21/01/2026
𝐂𝐳𝐲 𝐝𝐳𝐢𝐬𝐢𝐞𝐣𝐬𝐳𝐲 𝐧𝐚𝐮𝐜𝐳𝐲𝐜𝐢𝐞𝐥 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐧𝐚𝐮𝐜𝐳𝐲𝐜𝐢𝐞𝐥𝐞𝐦?
Jak podpowiada sztuczna inteligencja nauczyciel to osoba, która 𝐮𝐜𝐳𝐲 𝐢𝐧𝐧𝐲𝐜𝐡, czyli przekazuje wiedzę, umiejętności i wartości. W szerszym znaczeniu:
• 𝐙𝐚𝐰𝐨𝐝𝐨𝐰𝐨: pracuje w szkole, na uczelni lub w innej instytucji edukacyjnej, prowadząc zajęcia dydaktyczne.
• 𝐒𝐩𝐨ł𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞: może być mentorem, przewodnikiem, kimś, kto inspiruje i pomaga w rozwoju.
• 𝐑𝐨𝐥𝐚: nie tylko przekazywanie informacji, ale też wspieranie, motywowanie i kształtowanie postaw.
Słownik języka polskiego PWN podpowiada, że 𝐧𝐚𝐮𝐜𝐳𝐲𝐜𝐢𝐞𝐥𝐞𝐦 𝐣𝐞𝐬𝐭:
1.„𝐎𝐬𝐨𝐛𝐚 𝐭𝐫𝐮𝐝𝐧𝐢ą𝐜𝐚 𝐬𝐢ę 𝐮𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦 𝐤𝐨𝐠𝐨ś” – czyli ktoś, kto zawodowo lub czynnie przekazuje wiedzę i umiejętności innym ludziom.
2.„𝐂𝐳𝐲𝐧𝐧𝐢𝐤 𝐤𝐬𝐳𝐭𝐚ł𝐭𝐮𝐣ą𝐜𝐲 𝐜𝐳𝐲𝐣ąś ś𝐰𝐢𝐚𝐝𝐨𝐦𝐨ść, 𝐫𝐞𝐠𝐮𝐥𝐮𝐣ą𝐜𝐲 𝐜𝐳𝐲𝐣𝐞ś 𝐩𝐨𝐬𝐭ę𝐩𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞”.
W tych definicjach nie ma nic o byciu autorem programów nauczania, podręczników i materiałów dydaktycznych (kart pracy, not biograficznych, arkuszy sprawdzianów i testów, szablonów do ćwiczeń, instrukcji itp.). Tym bardziej nie ma tam nic o pracy poligrafa opracowującego graficznie i drukującego te materiały dla uczniów. Notabene obsługa kopiarek (ksero) najczęściej prowadzona jest bez uprawnień i szkolenia BHP, co jest główną przyczyną awaryjności tych urządzeń. Co prawda w ocenie nauczyciela np. w procedurze awansu zawodowego nauczyciel powinien wykazać się umiejętnością stosowania w swej pracy techniki i technologii informatycznej. Nie ma tam nic o tym, że musi być informatykiem konfigurującym urządzenia i instalującym potrzebne mu do pracy programy. Ani na szkolnym ani na tym komputerze, którym posługuje się poza szkołą. Nie ma tam także nic o instalowaniu właściwego programu antywirusowego w telefonie, na którym loguje się do szkolnego e-dziennika. O prywatnym kupowaniu tych programów też nigdzie nie ma mowy.
Z łezką w oku można wspominać czasy, gdy nauczyciel mając ministerialnie zatwierdzony program nauczania napisany przez zespół specjalistów, stawał przed czarną tablicą z kredą w jednej ręce, w drugiej trzymając podręcznik lub zeszyt z konspektem. W dodatku był to podręcznik jedyny dopuszczony do stosowania, zgodny z treściami zapisanymi w programie nauczania. Tak napisany, że ani nauczyciel, ani dyrektor nie miał potrzeby sprawdzania jego zgodności z podstawą programową (zwłaszcza, że taka wtedy nie istniała). Podręcznik był tak dobrym (wygodnym) przewodnikiem po procesie edukacyjnym nauczanego przedmiotu, że dla wielu uczących zapoznawanie się z zapisami programu wydawało się już zbędne.
Na lekcji wystarczała czarna tablica i biała kreda, czasem arkusz papieru pakowego i kredki. Nikt nie musiał poznawać pełnych angielskich nazw instrukcji obsługi tablic interaktywnych lub rzutników multimedialnych zazwyczaj innych w każdej sali lekcyjnej. Już w pamięci zaciera się kształt papierowego dziennika, gdzie bez znajomości loginów, haseł i pinów, wpisywało się oceny zwykłym długopisem.
Komputery wspierają pracę nauczycieli, ale niestety także pomagają urzędnikom w tworzeniu i rozsyłaniu różnych dokumentów z tabelkami do niezwłocznego wypełniania. Trudno nie wspomnieć o słynnych już szafach pełnych IPET-ów (Indywidualne Programy Edukacyjno –Terapeutyczne), do których za chwilę mają trafić kolejne segregatory z ocenami funkcjonalnymi.
Każda reforma zmusza do zmian i dostosowania sposobów pracy do nowych wymagań programowych i organizacyjnych. Tworząc dodatkowe problemy, gdy przez kilka lat trzeba jednocześnie pracować według różnych zasad, innych w każdej nauczanej klasie.
Nauczyciel też nie jest specjalistą od aranżacji wnętrz, odpowiadającym za wystrój szkoły, wykonującym jej dekoracje, także te umieszczane w pracowniach, a wspierające proces edukacyjny. W państwowej firmie jaką jest szkoła, za projektowanie wystroju i aranżację wnętrz z uwzględnieniem edukacyjnych funkcji pomieszczeń, powinna odpowiadać wyspecjalizowana firma.
Do marketingu w firmach zatrudnia się specjalistów wyposażonych w odpowiednie narzędzia, a w szkole te zadania powierza się nauczycielom, marketingowym amatorom. W wielu szkołach można do tego dodać pisanie aplikacji konkursowych rozmaitych projektów staży i wymian programu Erasmus+ oraz różnych grantów.
To wszystko i jeszcze wiele więcej dołożono, ponad zadania wynikające z definicji zawodu nauczyciela. A mimo to ich wynagrodzenia ciągle nie potrafią oderwać się od płacy minimalnej.
Aż się nie chce wierzyć, że na kursach zarządzania oświatą dużo jest mowy o podziale pracy i budowaniu systemów zarządzania jakością.
𝐏𝐨𝐝𝐳𝐢𝐚ł 𝐩𝐫𝐚𝐜𝐲– 𝑤 𝑠𝑜𝑐𝑗𝑜𝑙𝑜𝑔𝑖𝑖 𝑖 𝑒𝑘𝑜𝑛𝑜𝑚𝑖𝑖, 𝑝𝑜𝑑𝑧𝑖𝑎ł 𝑧𝑎𝑑𝑎ń 𝑝𝑜𝑚𝑖ę𝑑𝑧𝑦 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑜𝑠𝑡𝑘𝑖 𝑖 𝑔𝑟𝑢𝑝𝑦 𝑤 𝑟𝑎𝑚𝑎𝑐ℎ 𝑧𝑏𝑖𝑜𝑟𝑜𝑤𝑜ś𝑐𝑖 𝑐𝑧𝑦 𝑖𝑛𝑠𝑡𝑦𝑡𝑢𝑐𝑗𝑖, 𝑝𝑜𝑧𝑤𝑎𝑙𝑎𝑗ą𝑐𝑦 𝑛𝑎 𝑠𝑝𝑒𝑐𝑗𝑎𝑙𝑖𝑧𝑎𝑐𝑗ę 𝑤 𝑖𝑐ℎ 𝑤𝑦𝑘𝑜𝑛𝑦𝑤𝑎𝑛𝑖𝑢. (𝑊𝑖𝑘𝑖𝑝𝑒𝑑𝑖𝑎)