15/03/2025
Dorastając w świecie edukacji muzycznej, czułam ogromną presję. Ćwicz 8 godzin dziennie, poświęć wszystko, podporządkuj się systemowi, bądź perfekcyjna. Ale ja nie chciałam. Byłam nastolatką, która siedziała do trzeciej w nocy na komputerze, a nie przy instrumencie. I przez lata miałam wrażenie, że to ja jestem „nie taka”. Że nie pasuję. Że skoro nie mogę oddychać muzyką 24/7, to może nie powinnam wcale jej dotykać.
Ale co, jeśli muzyka nie musi być tylko dyscypliną? Co, jeśli może być wolnością, eksploracją, miejscem na błędy i eksperymenty?
💡 Muzyczny Kiosk to przestrzeń, którą sama chciałabym mieć jako dziecko. Miejsce, gdzie multiinstrumentalizm jest normą, a nie wyjątkiem. Gdzie nie rządzi hierarchia, tylko ciekawość. Gdzie uczymy się nie po to, by zaliczać egzaminy, ale by być blisko muzyki i naprawdę ją rozumieć.
Kiedy mówiłam o tej wizji, słyszałam, że to utopia. Że takie miejsce nie może istnieć. Że trzeba uczyć „tak, jak zawsze”. Jak można mieć jakieś efekty bez egzaminów?
A jednak powstało.
Za niedługo podzielę się z Wami szczegółami marzenia, które narodziło się, gdy miałam 14 lat. Przez lata dojrzewało, zmieniało się, ale nigdy mnie nie opuściło. Już wkrótce opowiem Wam o czymś, co dla mnie znaczy wszystko.
Uwierzcie mi, warto będzie przeczytać ten post.
💬 Co dla Ciebie znaczy wolność w muzyce? Podziel się w komentarzu! 🎶👇