Wskazówki dojazdu Kontakt: szkoła

Iskra Socjalizm, feminizm, antyfaszyzm! ✊🚩

Jeśli chcesz z nami działać - napisz!

NASZ DOSTAWCA MAILA WPISANY NA LISTĘ TERRORYSTÓWjak Stany Zjednoczone kontrolują internet i światW sierpniu tego roku na...
21/09/2026

NASZ DOSTAWCA MAILA WPISANY NA LISTĘ TERRORYSTÓW
jak Stany Zjednoczone kontrolują internet i świat

W sierpniu tego roku nasz dostawca usług mailowych został wpisany przez rząd Stanów Zjednoczonych na listę terrorystów. Z jakiego powodu? Jakich strasznych czynów się dopuścili?

Oficjalnym powodem było świadczenie usług przeznaczonych dla radykalnie lewicowych organizacji terrorystycznych takich jak "antifa" czy organizacje anarchistyczne.

WPISANIE NA LISTĘ - I CO DALEJ?

Żeby zrozumieć skalę konsekwencji tej decyzji trzeba zrozumieć, jak działa obecny światowy system handlowy i bankowy. Od wielu dekad bowiem sankcje Stanów Zjednoczonych nie są zwykłymi decyzjami jednego z prawie 200 krajów świata - są mechanizmami światowego dyktatu, wywierającymi wielką presję na praktycznie wszystkich podmiotach międzynarodowych.

Wpisanie na listę organizacji terrorystycznych oznacza, że wszystkie amerykańskie firmy, a więc ogromna część rynkowych gigantów, muszą zakończyć współpracę z danym podmiotem. Jest to szczególnie istotne, ponieważ to amerykańskie firmy są światowymi monopolistami w zakresie usług płatniczych i infrastruktury internetowej, bez których dana osoba czy organizacja odizolowana jest od współczesnego świata.

Na tym się jednak nie kończy. Stany Zjednoczone regularnie uderzają sankcjami we wszystkie podmioty zagraniczne, które nie dostosowują się do ich arbitralnych decyzji politycznych. Sankcje oznaczają koniec możliwości świadczenia usług w USA lub ograniczenie handlu, często też kończą się wpisaniem na podobną listę. Stany Zjednoczone są światowym imperium i potęgą gospodarczą - oczywistym jest, że dla losowej firmy bardziej opłacalnym będzie dostosowanie się i zerwanie współpracy, niż narażanie się panom tego świata. W ten sposób właśnie podmioty zagraniczne i międzynarodowe zmuszane są do uległości wobec decyzji rządu amerykańskiego.

NIE TYLKO INTERNET

Jest to ten sam mechanizm, który umożliwia wciąż trwającą nielegalną blokadę i embargo państwa kubańskiego. Często w internecie usłyszeć można argument, że przecież Stany Zjednoczone mają prawo do takiej decyzji, są w końcu suwerennym państwem. Uderzają jednak swoimi sankcjami i grożą wszystkim, którzy pomimo sankcji kontynuować będą handel i współpracę z Kubą, zastraszając cały świat oraz zmuszając go do akceptacji tej nielegalnej i zbrodniczej blokady. Te same mechanizmy były też wykorzystywane do ataku na sędziów Międzynarodowego Trybunału orzekających w sprawie izraelskich zbrodni.

Jednak nie tylko Stany próbują uczynić własne prawo prawem międzynarodowym - ostatnio podobne działania rozpoczęły Chiny, uderzając sankcjami oraz grzywnami w zagraniczne firmy, które nie dostosowują się do ich prawa handlowego. Ogromną karą zostały objęte m.in. singapurskie firmy, ponieważ zerwały one kontrakty i odmówiły świadczenia usług powołując się na amerykańskie sankcje.

Widzimy więc na własnych oczach powstawanie dwubiegunowego systemu arbitralnie wprowadzanego "prawa międzynarodowego", służącemu tylko i wyłącznie interesom dwóch największych imperialistycznych graczy. Uprzedzając obawy - w niczym nie będzie on lepszy od jednobiegunowego świata, w którym dorastali nasi rodzice.

Włoski kolektyw Autistici/Inventati (A/I), dostarczający usług informatycznych organizacjom lewicowym z całego świata, zmuszony był zakończyć swoją działalność. Czy mieli inny wybór? Ich domena została wyłączona, ich konto na PayPalu przejęte, a włoski bank zamroził ich fundusze, pomimo tego, że ani Włochy ani Unia Europejska nie uznają decyzji amerykańskiego rządu. Obawiają się jednak amerykańskich sankcji. Dodatkowo należąca do A/I platforma bloggingowa NoBlogs padła ofiarą trumpistowskiego ataku agencji wywiadowczych. Wszystko to pokazuje skalę amerykańskiej tyranii nad internetem i naszym codziennym życiem.

W komentarzu publikujemy link do oświadczenia A/I w tej sprawie pt. "Stay human".

Dbajcie o cyberbezpieczeństwo, szukajcie bezpiecznych i zaufanych dostawców usług, działajmy w stronę przerwania kontroli naszego cyfrowego i realnego życia przez imperialistycznych i kapitalistycznych gigantów!

Nasz tymczasowy nowy mail: [email protected]

JESIEŃ ŚREDNIOWIECZAjak w pogoni za zyskami kościół wyrzuca ludzi na bruk"Gwarantuję to głową jako proboszcz i jako dusz...
16/09/2026

JESIEŃ ŚREDNIOWIECZA
jak w pogoni za zyskami kościół wyrzuca ludzi na bruk

"Gwarantuję to głową jako proboszcz i jako duszpasterz tego terenu, że nie ma mowy o eksmisjach w takim znaczeniu, jak my to rozumiemy - to znaczy, że przyjeżdża komornik, wystawia na bruk rzeczy i mówi radźcie sobie. Mowy nie ma" - mówił w 2024 r. mieszkańcom Osiedla Maltańskiego w Poznaniu
ks. Deskur - proboszcz parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami.

2 września wzięliśmy udział w blokadzie eksmisji mieszkanki Osiedla Maltańskiego i jej niepełnosprawnego syna. Wbrew składanym obietnicom jest to już kolejna eksmisja dokonywana przez poznańską kurię i miejscową parafię, które usiłują sprzedać teren osiedla deweloperowi. Na przeszkodzie pełnej realizacji umowy sprzedaży stoi jednak "wkładka mięsna" - mieszkańcy osiedla, których kuria próbuje wysiedlić.

Przeciwko ok 60 uczestnikom blokady do pomocy komornikowi wysłano blisko 100 w pełni uzbrojonych policjantów prewencji, funkcjonariuszy po cywilnemu, policyjnego drona i robotników z narzędziami do sforsowania ogrodzenia posesji. Komornik dysponował nieprawidłowym tytułem wykonawczym do eksmisji - wystawionym na parafię św. Jana - poprzedniego właściciela nieruchomości, a nie spółkę JHM Development.

Długo też nie chciał okazać dokumentów mających go uprawniać do dokonania eksmisji. Mimo drobiazgowego przygotowania policji rozmontowanie blokady zajęło godzinę, zaś cała eksmisja opóźniona została o ponad 3 godziny i stała się wizerunkową katastrofą kurii, relacjonowaną przez media w całym kraju. Po dokonanej eksmisji, wynajęci pracownicy natychmiast przystąpili do rozbiórki domu.

Po raz kolejny widzimy polski Kościół Katolicki nie tylko jako twórcę reakcyjnej nadbudowy - ultrakonserwatywnej interpretacji chrześcijaństwa oraz ideologicznego patronatu neoliberalnej prawicy, ale też jako bezpośredniego beneficjenta i sprawcę wyzysku, zawłaszczania majątku publicznego oraz komercjalizacji życia religijnego.

Nie ogranicza się to do antyspołecznych inwestycji w nieruchomości, takich jak sprzedaż Osiedla Maltańskiego, wysiedlanie kamienic na krakowskim Kazimierzu pod budowę hotelu albo sprawa Nycz Tower w Warszawie. Kościół Katolicki czerpie też znaczne dochody z najmu i dzierżawy, będąc największym posiadaczem ziemskim w Polsce - właścicielem większości cmentarzy w kraju, a także pałaców, budynków mieszkalnych, biurowych i usługowych, gospodarstw oraz gruntów rolnych. Prócz działalności gospodarczej prowadzonej przez podmioty kościelne, Kościół dysponuje też siecią spółek zajmujących się m.in. działalnością "pielgrzymkowo-turystyczną", handlem i działalnością medialną.

Nie dziwi nas więc, że kuria sięgnęła po pomoc państwowego aparatu przemocy, który, w imię ochrony własności prywatnej, bez szemrania, wykonuje nawet niezgodne z prawem polecenia i wyroki. Dziwić może jednak to, że do obrony policyjnej eksmisji, dokonanej przed kamerami, użyto chrześcijańskiej retoryki.

W ostatnich dniach mogliśmy zaobserwować uruchomienie aparatu propagandowego - od odczytywania na mszach w poznańskich parafiach listu arcybiskupa ze stanowiskiem kurii ws. eksmisji na Osiedlu Maltańskim, powielania tego stanowiska przez media katolickie, po użycie farmy trolli przez agencję PR wynajętą przez kurię. Jest to jednak przyznanie się do hipokryzji, gdyż kuria broni się już powołując się na swoją jedyną świętość - święte prawo własności prywatnej.

Walka o Osiedle Maltańskie trwa póki wciąż jest ono czyimś domem!
Lokatorzy nie są towarem na sprzedaż!

W komentarzu znajdziecie link do zbiórki na działalność Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom

Już za niecałe 2 miesiące widzimy się na 11.11 w Warszawie! Jest to okazja, żeby zademonstrować sprzeciw do wciąż rosnąc...
15/09/2026

Już za niecałe 2 miesiące widzimy się na 11.11 w Warszawie! Jest to okazja, żeby zademonstrować sprzeciw do wciąż rosnącego faszyzmu w naszym kraju. Pokażmy jaki ogrom osób nie zgadza się na mydlenie oczu fałszywymi zagrożeniami ze strony coraz to innej mniejszości i odwracaniem uwagi od faktycznego źródła problemów pracowników - kapitalizmu!

Zapraszamy i mamy nadzieję, że widzimy się jak najliczniejszym gronem!✊

Za Wolność Waszą i Naszą!/For Yours and Our Freedom! 2️⃣0️⃣2️⃣6️⃣

🇺🇳 Można mieć wrażenie że f*szyzm stał się już stałym elementem naszego politycznego krajobrazu. Ksenofobia, rasizm, służalcza postawa wobec korporacji i zbrodniarzy wojennych nikogo już nie dziwią. Poszczególni politycy zdają się po prostu brać udział w jednych dużych zawodach murarskich. Zwycięży w nich ten kto obieca największy, najgęściej zaminowany i najgrubszy mur na [wstaw granicę] który odetnie [wstaw grupę którą straszymy Polaków w tym tygodniu]

💸 Wszystko po to, żeby razem z partyjnymi kolegami dokręcić pracownikom śrubę i zabawić się trochę za wypracowane przez nas pieniądze. Liczą się przecież tylko zyski, metody można zawsze zmienić, niechcianych lokatorów eksmitować, buntowniczych pracowników zwolnić. W razie większego sprzeciwu wystarczy podnieść wojenny raban i wysłać niepokorny lud do okopów.

🪖 Tak więc, kiedy ludzie tracą domy i źródła utrzymania, wielmożni tego kraju bić będą w wojenne bębny. Kolejne pokolenia będą dorastać w szumie data center i z karabinem w dłoni. Mury twierdzy Europa nigdy nie potrzebowały przecież tylu obrońców, a cena za naszą krew, przelewaną za cudze zyski, dawno nie była tak niska.

😖 To wszystko potrafi przytłoczyć, otacza nas przemoc, niepewność jutra, skrzętnie potęgowana propagandą strachu. Wiele z nas reaguje na to wszystko ucieczką, odcięciem się od tego całego politycznego ścieku i próbą życia normalnie. Nie da się jednak żyć normalnie w nienormalnym świecie, nie starczy dla nas wszystkich zacisznych chatek w Bieszczadach . Nie każdy chce też wyeimgrować, ratować się praca sezonową w Niemczech czy Holandii.

🎩 To w końcu jest miejsce gdzie się urodziliśmy i społeczność na której nam zależy. W momencie, kiedy brak nam już sił do tego wszystkiego sił, izolujemy się, pragniemy tylko świętego spokoju. Ludzie, którzy doprowadzili nas do takiego stanu, zrobią wszystko aby móc go utrzymać.
Nasz wróg jest dobrze zorganizowany, posiada wielkie koncerny medialne, miliardy dolarów i brunatne bojówki na każde zawołanie.

🤝 My jednak nie pozostajemy bezbronni. Mamy swoje miejsca i społeczności, gdzie ludzie którzy doświadczyli wyzysku, prześladowań, nienawiści i przemocy - zaczynają walczyć o swoją przyszłość. Mamy solidarność, wspólnotę, mamy cały pozostały czas, aby to wszystko jeszcze odkręcić i ujrzeć jeszcze lepszy świat.
❤️‍🔥 Tym właśnie jest to wydarzenie. Dotyczy ono wspólnoty ludzi, którzy nie pozwolą, aby nienawiść i chciwość były wpychane w głowy i serca naszych sąsiadów, kolegów z pracy i członków rodziny.

✊️ Wespół staniemy przeciwko f*szyzmowi, imperializmowi i wyzyskowi. Znajdzie się przestrzeń na inny świat, musimy ją jedynie przygotować.
Za wolność nasza i waszą!
Nie pójdziemy cicho w noc!

❗️SZCZEGÓŁY WKRÓTCE❗️

PROBLEMY MASOWEJ TURYSTYKIWakacje powoli dobiegają końca, ale problemy systemu, które przez ten okres widać bardziej niż...
31/08/2026

PROBLEMY MASOWEJ TURYSTYKI

Wakacje powoli dobiegają końca, ale problemy systemu, które przez ten okres widać bardziej niż kiedykolwiek, zostaną z nami przez resztę roku. W ciągu kilku ostatnich tygodni omówiliśmy bardziej szczegółowo część z tych kwestii.

Pisaliśmy o wyzysku w pracy sezonowej, problemach z mieszkalnictwem, postępującej gentryfikacji i zamienianiu centrów miast turystycznych w imprezownie. Mimo pozornego niezwiązania części tych tematów, ich źródło jest wspólne. Wszystkie one są naturalną konsekwencją systemu kapitalistycznego, opierającego się na dążeniu do nieskończonego zysku przez właścicieli kapitału.

W obecnym systemie polityczno-ekonomicznym dysponujemy szeregiem rozwiązań mogących złagodzić negatywne skutki turystyki. Opłaty turystyczne, ograniczenia najmu krótkoterminowego, budownictwo komunalne, plany zagospodarowania przestrzennego uwzględniające potrzeby mieszkańców, a nie zysk kapitalistów czy wreszcie regulacje wymuszające przestrzeganie prawa pracy.

Jak jednak przyzwyczaiła nas klasa rządząca tego państwa, dla fasady nazywanego Rzeczpospolitą, nie ma co liczyć na to, że uchwalone zostaną prawa zagrażające zyskom inwestorów zarabiających na turystyce. Grają oni w końcu razem z politykami do jednej bramki.

Niedawno rząd pozbawił Kraków ok. 200 mln złotych, które mogłoby co roku wpływać do budżetu miasta z tytułu opłaty turystycznej. Widocznie jako mieszkańcy miast obleganych przez turystów sami mamy płacić za sprzątanie zarzyganych ulic i utrzymywanie dodatkowych patroli policji. Zyski z turystyki będą z kolei spijać właściciele biznesów.

Choć wymienione wcześniej rozwiązania stanowiłyby krok w dobrą stronę, to jak możemy zobaczyć na przykładzie Zachodniej Europy, nie wyeliminowałyby one całkowicie problemów wynikających z masowej turystyki.

Dopóki funkcjonować będziemy w systemie opartym na ciągłej akumulacji kapitału przez mających polityków w kieszeni kapitalistów, dopóty funkcjonowanie atrakcyjnych turystycznie miast, czy to w zakresie prywatnych biznesów, czy infrastruktury publicznej zorientowane będzie na osiągnięcie jak największego zysku z turystyki kosztem mieszkańców.

Zrozumienie tego jest kluczowe, aby móc podjąć jakiekolwiek działania. Liczenie na to, że politycy staną się lepsi i zaczną wypełniać swoje obietnice, będzie prowadziło tylko do zawodu. Zorganizowani pracownicy muszą zacząć stawiać im czoła i sprzeciwić się w sposób niemożliwy do zignorowania.

ALIENACJA - Jak kapitalizm zabija nas od środka?Człowiek konstruuje świat poprzez pracę, czyli przekształcanie jednej rz...
30/08/2026

ALIENACJA - Jak kapitalizm zabija nas od środka?

Człowiek konstruuje świat poprzez pracę, czyli przekształcanie jednej rzeczy w drugą. Jednocześnie człowiek jest tworzony przez świat – to w jaki sposób myślimy czy jakie mamy upodobania wynika z doświadczeń najbliższego nam otoczenia w konkretnym czasie i w konkretnych warunkach. Praca sama w sobie nie jest tylko sposobem na przetrwanie w świecie, ale jest przede wszystkim wyrazem ludzkiej kreatywności i rozwoju. Ta pomysłowość była i jest dla człowieka napędem i metodą, dzięki której może uczynić on swoje otoczenie coraz to bardziej przyjaznym dla siebie i innych. W ten sposób także praca twórcza kształtuje kulturę spajającą człowieka ze społecznością – każdorazowo w szerszych ramach czasu, w jakim przyszło jej się rozwijać, stąd metodyka i efekty są zawsze inne i wyjątkowe.

Społeczeństwo w podstawowym rozumieniu marksistowskim, to suma powiązań i relacji między jednostkami w szerszym tle obecnych warunków klasowych. Praca łączy ludzi z naturą dostarczającą im surowce, oraz z innymi ludźmi i ich wytworami. Zmiany w procesie pracy wpływają na całe społeczeństwo, od umów na konkretne wysokości pensje za czas pracy, po rewolucje technologiczne. Alienacja, czyli wyobcowanie, to proces, w którym praca, zamiast wyzwalać – zniewala człowieka.

1. Alienacja od procesu pracy

Pracownik nie ma kontroli nad warunkami, organizacją ani tempem pracy w firmie czy fabryce w której został zatrudniony. Proces produkcji jest narzucony z góry, a praca jest powtarzalnym, mechanicznym ciągiem – często mało skomplikowanych – czynności. Zdolność i zapał pracownika do twórczej pracy przekształca się w bierność, bezsens i wyczerpanie. Marks opisuje to jako „przemianę aktywności w cierpienie, mocy w niemoc”. Pracownik fabryki na taśmie produkcyjnej czy w firmie usługowej realizuje określony schemat działania bez możliwości modyfikacji go; taka praca staje się w najlepszym razie smutnym obowiązkiem, a w najgorszym mentalnym więzieniem.

2. Alienacja od produktu pracy

Pracownik wytwarza produkty. W zamian za czas poświęcony na taką pracę, pracownik otrzymuje płacę. Nietrudno zauważyć, że wartość gotowych produktów, nawet po odjęciu surowców i narzędzi, bywa zdecydowanie wyższa od wynagrodzenia pracownika. Powód jest prosty - pracodawca nie kupuje owoców jego pracy, ale zdolność do ich wytworzenia, zamiany półproduktów w coś bardziej wartościowego, czyli siłę roboczą sprzedawaną najczęściej na godziny.

Właściciel firmy kupuje na własność wszystko, co jest potrzebne do otrzymania gotowego towaru - od surowców, przez maszyny, aż po ręce pracownika na te kilka godzin w ciągu dnia, a sam pracownik pozostaje bez żadnej kontroli i praw do tego, co stworzył w ciągu dnia. Tym sprytnym zabiegiem pracodawca usprawiedliwia swoje prawo do bycia właścicielem całości efektów pracy ludzi, których zatrudnia. Ubrania, jedzenie, czy domy są dziełem tysięcy rąk, ale ich twórcy pozostają anonimowi, w zamian za to na produkcie ich pracy widnieje stempel firmy posiadającej te produkty.

Czemu w ogóle ludzie pracy godzą się na coś takiego?

Sprawa znów jest oczywista - aby w gospodarce rynkowej zarobić na życie, trzeba sprzedawać towary, a siła robocza to jedyny towar, którym mogą swobodnie dysponować. Tak, jak wartość innych towarów zależy od tego, co było potrzebne do ich wyprodukowania, tak wartość siły roboczej zależy od środków potrzebnych pracownikowi do życia. W ten sposób pracodawca - niczym sprawny iluzjonista - rekompensuje pieniędzmi nie nowo wytworzoną przez pracownika wartość, tylko przynajmniej tę jej część, która jest niezbędna, aby pracownik mógł (czy nawet musiał) przyjść następnego dnia do pracy. Wielkość tej różnicy nazywamy wartością dodatkową.

3. Alienacja od innych ludzi

Kapitalizm rodzi antagonizmy klasowe na gruncie ekonomicznym. Pracownik wykonuje pracę zorganizowana przez kapitalistę, na jego zasadach i dla jego korzyści. W tych warunkach praca – będąca udręką dla robotnika – jest „kurą znoszącą złote jaja” dla kapitalisty, ten nawet nie musi pracować by się dorabiać! Relacje między pracownikami ograniczają się do wymiany towarów i rywalizacji na rynku pracy i w miejscu pracy. Przykłady taktyki dziel i rządź to chociażby: wyścig szczurów po najwyższy szczebel w drabinie kariery zawodowej, kolejne nagłówki o tym, że młodzi pracownicy ośmielają się walczyć o swoje prawa pracownicze – co wyraźnie wpienia kapitalistów – czy kulturowe bitwy o to, kto tym razem jest wrogiem polskich pracowników: geje, imigranci czy kobiety niechcące rodzić dzieci.

Walki te są jedynie drugorzędową konsekwencją systemu ekonomicznego opartego na wyzysku, zasłoną dymną rozproszoną w taki sposób, by pracownik przekierował swoje frustrację i gniew na cokolwiek innego niż to, że krwiopijczy system premiuje pasożytnictwo kapitalisty nad wolnością i dobrobytem pracownika. Ernst Fischer podkreśla, że: "W kapitalizmie ludzie postrzegają się nawzajem jako przełożeni lub podwładni, a nie jako równi." Ten proces w swoim krańcowym etapie nieuchronnie i nieubłaganie oddala nas od siebie nawzajem. Coraz samotniejsi, pozbawiani wsparcia od otoczenia łatwiej ulegamy destrukcyjnemu wpływowi kapitału na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

4. Alienacja od samego siebie

Człowiek definiuje się przez swoją zdolność do świadomego przekształcania świata. W kapitalizmie praca staje się przymusowa, oderwana od osobistych pasji i zbiorowych interesów. Jej warunki są narzucane, a ceny i wypłaty ustalane przez „osoby u góry”. Praca na taśmie produkcyjnej, czy w call center nie pozwala na wyrażanie ludzkiego potencjału, lecz tłamsi go i sprowadza jedynie do mechanicznych czynności.Ponadto kapitalistyczny podział pracy zwiększa produktywność, ale bogactwo trafia do nielicznych, a robotnicy pozostają pozbawieni jego korzyści – o których ochłapy i tak muszą walczyć między sobą i wydzierać sobie z zębów kolejne ochłapy. Taki tryb życia potrafi wyprać człowieka z uczuć i poczucia sensu życia, w swojej skrajnej formie doprowadza to do depresji, a ta jeśli jest nieleczona – do samobójstwa.

Stosunkowo od niedawna depresja i podobne jej schorzenia bierze się na tapet w massmediach, często w kontekście patologizującym i oderwanym od realnych przyczyn. Używa się twierdzeń o tym, że człowiek jest po prostu leniwy i dlatego nie pracuje lub się nie stara w pracy, albo że to kwestia pokoleniowa. Jakiekolwiek wytłumaczenie jest dobre póki systemowy nowotwór pozostaje niewzruszony i w dalszym ciągu swobodnie toczy chorobą społeczny organizm.

KONFLIKT W KONGUi jaki Polska ma w nim udział?Od 2022 r. we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga trwa konfli...
13/08/2026

KONFLIKT W KONGU
i jaki Polska ma w nim udział?

Od 2022 r. we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga trwa konflikt z Ruchem 23 Marca - rebeliancką grupą, wspieraną i kontrolowaną przez sąsiadującą Rwandę. Grupa ta zajęła rozległe tereny przygraniczne, dokonując masakr, gwałtów i odcinając ludność od służby zdrowia. W tym samym czasie w Kongu szerzy się kolejna epidemia Eboli. Jak dotąd w konflikcie zginęło ok 7 tyś. ludzi, a ok 2,5 miliona musiało uciekać ze swoich domów. Agresja ta służy grabieży kongijskich surowców, wzbogacając europejską i rwandyjską burżuazję.

Nie jest to jednak nic nowego. Mimo uzyskania formalnej niepodległości 66 lat temu, Demokratyczna Republika Konga nie jest w stanie uciec z pułapki biedy, ekonomicznej zależności, korupcji i powtarzających się wojen domowych, w których wielką rolę mają państwa ościenne oraz rywalizujące siły imperialistyczne.

Nie bez powodu - kraj ten dysponuje olbrzymimi złożami miedzi, złota, diamentów, cyny i kobaltu - surowców niezbędnych do produkcji całej współczesnej elektroniki i nowoczesnych narzędzi. Między 67% a 76% globalnej produkcji kobaltu, używanego do produkcji baterii i akumulatorów, pochodzi właśnie z DRK.

Odkąd pierwszy premier niepodległej Demokratycznej Republiki Konga Patrice Lumumba został obalony w 1960r. i wkrótce zamordowany ze wsparciem Belgii, CIA i MI6, państwo to powróciło do stanu politycznego i gospodarczego uzależnienia. Obecnie kongijski sektor górniczy, odpowiadający za 95% dochodów kraju, kontrolowany jest w całości przez korporacje z Chin, Kanady, USA, i w mniejszym stopniu państw UE. Prawa pracownicze i normy środowiskowe praktycznie nie istnieją.

Prócz bezpośredniej eksploatacji kraju przez zagraniczne korporacje na kongijskich zasobach naturalnych rękę próbują położyć państwa ościenne - Rwanda, Uganda i Burundi. Korzystają one z pomocy wybranych grup rebelianckich, działających na terytorium DRK, jak wspomniany wcześniej Ruch 23 Marca.

Rwanda konsekwentnie wypiera się wspierania rebeliantów Ruchu, choć przemyt i sprzedaż minerałów szybko stały się istotnym źródłem dochodu dla jej militarystycznego reżimu. Sprzedawane są one światowym gigantom takim jak Microsoft, Vodafone, Sony, Amazon, Nvidia, LG Display, Ericsson, Toyota, czy Apple. USA nałożyło sankcje na podmioty związane z przemytem minerałów i pomogło osiągnąć krótkotrwały układ pokojowy w zamian za szerszy dostęp do kongijskich złóż. Jednak Unia Europejska i jej państwa członkowskie unikają sprzeciwu wobec zbrodniczych praktyk Rwandy i M23.

Co więcej - UE utrzymuje ciepłe relacje z Rwandą, o czym świadczą porozumienia ws. dostępu do strategicznych minerałów, programy pomocowe, jak i liczne inwestycje państw członkowskich. Jest tu obecny także wątek polski.

Polskie inwestycje w DRK i Rwandzie są nieliczne, a niekompetentna próba otwarcia kopalni miedzi przez KGHM S.A. zakończyła się klapą w 2009r. Zainteresowanie Rwandy przyciągnęła jednak polska produkcja zbrojeniowa. Zakupiono m.in. karabiny Grot, których część tajemniczym sposobem trafiła w ręce rebeliantów z M23. Mimo protestów DRK, między Polską a Rwandą zawarte zostały też porozumienia w zakresie współpracy wojskowej i przemysłu zbrojeniowego.

Państwo polskie jest wspólnikiem rabunku dokonywanego przez europejski imperializm na Demokratycznej Republice Konga. M23 i Rwanda są wygodnymi pośrednikami, pozwalającymi ukryć odpowiedzialność, ale także pomagającymi zwalczyć wpływy konkurencji - imperializmu chińskiego i rosyjskiego.

Wielcy gracze się zmieniają, ale wyścig po afrykańskie zasoby i grabież tego kontynentu wciąż trwają. By go zakończyć, należy uderzyć w imperializm u jego źródła.

KINO W SŁUŻBIE IMPERIALIZMUO odysei i walce mieszkańców Sahary ZachodniejPustynny kraj pod zbrojną i osadniczą okupacją,...
01/08/2026

KINO W SŁUŻBIE IMPERIALIZMU
O odysei i walce mieszkańców Sahary Zachodniej

Pustynny kraj pod zbrojną i osadniczą okupacją, rdzenni mieszkańcy wyrzuceni ze swoich domów i oddzieleni od swojej ojczyzny murem liczącym trzy tysiące kilometrów długości, w tym najdłuższym polem minowym świata, wybudowanym przy wsparciu wielkich światowych potęg. To niestety nie fabuła Diuny tylko rzeczywistość Sahary Zachodniej. Jednak dla Christophera Nolana ten okupowany kraj okazał się idealnym miejscem na plan filmowy swojej najnowszej produkcji.

Na jeden z planów "Odysei" wybrano okolice Dakhli - jednego z dwóch centrów administracyjnych marokańskiej okupacji obszaru Sahary Zachodniej, trwającej od lat siedemdziesiątych. Rząd Maroka od dawna próbował ściągać tam reżyserów, których obecność i wpływy legitymizowałyby zabór i kontrolę nad tymi ziemiami. I w końcu się to udało, wraz z pochwałą Marokańskiego Centrum Kinematograficznego i pomimo wokalnego sprzeciwu Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Sahary, wzywającego reżysera do uzyskania zgody na wykorzystanie tego obszaru przez jego legalnych reprezentantów lub usunięcia kręconych na tym obszarze materiałów.

Do roku 1976 Sahara Zachodnia była kolonią hiszpańską, jednak wraz z wycofaniem się Hiszpanów władze nad tym obszarem przejęły rządy Maroka i Mauretanii. W procesie decyzyjnym całkowicie pominięto wolę lokalnej ludności Sahrawi. Po kilku latach siły Mauretanii wycofały się z tego obszaru, władze Maroka zaczęły za to coraz mocniej okopywać się na kontrolowanych 80% kraju. Zaczęły masowo sprowadzać osadników, budować bazy wojskowe, wypędzać lokalną ludność. Wokół całego kontrolowanego obszaru zbudowały one Berm - długi na 2700 kilometrów pas murów granicznych, baz wojskowych i najdłuższe pole minowe świata.

Skojarzenia z izraelskim procesem okupacji i kolonizacji Palestyny nie są przypadkowe. Zarówno Maroko, jak i Izrael wysiedliły rdzennych mieszkańców, wprowadzając na ich ziemiach osadniczą okupację i imperialny wyzysk. Aktualnie większość populacji Sahary Zachodniej to marokańscy osadnicy, a co trzeci mieszkaniec to członek marokańskich sił zbrojnych. Oba imperialistyczne projekty mają też długą historię współpracy. Wojskowa okupacja Sahary Zachodniej prowadzona była z izraelskim doradztwem. Graniczny Berm - symbol okupacji zbudowany został ze wsparciem Francji, Arabii Saudyjskiej i właśnie Izraela. Także amerykańskie uznanie marokańskich roszczeń do Sahary Zachodniej było wprost powiązane z normalizacją relacji na linii Rabat - Tel Aviv.

Rdzenna ludność Sahrawi nie zaprzestała jednak nigdy walki o suwerenność i własną ojczyznę. Prowadzi ją lewicowy front Polisario (Ludowy Front na rzecz Wyzwolenia Saguia el-Hamra i Rio de Oro), tocząc walkę z najeźdźcami, organizując wygnaną ludność, ale także sprzeciwiając się normalizacji marokańskiej okupacji. To w obozie dla sahrawskich uchodźców, położonym w Algierii, powstał Międzynarodowy Festiwal Filmowy Sahary, który wokalnie sprzeciwił się wykorzystaniu okupowanego obszaru do produkcji Nolana.

Hollywood i kultura masowa od dekad są narzędziem w ręku imperialistów. Służą one do budowania sympatii wobec imperialnych sił zbrojnych, demonizują narody, żyjące pod okupacją, i ich walkę o wyzwolenie. W przypadku Odysei mamy do czynienia z wybitnie drastycznym przykładem wybielania imperialistycznej okupacji. W dyskursie kulturowym sporo mówi się o śmierci autora, w przypadku Nolana rozumiemy to hasło jednak bardziej dosłownie :>

Precz z okupacją, precz z imperialistycznymi hasłami o "autonomii", wolność Saharze Zachodniej!

Adres

Pieniny

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Iskra opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Szkoła

Wyślij wiadomość do Iskra:

Skróty

Udostępnij