22/07/2026
To samo miejsce. Te same Tatry. Ja – dziewięć lat później.
Patrzę na te dwa zdjęcia i widzę różnice. Dziś mam więcej zmarszczek. Oczy nie błyszczą już tak beztrosko. Jest we mnie więcej zmęczenia i mniej młodzieńczej lekkości.
Nie wszystkie zmarszczki i blizny są skutkiem biologii i naszych decyzji. Nie zawsze cierpimy z powodu własnych błędów. Czasem robimy wszystko najlepiej, jak potrafimy, a mimo to przychodzi nam mierzyć się z konsekwencjami cudzych wyborów. Z rozczarowaniem, stratą czy bólem, którego nie zapraszaliśmy do swojego życia. Można rzec: czasami przytrafia nam się życie, którego nie planowaliśmy. Taka jest rzeczywistość. Nie inna.
Nadal jednak sporo zależy od nas: to jak potraktujemy to, co nam się wydarza.
Patrzę na te dwa zdjęcia i już nie myślę, że młodość jest wielkim atutem.
Młodość często daje odwagę, ale nie zawsze daje mądrość, odpowiedzialność. Nie zawsze pozwala przewidzieć, jak daleko sięgają konsekwencje naszych wyborów.
Dojrzałość to coś więcej. I ja ją uwielbiam.
Jest takie popularne metaforyczne przesłanie. Dwa banknoty o jednakowym nominale jeden nowy, wyprostowany, drugi zmięty. Który z nich ma większą wartość?
Tak samo jest z nami. To, co nas spotkało, i to, co zrobili inni, może zostawić ślady. Ale nie odbiera nam wartości. Jeśli tę swoją wartość uznajemy sami.
Z perspektywy czasu uważam nawet, że ta osoba, która w swoim życiu doznała wiele ma większą wartość. Nie umniejszając młodszym, wartością dodaną jest doświadczenie. Jeśli potrafi się wyciągnąć wnioski. Zwłaszcza, że szczególnie własne doświadczenia są w stanie pokazać nam co jest ważne. Na czyichś błędach można się uczyć w teorii. A teoria często jest dobra dla początkujących. Starszy (choć i to nie jest zawsze regułą) ma w sobie więcej przeżytego na własnej skórze życia. Często z wiekiem przychodzi mądrość. (Choć lubię i to powiedzenie, że czasem wiek przychodzi sam. 😉)
Patrzę dziś na kobietę sprzed dziewięciu lat z miłością, czułością oraz życzliwością. Nie wiedziała wówczas ile jeszcze przed nią...życia. A na tę obecną także – z ogromnym szacunkiem. Bo wierzę, że wartość kobiety nie tkwi w młodości, lecz w tym, jakim staje się człowiekiem, mimo wszystko.
P.S To co?
Na jesieni spotykam się z dojrzałymi kobietami?
Z tymi co wiedzą?
😍