19/03/2024
Szepnę tu kilka słów o kobiecych warsztatach sprzed tygodnia, podczas których świętowałyśmy Dzień Kobiet w przepięknych okolicznościach dzikiej przyrody w Stajnia koń na biegunach z Magdalena Tyrała w Glaznotach….
Wyobraźcie sobie kilka zupełnie różnych osobowościowo dziewczyn w bardzo różnym wieku (najmłodszą i najstarszą dzieliło a także i połączyło prawie 40 lat życiowych doświadczeń), które wspólnie zasiadły w kręgu by celebrować i przepracować esencję swojej kobiecości.
Wszystkie rozgościłyśmy się na poduchach ułożonych na podłodze w krąg, przy świetle świec do zgłębiania naszych tajemnic, niczym w aksamitnych i miękkich fotelach, z mruczącymi pieszczotliwie kotami na kolanach (miałyśmy przy sobie 5 wspierających kotów, wiec prawdziwy raj) Były łzy smutku, były łzy radości, był śmiech do rozpuku, dużo wypartych wspomnień sprzed dekad i rozmów o tym, co ważne teraz. Towarzyszyla nam przede wszystkim wszechobecna wzajemna akceptacja, wsparcie, brak ocen, poczucie zaufania i ,co za tym idzie, poczucie bezpieczeństwa.
Dzięki technikom pracy z ciałem otwierałyśmy i ożywiałyśmy nasze miednice, które skrywają sedno naszej kobiecości.
Syciłyśmy nasze zmysły gorącą ziołową kąpielą w zimną noc w wannach pod gołym, gwieździstym niebem, jak i ciepłym popołudniowym słońcem, które opierało się na naszych twarzach, podczas przerwy na tarasie na pyszną kawę i kawałek sernika. Syciłyśmy zmysły smakując niezwykle starannie przyrządzonych potraw z dodatkiem dużej ilości ziół, w połączeniach i wariacjach o jakich nawet wcześniej nie słyszałyśmy. Delektowałyśmy się niezwykłością nieba z gwiazdami i totalnej nocnej ciszy, które to w Glaznotach są codziennością, a raczej conocnością.
I ten przepiękny zapach szczęśliwych koni… i towarzyszące nam podczas jazdy na nich…. poczucie wolności. Nie dało się być bliżej natury także wtedy, gdy podczas kąpieli leśnej celebrowałyśmy fakturę i zapach drzew, zapach mchu, budzącej się do życia Matki Ziemi, szum stawu, w którym grasował wiatr. Rozkosz przynosił nam śpiew ptaków w zalotach, nawoływanie się żurawi, dzikie kaczki, dzięcioły przy pracy.
I te niekończące się rozmowy do późna w nocy. Jakże inspirując, głębokie, ale też te przepełnione przezabawnymi historiami