15/07/2026
Po dwóch latach nauki hiszpańskiego wielu profesjonalistów nadal nie potrafi odprawić się na lotnisku. Problemem jest student… czy metoda?
Kilka miesięcy temu rozpocząłem zajęcia z nowym kursantem – doświadczonym inżynierem z Polski.
Uczył się hiszpańskiego przez prawie dwa lata.
Znał czasy gramatyczne.
Potrafił odmieniać czasowniki ser, estar i tener.
Ale kiedy zapytałem go:
„Co powiesz pracownikowi lotniska podczas odprawy?”
…zapadła cisza.
I wtedy zrozumiałem, że problem nie leży w studencie.
Problemem jest sposób, w jaki od lat uczymy dorosłych.
Dorośli nie uczą się języka po to, aby zapamiętać odmianę czasowników.
Uczą się, ponieważ za trzy miesiące lecą do Meksyku, prowadzą spotkanie z klientem z Hiszpanii albo chcą nawiązać relację biznesową w Ameryce Łacińskiej.
Ich celem nie jest gramatyka.
Ich celem jest skuteczna komunikacja.
Dlatego w Akademii El Belfer postanowiliśmy odwrócić kolejność nauczania.
Zamiast pytać:
„Jakiej gramatyki nauczymy w tym tygodniu?”
pytamy:
„Co student powinien umieć zrobić po tej lekcji?”
Tak powstał nasz model oparty na andragogice i Task-Based Learning.
Każda lekcja to konkretna misja:
- odprawa na lotnisku,
- zameldowanie w hotelu,
- zamówienie jedzenia,
- udział w spotkaniu biznesowym.
Gramatyka nie znika.
Po prostu przestaje być punktem wyjścia.
Staje się narzędziem do rozwiązania konkretnego problemu.
Bo moim zdaniem sukces w nauce języka nie polega na tym, że student zna więcej reguł.
Polega na tym, że potrafi poradzić sobie w prawdziwej sytuacji.
A Ty jak uważasz?
Czy dorośli powinni uczyć się języków od gramatyki, czy od rzeczywistych sytuacji, z którymi spotykają się w życiu i pracy?