30/04/2026
Ostatnio kiedy miałem przyjemność wypowiedzieć kilka słów na temat obrony koniecznej na FAST Festiwal Aktywności Strzeleckich wsłuchiwałem się w słowa mojego przedmówcy (którego serdecznie pozdrawiam- zrobił kawał dobrej roboty) miał wykład o point shootingu i powiem wprost… temat stary jak sama wojna a ludzie dalej słuchają z niedowierzaniem i trzeba ich do tego przekonywać…
Point shooting nie jest żadną nową koncepcją. To nie jest moda z Instagrama ani „sekretny system operatorów”. To jest coś, co przewijało się już w czasach II wojny światowej, później u policji w USA, u Fairbairna i Sykesa, później w latach 60 i 70, gdzie ludzie zrozumieli jedną brutalną rzecz - w stresie nie robisz ładnych rzeczy. Nie ma perfekcyjnego zgrywania przyrządów. Nie ma tej „czystości strzału” jak na osi. Jest chaos. Jest adrenalina. Jest to, co reakcja walki lub ucieczki odpala w ułamku sekundy i zabiera ci połowę zdolności poznawczych.
Fairbairn, Sykes, Applegate oni nie siedzieli na strzelnicy dla hobby, oni trenowali ludzi do zabijania w warunkach chaosu… i tam nikt nie miał czasu na piękne zgrywanie muszki i szczerbinki… tam liczył się czas reakcji, kierunek, agresja i decyzja
Ale potem przyszły zawody, przyszła sportyzacja, przyszło IPSC i inne formy gdzie wszystko jest kontrolowane… i nagle powstał mit że „technika jest wszystkim” że bez perfekcyjnego obrazu przyrządów nie ma strzału… tylko że to działa… na torze
I tu się robi problem…człowiek w realnym zagrożeniu nie widzi tak jak myślisz… Zawęża pole widzenia, ma tunel, ręce mu się trzęsą, tętno leci w kosmos, mózg idzie na skróty… Joseph LeDoux nazwał to „low road” czyli szybka ścieżka reakcji nie analizujesz, reagujesz… i teraz powiedz mi jak w tym stanie chcesz „spokojnie zgrać przyrządy”
I tu wchodzi point shooting cały na biało… czyli strzelanie oparte na naturalnym wskazaniu ciała, na tym jak organizm „celuje” kiedy rzucasz kamieniem, kiedy wskazujesz palcem… to nie jest przypadek, że większość ludzi intuicyjnie kieruje rękę w punkt który chce trafić… tylko że my to zabijamy przez lata treningu gdzie uczymy się ignorować własne ciało na rzecz „idealnej techniki”
Teraz żeby było jasne - nie mówię że przyrządy są niepotrzebne… mówię że w realnym konflikcie masz ułamek sekundy i często działasz zanim w ogóle zobaczysz to co chcesz zobaczyć
i tu większość ludzi odpada
bo oni nigdy nie trenowali decyzji pod presją tylko powtarzali schematy
Ale żeby było uczciwie na point shooting nie jest magicznym rozwiązaniem. To nie jest „olej technikę i strzelaj intuicyjnie”. To jest największe kłamstwo, jakie krąży. Bo intuicja bez fundamentu to chaos. A chaos pod presją to tragedia. I prawna, i fizyczna.
I tu wchodzi temat, który większość ignoruje… prawo. Bo możesz strzelić instynktownie, możesz działać szybciej niż przeciwnik, ale potem przychodzi moment, kiedy ktoś siada nad tym na spokojnie. Prokurator. Biegły. Sąd. I oni nie patrzą na twój stres. Oni patrzą na to, czy twoje działanie było konieczne, proporcjonalne i czy w ogóle był zamach. I nagle „instynkt” przestaje być argumentem, a zaczyna być problemem.
I teraz przejdźmy do sedna… bo sam point shooting to tylko narzędzie. To jak nóż. Możesz nim kroić chleb albo zrobić komuś krzywdę. Wszystko zależy od tego, kto go trzyma i co ma w głowie.
A rzeczywistość nie działa schematami
Teraz coś co widziałem i co robi robotę… Mad Leaf CRF System Marka Kowalczyka
Wreszcie ktoś przestał udawać że strzelectwo to sport kiedy mówimy o walce
CRF nie zaczyna od „postawy, chwytu i pracy na spuście” tylko od człowieka… od reakcji, od tego co się dzieje zanim w ogóle pomyślisz o strzale… od momentu kiedy widzisz zagrożenie i ciało już rusza zanim głowa zdąży to nazwać
i to jest cholernie niewygodne dla wielu ludzi… bo nagle okazuje się że ich lata treningu nie przygotowały ich do tego momentu
System Marka opiera się na tym co naturalne - ruch, skrócenie dystansu decyzyjnego, praca na kierunku, na reakcji ręka-oko bez tego „ceremoniału” który widzimy na wielu szkoleniach… i co ważne to nie jest chaos… to jest uporządkowana intuicja
To może brzmi dziwnie ale jak zobaczysz jak ludzie zaczynają trafiać szybciej, pewniej, bez tego zawahania… to zaczynasz rozumieć o co chodzi
CRF uczy wykorzystywać to co organizm i tak zrobi… zamiast z tym walczyć
A to ma duże przełożenie na prawo, bo decyzja o strzale w obronie koniecznej to nie jest akademicka analiza tylko reakcja na bezpośredni zamach… art. 25 k.k. nie daje Ci czasu na „idealne ustawienie się” tylko na zatrzymanie zagrożenia tu i teraz… i każdy kto myśli że będzie miał komfort wyboru jak na strzelnicy -żyje w iluzji
i tu CRF znowu wygrywa… bo przygotowuje do reakcji, nie do scenariusza i nie, to nie jest „łatwiejsze” strzelectwo- to jest trudniejsze bo wymaga odrzucenia złudzeń i spojrzenia prawdzie w oczy że w walce nie ma czasu na perfekcję jest czas na przeżycie.
Jeśli chcesz o tym pogadać, podyskutować, nie zgadzasz się - bardzo dobrze, wrzuć komentarz, udostępnij dalej niech to pójdzie szerzej bo ten temat dalej jest zakłamany… a jeśli chcesz zobaczyć jak to wygląda w praktyce to wpadaj na Nasze wspólne Szkolenie lub na mój autorski wykład Instynkt vs Paragraf albo City Jungle… a jeśli chcesz wejść głębiej w temat reakcji człowieka to sięgnij po moją książkę „Psychologia przetrwania. Od instynktu do strategii” polecam też CRF System
Bo prawda jest prosta nie wygrywa ten kto strzela najładniej tylko ten kto reaguje najszybciej👊
Współpraca:
Mad Leaf CRF System
Damian Laszuk AIS System
GunDay.pl
Strzelnica JOKER
Carpatia Arms
Piekarnia Kabur Gniezno
PIRO Brzeg
Worek Kości
Strzelnica Smolany