20/08/2026
Zdecydowanie się zgadzamy!
Nie ma dzieci „niegrzecznych” i „grzecznych” – są takie, których potrzeby nie zostały zaspokojone, oraz takie, których potrzeby zostały zaspokojone.
Mogłabym tak długo;) Macie pomysły, co można dodać do tej listy?
----------
Potrzeba ruchu.
Dziecko nie jest „niegrzeczne” dlatego, że biega zamiast siedzieć.
Niechęć do pożegnania z rodzicem.
Trudność z rozstaniem może wynikać z więzi, a nie z „manipulowania”.
Płacz kiedy coś nie wychodzi.
Samoregulacja dopiero się rozwija.
Mówienie „nie”.
To zdrowy znak narodzin odrębnego „ja”. Dlatego proponujemy określenie: okres autonomii, w miejsce ocennego “buntu dwulatka”.
Dotykanie swoich miejsc intymnych.
Dla małego dziecka to po prostu kolejny element odkrywania świata i własnego ciała, pozbawiony podtekstów dorosłych.
Lęk przed obcymi.
Naturalny instynkt przywiązania do głównego opiekuna, a nie „dzikość” czy brak uspołecznienia.
“Niegrzeczność”, czyli tzw. testowanie granic.
Dzieci sprawdzają, co się stanie, gdy zrobią coś inaczej. To jeden ze sposobów uczenia się zasad i przewidywania konsekwencji.
Wyrażanie frustracji biciem, gryzieniem lub kopaniem.
Małe dzieci nie mają jeszcze wykształconych mechanizmów hamowania w korze przedczołowej i słownie nie potrafią wyrazić bezsilności. Znajomość norm społecznych przychodzi z czasem.
----------
📚 "Mówią na to bunt" - o rozwoju małego dziecka w wieku 2-4 lat
–––>>> Wydawnictwo Natuli