21/05/2026
Pewnie każdy z Was miał w swoim życiu różnych szefów. Takich, przy których człowiek kurczył się coraz bardziej. I takich, przy których oddychało się lżej.
Im jestem starsza i im więcej obserwuję ludzi, także w miejscach pracy, tym bardziej widzę, że prawdziwe przywództwo nie zaczyna się od stanowiska. Zaczyna się od człowieczeństwa.
Dla mnie prawdziwi liderzy, to tacy, którzy nie budują relacji na strachu, kontroli i „zarządzaniu zasobami”. Tylko ci, którzy potrafią usiąść obok drugiego człowieka i zapytać: czego ode mnie potrzebujesz, żeby lepiej Ci się ze mną pracowało?
To jedno pytanie mówi więcej o dojrzałości lidera niż wszystkie motywacyjne hasła świata.
Ludzie nie odchodzą tylko od firm ale także od poczucia, że są niewidzialni, niesłuchani i traktowani tylko jak funkcja, a nie jak człowiek.
Wierzę głęboko, że kiedy ktoś naprawdę słucha- bez ego, bez potrzeby dominacji, bez gry w autorytet- wtedy pojawia się bezpieczeństwo. A z bezpieczeństwa rodzi się zaangażowanie, kreatywność, lojalność i wzajemny szacunek.
Myślę, że dojrzali liderzy nie pytają: „jak sprawić, żeby ludzie pracowali więcej?”
Tylko: „jak stworzyć przestrzeń, w której ludziom chce się być?”
I szczerze?
Bardzo chciałabym, żebyśmy częściej mierzyli kompetencje przywódcze poziomem uważności na drugiego człowieka a nie tylko wynikami.