05/06/2026
Operacja „Pomorze”: Jak klasy 4c, 4d i 8b podbiły Wybrzeże!
W dniach 1–2 czerwca połączone siły klas 4c, 4d oraz 8b wyruszyły na wielką wyprawę na Pomorze Zachodnie. Cel? Przetrwać, zwiedzić i poczuć klimat nadchodzących wakacji. Meldujemy, że plan został wykonany w 200%!
Dzień 1: „Zabójczy” fitness, pruski dryl i 308 stopni do nieba
Naszą przygodę rozpoczęliśmy na wyspie Wolin, podziwiając urokliwe Jezioro Turkusowe. Krajobraz był tak piękny, że w niektórych obudził się... duch bezwzględnych trenerów personalnych. Kilka dziewczyn postanowiło w ramach „promocji” zafundować darmowy wycisk naszym opiekunom. Na szczęście dla kadry nauczycielskiej, piękno przyrody i słońce skutecznie rozleniwiły młode trenerki, dzięki czemu obeszło się bez zakwasów stulecia. ;)
Następnie obraliśmy kurs na Świnoujście, gdzie po rejsie stateczkiem trafiliśmy prosto w łapy... „pruskiego żołdaka” w Forcie Gerharda.
Raport z frontu: Przeszliśmy ekspresowe, rygorystyczne (ale na szczęście bardzo zabawne) szkolenie wojskowe. Choć pot lał się strumieniami, nikt nie zdezerterował. Od tamtego momentu możecie do nas mówić „pełnoprawni wojacy”!
Prosto z poligonu najtwardsi z nas ruszyli na podbój najwyższej latarni morskiej na polskim wybrzeżu. Pokonanie 308 schodów było wyzwaniem godnym komandosów. Część opiekunów wchodziła na samą górę siłą woli, ale widok na panoramę miasta wynagrodził każdy gram wylanego potu.
Wieczór minął pod znakiem luksusu. Zakwaterowaliśmy się w hotelu Hampton by Hilton, gdzie po mistrzowskim opanowaniu szwedzkiego bufetu ruszyliśmy na plażę. Brodziliśmy w morzu aż do zachodu słońca, oficjalnie czując już w powietrzu zapach zbliżających się wakacji.
Dzień 2: Poranny jogging, leniwe żubry i pizza bez limitu
Drugi dzień przywitał nas brutalną rzeczywistością wczesnego wstawania. Żeby rozruszać zaspane kości, zaliczyliśmy 1,6-kilometrowy (plus powrót), poranny spacer do Zagrody Pokazowej Żubrów w Międzyzdrojach. Gwiazdą poranka okazało się malutkie żubrzątko, które idealnie skopiowało nasz poranny nastrój – nie miało najmniejszego zamiaru się ruszać, tylko leniwie wygrzewało się w piasku u boku mamy. Pełna solidarność, mały żubrze!
Kolejnym punktem programu miał być Szczecin. Droga ekspresowa A6 postanowiła jednak przetestować naszą cierpliwość, fundując nam niezaplanowany, dłuuuugi postój w korku. Na szczęście, gdy już dotarliśmy do Morskiego Centrum Nauki, humory natychmiast wróciły. Przetestowaliśmy tam chyba każdą możliwą interaktywną atrakcję – nauka przez zabawę wciągnęła nas bez reszty!
Skrajnie wygłodniali po naukowych eksperymentach, udaliśmy się na zasłużoną nagrodę: obiad z nielimitowaną ilością pizzy w restauracji z widokiem na szczecińskie Bulwary. Kelnerzy dwoili się i troili, a pizza znikała w tempie błyskawicznym.
Na sam koniec rzuciliśmy okiem na Stary Rynek, wykupiliśmy połowę zapasów lokalnych sklepików z pamiątkami i ruszyliśmy w drogę powrotną. Do domów dotarliśmy późnym wieczorem – zmęczeni, ale z plecakami pełnymi wspomnień (i muszelek!).
To była wycieczka na 5 gwiazdek! Sezon wakacyjny uważamy za oficjalnie otwarty!
Uczestnicy wycieczki