług i dlaczego, u kolegi lekarza weterynarii Weterynaria: instrukcja przetrwania
3. Operacja konia z kolką nie jest obowiązkowa.
To indywidualna decyzja właściciela, podyktowana sytuacją, w której aktualnie się znajduje. Nikt nie jest za nią oceniany.
4. Czytając część komentarzy pozostawionych pod poprzednim postem, nie dziwię się, że coraz mniej lekarzy chce pracować w nocy, święta i weekendy.
Warto pamiętać, że lekarz weterynarii nie ma możliwości jednoczesnego bycia u kilku pacjentów w terenie. Jest to jednak możliwe w leczeniu stacjonarnym. Stacjonarnie można obsłużyć więcej pacjentów. Stacjonarnie jest cały sprzęt do dyspozycji - więcej, niż zmieści się w samochodzie.
5. Przypominam, że przy kolkach brak poprawy po pierwszym leczeniu jest z zasady wskazaniem do hospitalizacji. Hospitalizacja nie równa się operacja.
Nie jest to „naciąganie na klinikę”, tylko standardowe postępowanie medyczne. O tym również były już posty.
Dlaczego konie ze zgodą chirurgiczną trafiają do szpitala dopiero po całym dniu lub na drugi dzień, kiedy niewiele już da się zrobić?
6. Są lekarze, którzy odbierają telefony po godzinach pracy. Są całodobowe kliniki/szpitale. Nie jesteśmy jednak w stanie jednocześnie odebrać każdego połączenia, prowadzić samochodu, badać pacjenta i wykonywać zabiegu. To, że ktoś nie odebrał w danej chwili, nie oznacza, że nie pracuje. Wielu kolegów i koleżanek lekarzy weterynarii pracuje więcej niż 8 godzin dziennie. Często 12-14 lub nawet więcej.
A jeśli ktoś z jakiegoś powodu został zapisany jako „nie odbierać” lub „nie obsługiwać” i to nie tylko u jednego lekarza, to niestety nikt nic na to nie poradzi. Każdy lekarz ma prawo decydować, z kim chce współpracować. Jeżeli podobna sytuacja powtarza się w kilku miejscach jednocześnie, warto zastanowić się nad jej przyczyną.
7. Miejsce utrzymywania koni również wiąże się z odpowiedzialnością.
Jeżeli ktoś decyduje się utrzymywać konie w miejscu oddalonym od lekarzy weterynarii lub całodobowej opieki, powinien być przygotowany również na sytuacje nagłe. Obejmuje to między innymi możliwość szybkiego zorganizowania transportu. Nie zawsze możliwe jest oczekiwanie, że lekarz terenowy pojawi się natychmiast niezależnie od odległości, warunków i liczby aktualnie obsługiwanych pacjentów.
Zdrówka dla koni i fajnych lekarzy domowych — ich posiadanie to naprawdę skarb.