28/08/2026
Będzie długo...ale to ważny temat;)
Adaptacja, mhmm..Dla każdego oznacza coś innego. Ja jednak chcę, żebyście poznali to z naszej strony😊
Adaptacja zaczyna się dużo wcześniej niż w chwili, gdy rodzic wychodzi i zamykają się za nim drzwi.
Zaczyna się od spojrzenia dziecka na mamę lub tatę:
„Czy Ty czujesz, że tutaj będzie mi dobrze?”
Dzieci bardzo uważnie odczytują nasze emocje. Czują napięcie w dłoni, słyszą je w głosie, zauważają niepewność podczas pożegnania. Dlatego spokój i zaufanie rodzica są w tej drodze tak ważne.
🥰🥰🥰
Nie oznacza to, że rodzic nie może się bać. Może. Powierzenie komuś swojego dziecka jest ogromnym krokiem. Rodzic również potrzebuje czasu, rozmowy i pewności, że jego dziecko trafiło w dobre ręce.
Dlatego na początku zawsze mówię rodzicom (pół żartem, pół serio), żeby pili dużo melisy. 😉 Nie po to, by ukrywali swoje emocje, ale żeby pamiętali również o sobie. Ich spokój naprawdę pomaga dziecku zrobić pierwszy krok.
Zaufania nie oczekujemy od pierwszego spotkania. Budujemy je wspólnie, powoli.
Pierwszego dnia dziecko przychodzi z rodzicem na godzinkę. Razem poznają nas, salę i jej codzienny rytm. Drugiego dnia dziecko zostaje z nami mniej więcej godzinę, ale rodzic nadal może być bardzo blisko, na przykład poczekać w szatni.
Każdy kolejny dzień dopasowujemy do możliwości dziecka i rodzica. Nie mamy jednego scenariusza, który musi sprawdzić się u wszystkich.
Bywa różnie.
Są dzieci, które szybko ruszają w stronę zabawek. Są takie, które długo potrzebują bliskości. Czasem łzy pojawiają się od razu, a czasem dopiero po kilku spokojnych dniach.
I wcale nie muszą zniknąć wraz z końcem adaptacji.
Dziecko może zapłakać później, kiedy ma gorszy dzień, jest zmęczone, coś zaczyna je rozkładać albo właśnie się uderzyło. Naszym celem nie jest więc wychowanie dziecka, które u nas nigdy nie płacze.
Chcemy, żeby właśnie w chwili płaczu wiedziało, że ma nas 💛
•że może podejść.
•że może się przytulić.
•że jego emocje nas nie przestraszą.
•że nie musi radzić sobie samo,
•że może na nas liczyć!
Zależy nam, żeby dziecko zaufało nam naprawdę, na maksa. Żeby czuło, że są tutaj dorośli, na których może liczyć także wtedy, kiedy jest mu źle.
Właśnie dlatego w jednym czasie przyjmujemy tylko jedno nowe dziecko.
Chcemy mieć dla niego uważność, spokojne ramiona i tyle czasu, ile będzie potrzebowało. Jednocześnie dbamy o dzieci, które już są z nami i nadal potrzebują naszej obecności.
Adaptacja nie jest próbą szybkiego zatrzymania łez. Jest powolnym budowaniem relacji, w której dziecko i rodzic coraz mocniej czują:
„Tutaj jesteśmy bezpieczni”.
I chyba właśnie od tego wszystko się zaczyna. 🤍
Wesołe Nutki
muzyka • zabawa • rozwój