14/12/2023
Pies podbiegacz. Warto przeczytac post Karoliny.
"Skręcasz kark lub walisz gazem" ...
Zmroziło mnie gdy przeczytałam taki komentarz na psiolubnej grupie gdy jedna z osób zapytała jak radzić sobie z podbiegajacym psem.
Naprawdę, chciałabym wierzyć że to kiepski żart, jednak ilość podobnych komentarzy była zatrważającą... I to nie tylko w tym konkretnym przypadku.
Piszę ten post bo przeraża i boli mnie zajadłość wzajemnych ataków (bynajmniej nie psich a tych ludzkich właśnie) ... Jak psiarze zieją nienawiścią do innych psiarzy! Zamiast trzymać się razem , wspierać jako swego rodzaju społeczność dzieląca miłość i pasję do psów - my ze sobą walczymy.
Dziś więc kawa na ławę. Jak to jest z tymi "podbiegaczami" ... Jak ja to widzę?
Zacznijmy od tego jak, z moich obserwacji, psy biegające luzem można zaklasyfikować wg pewnych ogólnych profili:
• ogarnięte społecznie i emocjonalnie psy, które specjalnie nie szukają kontaktu z innymi psami ale gdy to nastąpi, potrafią się względnie kulturalnie zachować. Co więcej, nasz pies może się sporo od nich nauczyć;
• psy nakręcone na piłeczkę lub inny przedmiot pożądania będący w posiadaniu opiekuna - zwykle zamknięte w bańce swojej fiksacji. Totalnie zlewają cały świat ale gdy ktoś im przeszkodzi, mogą się wkurzyć, że ktoś im przeszkadza i są wówczas mało społeczne. Niemniej ich reakcja ogranicza się do odgonienia intruza;
• niepewne siebie, bardziej lub mniej przerażone światem psy, których główną strategią jest wpaść w przestrzeń innego psa i go zajadle oszczekiwać. Zwykle nie stanowią zagrożenia bo finalnie trzymają się na dystans ale mogą nieźle zdenerwować - zarówno psa będącego na smyczy jak i jego opiekuna. Tu dla właścicieli takiego podbiegacza, od razu polecam strategię "odwołuję i odchodzę" bo próbując złapać takiego psiaka tylko nakręcamy i przedłużamy całą sytuację a zabierając nasze wsparcie (obecność )- ten bardzo szybko straci na impecie;
• tu podobnie zachowują się psy kontrolujące przestrzeń swoich opiekunów. Niekoniecznie lękowe, na pewno mało pewne siebie i równie zdeterminowane. Okazuje się, że bardzo często ich problemem nie są bodźce świata zewnętrznego a te same bodźce blisko opiekuna (bez niego często okazują się całkiem społeczne ;) ). Podobnie jak wyżej, ich główną intencją jest odgonienie intruza;
• nachalne, niewyżyte I mało kulturalne społecznie psy, które uwielbiają wpadać w przestrzeń innych czworonogów. Zwykle się ich nie boją i nie respektują sygnałów wysyłanych przez inne psy , przez co są upierdliwe i stanowią wrzód na d... niejednego "smyczowego" psiarza. Zwykle nieagresywne ale doprowadzając do furii drugiego psa - mogą zareagować różnie. Tu rzeczywiście postuluję o ogarnięcie takiego pieska poprzez zarządzanie w kontaktach społecznych, zanim puścimy go luzem bo takie niekulturalne zachowanie się wzmacnia i pies po prostu nie uczy się niczego dobrego. Niemniej, zdarza się, że takiego spotkamy na spacerze i świat też się nie zawali ...
Jestem zdania, że minimum wolności i autonomii , możliwość swobodnego węszenia I eksploracji to podstawowe potrzeby każdego psa! Zgadzam się, nie każdy pies jest na to gotowy ale trzeba zrobić wszystko by do tego dążyć. I nie hejtować z założenia innych, jeśli mają taką możliwość.
Jeśli ktoś uważa, że pies będzie szczęśliwy chodząc całe życie na krótkiej smyczy (a jeszcze dodajmy do tego wokół osiedla), moim zdaniem (podkreślam) jest w błędzie.
Tak - są wyjątkowe przypadki ale 90% psów nie puszczanych luzem, śmiało moglaby tego doświadczać, przy minimum ogarnięcia psa i jego przewodnika (!!) Zawsze też mamy do dyspozycji dłuższą linkę, zwłaszcza w procesie pracy z psem, która stanowi pomost między smyczą a spacerem na luzie.
🟢Tak! Jestem za tym by psom w miastach żyło się lepiej ! By miały możliwość odpoczynku od zalewających je bodźców, od betonowych osiedli, od ścisku i hałasu ! Inaczej wszelkie problemy behawioralne będą się tylko pogłębiać ... I jak tak dalej pójdzie, najlepszym rozwiązania będzie nie posiadanie psa w mieście...
🟢Tak! Jestem za tym żeby każdy pies gotowy społecznie i emocjonalnie, miał możliwość swobodnego węszenia i eksploracji oraz kontaktów społecznych, gdy obie strony wyrażając na to chęć i gotowość (a tendencją niestety jest coraz większa izolacja).
🟢Tak! Jestem za tym żeby w ogólnospacerowych miejscach jak plaża, polany, większe przestrzenie, psy miały możliwość spacerować puszczone ze smyczy (pod warunkiem, że w takiej sytuacji nie stanowią zagrożenia dla siebie lub otoczenia czyli posiadają odpowiednie kompetencje);
🟢Tak! Jestem za wzajemnym szacunkiem i obowiązywaniem pewnych zasad ale bez przesady. Jeśli ktoś nie upilnuje swojego psa, to nie znaczy że trzeba grozić takowemu okaleczeniem ... Czy śmiercią (!)
🟢Tak, uważam że jedną z zasad psiego savoir-vivre'u powinno być odwołanie i łapanie własnego psa na smycz, gdy widzimy, że drugi jest zapięty. I tego też uczę moich podopiecznych.
❌Ale grożenie gazem czy skręceniem karku BEZ WYRAZNEJ PRZYCZYNY, uważam za spore nadużycie i bynajmniej nie mieści się to w ramach "obrony koniecznej".
🔴Nie jestem za tym by puszczać luzem psy niebezpieczne i totalnie nieodwolywalne. Ale żeby było jasne, komunikacja agresywna jest naturalnym elementem psiej komunikacji i jeśli jest to zachowanie którego intensywność jest adekwatna do kontekstu i sytuacji, to proszę, nie panikujmy !! Psy z natury nie chcą się pozabijać !
🔴Nie, nie jestem za tym by nagle puścić wszystkie psy i pozwolić im robić co chcą. Pies puszczony w przestrzeni ogólnospacerowej, musi potrafić się zachować (!!), spokojnie mijać inne psy oraz ludzi.
Uważam jednak, że sterylność i całkowita izolacja od kontaktów społecznych to prosta droga do "stworzenia" emocjonalnej i społecznej kaleki, psa kompletnie nie radzacego sobie ze światem zewnętrznym.
I nieważne jak dobrze go "wytrenujemy" ...
Prawda jest też taka, że to WIELE zależy od nas samych, jak psy się zachowają względem siebie. Co więc zrobić gdy podchodzi do nas inny pies?
🔵Przede wszystkim zachować spokój - jeśli już na zaś - nie znając intencji drugiego psa - krzyczymy, wyciągamy gaz, szarpiemy naszego psa to nie dajemy żadnej szansy na normalne społeczne zapoznanie.
Dlaczego od razu zakładamy, że będzie źle?!
🔵Odpowiednio pracować smyczą : luźna smycz to informacja gdy zachowanie psa jest społeczne: "tak jest super" lub zablokowana - "hej , ogarnij się" gdy nasz pies staje się aspołeczny;
*Przy czym blokowanie to nie szarpanie czy odciąganie psa na siłę;
🔵Odpowiednio ustawić ciało - zawsze po zewnętrznej względem drugiego psa, tak by w razie czego zablokować naszego smyczą (gdy się pobudzi, nakręci, wchodzi w zachowania agresywne bez uzasadnienia) lub wyprowadzić go z sytuacji, jeśli tego potrzebuje;
🔵Puścić smycz - jeśli mamy tendencję do odciągania naszego psa, z automatu go unieruchamiamy I powodujemy że traci on kontrolę nad swoim ciałem ... a tym samym oczywistym jest, że poczuje się zagrożony i zaatakuje drugiego;
🔵Odcinać ciałem - to z kolei strategia, która pozwala zatrzymać podbiegajacego psa lub przynajmniej ( co często bardzo pomocne), zmniejszyć jego impet i zmusić do myślenia. Oczywiście wiele zależy od tego jak mocno zdeterminowany jest podbiegajacy pies ale także od tego, jaki temperament i osobowość ma nasz podopieczny a także czy ufa nam na tyle by dać się osłonić. W zależnym typie relacji , czyli takim gdzie pies w znacznym stopniu kontroluje nas i nasze życie - tylko wyślemy psa "do ataku". Ale tu zwykle problemem nie są otaczające nas bodźce a właśnie sama relacja, której należy się przyjrzeć.
Powyższe informacje są podane w ogromnym skrócie ale naprawdę, stosując się do pewnych zasad, zarówno mając na smyczy psa potencjalnie agresywnego - jesteśmy tak w stanie pracować smyczą że nie skrzywdzi drugiego jak i wrażliwego - jesteśmy w stanie dać mu wsparcie i znacząco poprawić komfort w interakcji.
Nasza panika naprawdę tu nikomu nie pomoże... Wbrew pozorom nie ułatwi też pracy z naszym psem, jeśli w takim procesie właśnie jesteśmy.
Pamiętajmy, że każdy sukces w interakcji to budowanie jego pewności siebie.
Każda trudna interakcja to lekcja. I nawet jeśli było ciężko a my byliśmy ze swoim psem, to on to wie. I to doceni!
Co ciekawe, ludzie z którymi pracuję, gdy tylko otworzą się na takie sytuacje, wiedzą jak się zachować, zmienią nastawienie ... a tym samym przestają miewać nieprzyjemne epizody. Wręcz przeciwnie, okazuje się, że ich "trudny" pies również może wiele się nauczyć z takich spotkań. Co więcej, mogą one przebiegać w miłej dla wszystkich atmosferze.
Wiem, że to temat rzeka i tym postem nikogo nie przekonam, zwłaszcza tych którzy zieją nienawiścią ale jako osoba na co dzień pracująca z różnymi psami, także trudnymi i problemowymi wyznaję właśnie taką zasadę. I tego uczę. A niewiedza nie usprawiedliwia przemocy.
I tak, zdaję sobie sprawę że zdarzają się sytuacje, które rzeczywiście wymagają interwencji i jeśli jest ona UZASADNIONA to oczywiście wszelkimi możliwymi środkami bronimy życia i zdrowia naszego psa ale prawda jest taka, że większość codziennych psich spotkań nie stanowi zagrożenia. I nie można ich w taki sposób traktować!
To, że takie sytuacje czasem się zdarzają to nie powód do nagonki I wzajemnej nienawiści. Wypadki samochodowe też są na porządku dziennym a mimo to wychodzimy na ulice i nie traktujemy każdego nadjeżdżającego auta i jego kierowcy jak zagrożenie.
Apeluję o więcej wzajemnej empatii i życzliwości 🙏 Zarówno w jedną jak i w drugą stronę...
Hau!
Zdjęcie autorstwa: Arnold Werelich
W rolach głównych: Tosia 💛 Magnolia 💚 Runa 🧡