17/06/2026
Ok to opiszę Ci ostatnie spotkanie, abyś wiedziała jak wiele rzeczy robimy przez 2 godziny!
A więć zaczeliśmy od:
1. Start spotkania i ustawienie kontekstu
Zaczęłam od krótkiego kontekstu organizacyjnego i powiedziałam o nowej serii na Facebooku w naszej grupie Akademii. Chodzi o to, żeby co miesiąc zrobić jedną konkretną rzecz, która będzie inspirować inne osoby i pokazywać realne wdrożenia, a nie tylko teorię.
2. Temat miesiąca: umowy na minimum 10 000 zł
Pierwszy większy temat dotyczył podpisywania umów na minimum 10 000 zł.
Pokazałam przykład Magdy, która wcześniej liczyła projekt kawalerki po 150 zł/m², potem podniosła stawkę do 250 zł/m² i wysłała dwie wyceny po 8750 zł. Klientki zaakceptowały je bez problemu, a ona sama zobaczyła, że to nadal za mało i że przy małych metrażach nie można liczyć projektu tak, jakby każdy metr miał tę samą wartość.
Tłumaczyłam, że często największą blokadą nie jest rynek, tylko nasze przekonanie, że „tyle nie wypada”, „klient nie zapłaci” albo „inni biorą mniej”.
3. Cele SMART i zapisywanie celów
Potem przeszłam do celów. Omawiałam, że samo marzenie o dobrze działającej pracowni nie wystarczy. Cel musi być zapisany, konkretny, mierzalny, z datą i krokami.
Pokazywałam, że nie wystarczy powiedzieć: „chcę więcej zarabiać”. Trzeba wiedzieć:
ile konkretnie chcę zarabiać,
czy to brutto czy netto,
jakie mam koszty,
ile projektów mogę realnie zrobić,
ile godzin zajmuje jeden projekt,
jaka stawka godzinowa z tego wychodzi.
4. Planer celu finansowego i dobrego wyceniania
Następnie pokazałam planer celu finansowego i dobrego wyceniania pracy.
Mocno podkreślałam, że projektantki bardzo często nie liczą kosztów. Mówią, że pracują z domu i „nie mają kosztów”, ale potem okazuje się, że płacą za SketchUp, Claude, Gemini, AI, internet, paliwo, telefon, leasing, księgowość, programy i inne rzeczy.
Tłumaczyłam, że jeżeli nie liczysz kosztów, czasu i podatków, możesz podpisać umowę na 50 000 zł i nadal realnie zarabiać za mało.
5. Liczenie czasu pracy i Clockify
Kolejny temat dotyczył mierzenia czasu pracy.
Mówiłam, że intuicja bardzo często nas oszukuje. Projektantce może się wydawać, że „maile zajmują 5 minut”, a po odpaleniu aplikacji do mierzenia czasu okazuje się, że to 20 godzin tygodniowo.
Zachęcałam, żeby używać Clockify albo innej aplikacji do mierzenia czasu, bo bez danych nie da się poprawić procesu.
Nie możemy ulepszać firmy na podstawie wrażeń. Potrzebujemy liczb.
6. 40 kroków procesu projektowego i audyt pracy
Potem przeszłam do fiszek i checklisty 40 kroków procesu projektowego.
Pokazywałam, że trzeba rozpisać cały proces: od pierwszego kontaktu, formularza, inwentaryzacji, układu funkcjonalnego, wizualizacji, dokumentacji, po maile i przekazanie projektu.
Dopiero kiedy widzimy wszystkie kroki, możemy sprawdzić:
co zajmuje za dużo czasu,
co można skrócić,
co można usunąć,
co można zautomatyzować,
gdzie przepalamy energię,
gdzie klient wchodzi nam na głowę.
7. Ograniczanie rozpraszaczy
W tym miejscu przeszłam do rozpraszaczy, szczególnie Facebooka i Messengera.
Tłumaczyłam, żeby publikacje robić przez Meta Business Suite, a nie siedzieć na Facebooku i dawać się wciągać w feed. Messenger i wiadomości najlepiej sprawdzać raz dziennie, a nie co chwilę.
Pokazywałam, że jeżeli projektantka chce pracować spokojniej, musi chronić swoją uwagę, a nie tylko „lepiej się organizować”.
8. Przekonania, porównywanie się i odpowiedzialność za własny biznes
Dalej weszłam w temat przekonań i porównywania się.
Mówiłam o tym, że łatwo obwiniać studentów, klientów, rynek, rząd albo innych architektów, ale to nie rozwiązuje problemu. Każda osoba ma inną sytuację, inne koszty i inne możliwości, więc porównywanie się nie ma sensu.
Trzeba pracować na własnych liczbach i własnym modelu, zamiast patrzeć, ile bierze ktoś inny.
9. Oferta, obiekcje klienta i komunikowanie wartości
Potem weszłam w temat ofert.
Pokazywałam, że klient nie zawsze wybiera najtańszą ofertę. Może wybrać droższą, jeżeli rozumie wartość, czuje się zaopiekowany i widzi, że projektantka przewidziała jego obawy.
Oferta ma odpowiadać na obiekcje klienta, a nie tylko podawać cenę i zakres.
Czyli nie wystarczy napisać: „projekt obejmuje wizualizacje i dokumentację”. Trzeba pokazać, co to klientowi daje, przed czym go chroni i dlaczego to jest dla niego ważne.
10. Formularz, brief i praca z klientem
Kolejny duży temat dotyczył formularzy i briefów.
Wyjaśniałam, że formularz i brief to nie to samo. Formularz zbiera dane od klienta, a brief jest efektem analizy tych danych, inspiracji, potrzeb, materiałów, kolorów i założeń projektowych.
Pokazywałam przykład z kolorem miętowym i pistacjowym, gdzie brak doprecyzowania koloru może rozwalić projekt. Dlatego w briefie warto mieć palety kolorystyczne i omawiać je z klientem.
Dobry brief nie jest „papierologią”. To narzędzie, które zmniejsza poprawki i chaos.
11. Granice w umowie i nieoddawanie pracy za darmo
Potem mocno podkreśliłam temat granic.
Mówiłam, że w umowie musi być ograniczona liczba etapów, wersji, poprawek i opcji. Projektantka nie powinna dorzucać klientowi kolejnych rzeczy za darmo tylko dlatego, że się boi, że klient będzie niezadowolony.
Jeżeli coś jest ekstra, to trzeba to nazwać jako bonus albo dodatkowo wycenić. Inaczej klient myśli, że to było w standardzie, a projektantka pracuje po nocach za darmo.
12. Canva, udostępnianie formularza i blokowanie komentarzy
Był też praktyczny fragment techniczny o udostępnianiu plików w Canvie.
Pokazywałam, że klientowi można dać dostęp jako komentujący albo przeglądający, ale nie jako edytujący. Jeżeli termin na uzupełnianie informacji minął, można zmienić dostęp z komentowania na samo przeglądanie.
Klient też ma obowiązki w procesie. Projektantka nie musi pozwalać mu dopisywać nowych rzeczy bez końca.
13. Rozwój, nawyki i uczenie się
Potem weszłam w temat rozwoju.
Mówiłam o książkach, audiobookach, YouTubie, Storytelu i o tym, że dzisiaj dostęp do wiedzy jest ogromny, ale sama wiedza nie wystarczy. Trzeba ją wdrożyć.
Poruszyłam też wątek nawyków. Tłumaczyłam, że nawyki często nie budują się w 30 dni. W dzisiejszym świecie, przy liczbie bodźców, może to trwać 90, a czasem nawet 120 dni.
14. Historie transformacji „Architekta w procesie”
Pokazałam przykład osoby z mentoringu, która zaczynała z lękiem i brakiem projektów, a po zmianie myślenia, oferty i działań zaczęła mieć za dużo zapytań.
Ludzie potrzebują widzieć realne procesy, nie tylko idealne efekty końcowe.
15. Asystent AI dla architekta
Duża część spotkania była poświęcona asystentowi AI.
Pokazywałam, że asystent nie ma być zwykłym czatem, który coś losowo generuje. Ma mieć wgrane pliki o marce, kliencie, stylu, ofercie i procesie, żeby mógł realnie pomagać.
Mówiłam, że taki asystent może:
zaplanować dzień,
wskazać priorytety,
pomóc w stronie,
napisać sekcję „dla kogo pracujemy”,
opisać system FBK,
pomóc w ofercie,
przygotować treści blogowe,
uporządkować komunikację,
odpowiadać na maile,
analizować dane z formularza.
16. ChatGPT, Claude i Gemini
Potem porównałam narzędzia AI.
W skrócie pokazywałam, że:
ChatGPT dobrze działa jako asystent z plikami i strukturą,
Claude lepiej pisze teksty,
Gemini może być lepszy przy wizualnych rzeczach i pracy z niektórymi materiałami.
Jedno narzędzie nie zawsze wystarczy do wszystkiego, ale nie chodzi o to, żeby mieć zabawki. Chodzi o to, żeby skracać czas pracy i odzyskiwać energię.
17. Strona, SEO i blog
W części o AI pokazałam też, jak asystent może pomagać w stronie i blogu.
Podawałam przykłady tematów typu: „jak zaplanować miejsce do pracy”, „co powinien zawierać dobry projekt wnętrz”, „jak wygląda współpraca z architektem krok po kroku”.
Podkreślałam, że AI może pomóc technicznie, ale treść musi mieć nasz wyróżnik, naszą historię, naszą osobowość i realne case study. Bez tego tekst będzie generyczny.
18. Konsultacja strony i portfolio: gabinety psychologiczne
Później była część konsultacyjna.
Jedna z uczestniczek pytała, czy jeśli chce projektować gabinety psychologiczne i ma tylko dwa takie projekty, to powinna pokazywać też inne realizacje.
Dałam jej swoje rekomendacje.
19. Korekta strony i estetyki
Potem omawiałam stronę jednej z uczestniczek.
Zwracałam uwagę na:
usunięcie przypadkowych zdjęć,
pokazanie własnych wnętrz,
poprawę miniatur,
niedocinanie logo,
zachowanie równych krawędzi zdjęć,
uporządkowanie białych pól,
spójność kompozycji,
pokazanie twarzy projektantki, ale w naturalny sposób.
Strona projektantki też jest dowodem profesjonalizmu. Jeżeli na stronie jest chaos, klient może podświadomie uznać, że w projekcie też będzie chaos.
20. Przykład uczestniczki po 2 latach w Akademii
Pojawiła się też wypowiedź uczestniczki, która jest w Akademii już 2 lata i mówiła, że biznes bardzo się rozkręcił. Przychodzą klienci z poleceń i z TikToka, nawet z filmów publikowanych wcześniej. Powiedziała, że skróciła proces projektowy o 50%!
Podkreśliłam, że dobrze zrobione treści mogą żyć długo i dalej przyciągać klientów, nawet jeśli przez jakiś czas nie publikujesz regularnie.
21. Ania: doświadczenie w finansach, nieruchomościach i przejście w projektowanie
Ania opowiedziała, że ma duże doświadczenie w finansach i nieruchomościach, robiła realizacje inwestycyjne i najem, a potem zaczęła formalnie wchodzić w projektowanie wnętrz.
Jej problem polegał na tym, że do tej pory klienci przychodzili głównie z polecenia, ale to źródło zaczyna się wyczerpywać.
Rekomendowałam, żeby zaczęła od określenia klienta idealnego, niszy, persony i zbudowania strony oraz komunikacji sprzedażowej. Instagram ma być kontem sprzedażowo-wizerunkowym, a nie influencerskim.
Padło też ważne zdanie: strona to własny dom, a Instagram to wynajmowane biuro.
22. Weronika: start biznesowy po kursach i projektach dla znajomych
Weronika powiedziała, że jest na początku drogi biznesowej. Ma za sobą kursy i kilka lub kilkanaście projektów dla rodziny, znajomych i znajomych znajomych. Zaczęły pojawiać się zapytania od osób spoza bliskiego kręgu, więc chce to sformalizować.
Rekomendowałam, żeby:
nie rzucała od razu obecnej pracy bez bufora finansowego,
miała minimum 3 miesiące zapasu, a lepiej 6, jeżeli jest duży lęk,
brała maksymalnie jeden projekt na start,
zaplanowała naukę w Akademii jako priorytet,
nie wpadła w tryb „najpierw klienci, potem wdrożenia”, bo wtedy stare nawyki zostają.
23. Planowanie, ćwiartka Eisenhowera i praca nad firmą
Na końcu wróciłam do tematu planowania.
Tłumaczyłam, że większość projektantek robi to odwrotnie: najpierw projekty, projekty, projekty, a potem nie ma czasu na firmę. A to właśnie działania z drugiej ćwiartki Eisenhowera, czyli ważne, ale niepilne, budują biznes.
Do takich działań należą:
planowanie,
rozwój,
praca nad procesem,
strona,
oferta,
strategia,
wdrażanie Akademii,
budowanie systemu.
Jeżeli projektantka nie zaplanuje pracy nad firmą, będzie cały czas chomikiem w kołowrotku.
24. Zakończenie i zadania po spotkaniu
Na końcu przypomniałam uczestniczkom, żeby:
robiły zadania,
zgłaszały się do „Architekta w procesie”,
stworzyły swojego asystenta AI,
pracowały na nim codziennie,
nie odkładały tego na później.
Powiedziałam też o mentoringu w małych grupach i wolnych miejscach oraz terminach spotkań: poniedziałki 19:00–21:00 albo wtorki 10:00–12:00. Następne spotkanie zapowiedziałam na 13 lipca o 19:00.
To spotkanie było głównie o tym, żeby projektantki przestały prowadzić pracownię „na czuja”.
Najmocniejsze przesłanie, które chciałam przekazać:
Najpierw liczby, czas, proces i oferta. Dopiero potem większa sprzedaż, wyższe ceny i spokojniejsza praca.
Bez mierzenia czasu, kosztów, etapów, poprawek i źródeł klientów wszystko zostaje na poziomie przekonań. A przekonania bardzo często mówią: „nie da się”, mimo że liczby pokazują coś zupełnie innego.
Jak widzisz, sporo tego było!
Jeśli chcesz zobaczyć, jak myślę i audytuję pewne działania dodaj w komentarzu słowo DIAGNOZA
podeśle Ci na prov link do darmowego wideo
będziesz mogła spokojnie zobaczyć, na co zwracać uwagę do zobaczenia po drugiej stronie lustra
Agnieszka