21/05/2026
Trzy dni, zero snu i milion wspomnień – relacja z wycieczki klas ósmych.
To była wyprawa, której nie zapomną ani uczniowie, ani (tym bardziej) ich opiekunowie! Nasze klasy ósme ruszyły na podbój Małopolski, a działo się tyle, że starczyłoby na scenariusz dobrego filmu.
Dzień 1: Przemęt żegna, Oświęcim uczy
Start o 6:00 rano. Podczas gdy reszta świata smacznie spała, my meldowaliśmy się w autokarze pod czujnym okiem pani Magdy, Iwony, Agnieszki oraz niezastąpionego „komanda” mam: pani Agaty, Moniki i Pauliny. Pierwszy przystanek – Oświęcim. Auschwitz-Birkenau przywitało nas ciszą i ogromną lekcją historii. Nasi uczniowie w wielkim skupieniu i momentami ze łzami w oczach słuchali pani przewodnik. Był to czas prawdziwej zadumy. Potem kurs na Biały Dunajec! Pani Halinka ugościła nas jak królów, a po obfitej obiadokolacji ruszyliśmy na „bezpieczne” zakupy. Wychowawcy mieli oczy dookoła głowy – żadne „zakazane owoce” nie miały szans trafić do koszyków! Wieczór upłynął pod znakiem integracji i pizzy z Pizzerii u Janusza. Spanie? A co to takiego? Śmiechom i rozmowom nie było końca.
Dzień 2: Zagraniczne wojaże i góralskie klimaty
Po „bardzo krótkiej” nocy (kto by tam marnował czas na sen!) ruszyliśmy do Niedzicy. Dziedziniec Zamku zwiedzony, malowidło 3D na zaporze zaliczone, więc czas na wodę! Spływ przełomem Dunajca z flisakami to była czysta frajda. Możemy oficjalnie powiedzieć, że byliśmy na wycieczce zagranicznej – płynąc tratwą, jedną nogą byliśmy w Polsce, a drugą (wzrokiem) na Słowacji. Dowcipy flisaków rozbawiły nas do łez! Po lodach w Szczawnicy i wizycie w zabytkowym kościółku w Dębnie, czekała na nas niespodzianka. Nasz przewodnik, pan Szymek, i kierowca, pan Darek, zabrali nas na punkt widokowy, gdzie Tatry wyglądały jak z Photoshopa! Potem już tylko Krupówki – serce Zakopanego, raj dla fanów pamiątek i oscypków. Do bazy wróciliśmy wykończeni, ale szczęśliwi. Około 2:00 w nocy (tak, to nie pomyłka!) zapadła wreszcie błoga cisza w pokojach.
Dzień 3: Sól, pot i łzy (ze wzruszenia)
Ostatni dzień to Kopalnia Soli w Wieliczce. Zeszliśmy 135 metrów pod ziemię! Przez trzy godziny podziwialiśmy solne rzeźby, jeziora i niesamowitą Kaplicę św. Kingi. O 15:00, z bagażami pełnymi pamiątek i sercami pełnymi wspomnień, ruszyliśmy w stronę Przemętu.
P.S. Jesteśmy dumni z naszych ósmoklasistów! Od przewodników i właścicieli pensjonatu usłyszeliśmy mnóstwo komplementów na temat ich zachowania. Aż chciałoby się zapytać: „Gdzie jedziemy za rok?”, ale powolutku dociera do nas, że to była nasza ostatnia wspólna wyprawa... Będziemy tęsknić za tą ekipą!