09/08/2022
Instrukcja obsługi ucznia….
Kupujemy sokowirówkę, komputer, kamerę… Czy zdarzyło się Wam nie wyjąć z pudełka instrukcji obsługi? Każde urządzenie czy sprzęt najprostszy w swym działaniu posiada informację podłączeniu, użytkowaniu, eksploatacji. Czasem jest to niemal książka; bardzo często w kilku językach.
Gdy kupiłam zmywarkę, tych książek miałam cztery, na dodatek w formacie A4. Pamiętam pierwsze dyskusje, gdy motywowano w mediach konieczność reformowania egzaminu dojrzałości z języka polskiego. Zaskoczył mnie argument, ze Polacy musza zmienić sposób kształcenia, ponieważ mało czytają, a przedmiotem ich lektury są rachunki bankowe i bilingi rozmów telefonicznych. Ponadto nie rozumieją np. instrukcji. No cóż – instrukcja obsługi to mało fascynująca lektura, ale niestety niezwykle pożyteczna i często niezbędna. Przekonałam się sama, gdy po raz pierwszy zgasł mój piecyk gazowy, który miał elektroniczne zapalanie. Gdy przyszedł pan z serwisu i zobaczył ślady po zapałce na piecyku / próbowałam zapalić piecyk tradycyjnymi metodami/, uśmiechnął się i zapytał, czy czytałam instrukcje obsługi. Oczywiście, że nie. No i zaczęliśmy ją czytać razem. Tu brak świadomości obsługi piecyka gazowego mógł skutkować tylko uszkodzeniem rzeczy materialnej. Straty są do uratowania. Ale jeśli chodzi o człowieka, o młodego człowieka, który wchodzi na drabinę edukacyjną, a wszyscy dookoła krzyczą: wyżej, wyżej, szybciej i jeszcze wyżej… to mam pytanie…
Czy taką instrukcję posiada uczeń? Czy dostaje ją on sam, gdy przekracza próg pierwszej klasy szkoły podstawowej? A może to za wcześnie? Więc może dostaje ja w klasie pierwszej gimnazjum? Też nie?! A uczniowie szkoły średniej, czy już wiedzą jak powinni się uczyć? Czy rozumieją, jak działa ich mózg? Dlaczego tak się dzieje, że ucząc się wiele godzin aż do pory nietoperzy i tak nie osiągają efektów i na drugi dzień w szkole nic nie pamiętają.
Dlaczego instrukcja ucznia, a nie studenta?
Student to już powinien wiedzieć.
Pierwszoklasista idzie do szkoły……..ma mózg. Każdy go ma, a ponieważ to dobro powszechne, normalne, to nikt nie przywiązuje do jego użytkowania wagi. Nikt ze sklepu nie wyjdzie zanim nie upewni się, że w opakowaniu nowo zakupionego kina domowego czy robota kuchennego nie zabrakło instrukcji. Nikt jednak nie dba o to, by uczeń miał taką instrukcję ze sobą. Być może na raty otrzymywał ją wspinając się po szczeblach edukacyjnej kariery. Brak jej skutkuje poczuciem ogromnego brzemienia. To jak chodzenie po omacku. Każą się uczyć, a tu nie wiadomo jak Każdy uczeń intuicyjnie odkrywa sposoby /włącznie z książką pod poduszką/, uczy się siebie, doświadcza swej osobowości, czasem słucha opowieści dość już przykurzonych i nie zawsze prawdziwych, jak to tato czy mama uczyli się świetnie.