Technik weterynarii w Zespole Szkół Nr 3 w Piasecznie

Technik weterynarii                   w Zespole Szkół Nr 3 w Piasecznie

Udostępnij

Szkoła dla miłośników zwierząt, przygotowująca do pracy w zawodzie technik weterynarii.

21/11/2025

Kocher trzyma Kochera (dzięki uprzejmości ejaj, oryginalne zdjęcie w komentarzu)

Dla większości z nas Kocher to po prostu Pean z ząbkiem 😊 (narzędzie chirurgiczne). Tak jak większość narzędzi nazwę bierze od nazwiska swojego twórcy, którym był Emil Theodor Kocher.

Kocher był pierwszym chirurgiem nagrodzonym nagrodą Nobla, więc jak się domyślacie musiał wyciąć coś ważnego.

Nagrodę przyznano „za pracę nad fizjologią, patologią i chirurgią tarczycy”, ale w tym przypadku kolejność była dokładnie odwrotna i to jest największa ciekawostka tej historii. Kocher jak na chirurga przystało najpierw ciął, potem brał na klatę konsekwencje swoich zabiegów a dopiero na koniec wyciągał wnioski 😊

Emil był szwajcarem, a Szwajcaria była krajem, w którym niedobór jodu w diecie doprowadził do epidemii endemicznego wola tarczycy i kretynizmu. Teraz wiemy, że jod jest pierwiastkiem niezbędnym do produkcji hormonów tarczycy. Bez niego po prostu nie ma z czego produkować tyroksyny. A wole? Powstaje, bo praca tarczycy jest sterowana z góry przez przysadkę mózgową. Jeśli hormonów nie ma to przysadka wysyła sygnał „weź się do roboty!” w postaci TSH. Skutek jest taki, że tarczyca zwiększa swoją objętość, ale i tak nie robi swojej roboty. I to nie że troszkę zwiększa objętość! Czasami na szyjach rosły kule wielkości głowy pacjenta! (fotki też w komentarzach)

Wole było trudne do przeoczenia, ale pojawiały się też zmiany psychoruchowe u pacjentów: ospałość, apatia, trudności w koncentracji, osłabiona pamięć, spowolniona mowa i moje ulubione historyczne określenie „tępota uczuciowa”.

Były to czasy, w których chirurgia rozwijała się coraz śmielej (końcówka XIX wieku), więc pomysł usunięcia tarczycy wydawał się całkiem naturalny. Szybko okazało się jednak, że śmiertelność przy tym zabiegu była skrajnie wysoka, wg niektórych źródeł nawet 75%! Tarczyca jest bardzo ukrwiona, a w zalanym krwią polu operacyjnym łatwo uszkodzić nerwy krtaniowe. Można też z rozmachu usunąć przytarczyce nawet o tym nie wiedząc i doprowadzić do ich ostrej niedoczynności. Wisienką na torcie były oczywiście śmiertelne infekcje ran (aseptyka ciągle była stosowana raczej nieśmiało)

Tutaj pojawia się Kocher ze swoimi kleszczykami naczyniowymi. Technik chirurgicznych uczył się od najlepszych ówczesnych chirurgów Europy, a z czasem wymyślał własne patenty. Za to aseptyki od samego jej twórcy, czyli Listera. Przy pierwszych 101 zabiegach udało mu się zmniejszyć śmiertelność do 12,8%, a z następnych 600 zmarł tylko 1. Tak! Facet zoperował 700 tarczyc jeszcze przed 1900 rokiem! Początkowo Kocher podejmował się radykalnej resekcji tarczycy, z zaoszczędzeniem nerwu krtaniowego wstecznego oraz pozostawieniem przytarczyc. Robił to nadal nie wiedząc jaka właściwie jest funkcja tych narządów! Wtedy zakładano, że tarczyca reguluje przepływ krwi do mózgu (dlatego jest taka ukrwiona i dlatego przy jej przeroście pojawiają się zmiany w zachowaniu).

Dzięki małej śmiertelności pacjentów Kocher mógł się przekonać jak straszny skutek miały jego zabiegi w dłuższej perspektywie. Pod jego kliniką ustawiała się coraz dłuższa kolejka ludzi pozbawionych energii i woli życia. Czuli się jeszcze gorzej niż przed zabiegiem. Mieli obrzęknięte twarze, suchą, zimną, rogowaciejącą cerę i zmieniony głos. Na początku załamał się, że okaleczył tak ogromną ilość ludzi, ale potem zaczął szukać odpowiedzi.

W 1893 roku opisał w jednej z prac, że spożycie surowej owczej tarczycy zmniejsza lub nawet likwiduje objawy wynikające z jej usunięcia. Zmodyfikował też swoją technikę na tylko częściową tyreoidektomię. Dalszy rozwój badań nad tarczycą doprowadził do wyizolowania tyroksyny w 1914 roku przez Kendalla i jej syntezy przez Harringtona w roku 1926, oraz do wprowadzenia jodowanej soli po roku 1920.

Zabieg całkowitej tyreoidektomii został ponownie wprowadzony do użycia w latach osiemdziesiątych XX wieku (po zabiegu przyjmuje się leki) i praktycznie w niezmienionej postaci jest stosowany do dzisiaj.

18/11/2025

To nie będzie tekst o zwierzętach. Będzie o nas – ludziach, którzy się nimi zajmują.

Zawód lekarza weterynarii niesie ze sobą odpowiedzialność, której często nie widać z zewnątrz. To nie tylko medycyna. To codzienne decyzje podejmowane przy niepełnej informacji. To tłumaczenie biologii w języku emocji. To prowadzenie pacjenta, który nie powie, co go boli - i towarzyszenie opiekunowi, który często boli równie mocno.

To praca obciążona ryzykiem. I wbrew pozorom, im większa nasza wiedza i wrażliwość, tym częściej pojawia się wewnętrzne pytanie: czy ja naprawdę się do tego nadaję?

■ To zjawisko ma swoją nazwę: "SYNDROM OSZUSTA" (ang. impostor syndrome).

Wbrew potocznej nazwie, nie chodzi tu o oszustwo.
Chodzi o głęboko zakorzenione poczucie, że nasze sukcesy zawodowe są przypadkowe, a nie sa efektem kompetencji. Że jesteśmy „na kredyt”. Że prędzej czy później ktoś zorientuje się, że „nie powinniśmy tu być”.

Według badań opublikowanych w Veterinary Record (Kogan et al. 2020), aż 68% praktykujących lekarzy weterynarii doświadcza syndromu oszusta. To znacznie więcej niż w populacji ogólnej. Najbardziej narażone są kobiety, osoby na początku kariery, perfekcjoniści i ci, którzy – paradoksalnie – najbardziej się starają.

Zjawisko to nie jest jedynie ciekawostką psychologiczną.
Badania pokazują wyraźne powiązania między syndromem oszusta a wypaleniem zawodowym, obniżonym poczuciem wartości, stresem i objawami depresyjnymi. W niektórych analizach (Shanafelt et al. 2022, Salari et al. 2025) stwierdzono również korelację z obniżoną satysfakcją z pracy oraz myślami o odejściu z zawodu.

■ Co to oznacza w praktyce?

To oznacza, że lekarz, który właśnie wyleczył Twojego psa z trudnego zapalenia trzustki, może wieczorem leżeć godzinami i analizować, czy na pewno nie popełnił błędu.
Lekarka, która godzinę tłumaczyła Ci opcje terapeutyczne u kota z chłoniakiem, może wychodzić z pracy z przekonaniem, że „powinna była wiedzieć więcej”. Że napewno „ktoś inny zrobiłby to lepiej”...

To nie jest kwestia braku umiejętności. To kwestia mechanizmu psychologicznego, który sprawia, że wewnętrzny głos wciąż podważa własną wartość.
I właśnie dlatego, że tak bardzo zależy nam, żeby nie zawieść, niekiedy wyglądamy na zbyt ostrożnych. Zbyt cichych. Zbyt pełnych wątpliwości.

■ Czy to wpływa na opiekunów?

Może. I to w sposób nieoczywisty. Czasem opiekun interpretuje tę ostrożność jako brak kompetencji. Brak „stanowczości”. A tymczasem jest to często objaw rzetelności – uczciwej próby przekazania informacji bez nadmiernych uproszczeń. Bez udawanej pewności tam, gdzie jej nie ma.

W erze mediów społecznościowych, szybkich opinii i publicznych ocen łatwo zapomnieć, że za każdym lekarzem stoi człowiek. Człowiek, który nie tylko pracuje z ogromną odpowiedzialnością, ale też nieustannie rozlicza się sam ze sobą.

■ Dlaczego o tym mówię?

Bo jako lekarz weterynarii, prowadzący ten profil i rozmawiający codziennie z dziesiątkami pacjentów, chcę pokazać Wam coś, czego często nie widać. Bo ten zawód potrzebuje nie tylko szacunku, ale i zrozumienia. A empatia działa w dwie strony – także w kierunku ludzi w fartuchach.

Nie oczekujemy specjalnego traktowania. Ale jeśli czasem zobaczysz w naszym głosie niepewność – to nie zawsze znaczy, że nie wiemy. Czasem znaczy, że chcemy być precyzyjni. Że wiemy, jak wiele jeszcze nie wiemy. I że nie jesteśmy obojętni.

■ Co możesz zrobić jako opiekun?

Zacznij od rzeczy prostych, ale znaczących.

■ Zadawaj pytania. Nie bój się dopytywać – o diagnozę, leczenie, alternatywy. Dobry lekarz nie boi się pytań. Przeciwnie – pytania oznaczają, że Ci zależy i że chcesz zrozumieć. To często właśnie one otwierają najlepszy dialog.

■ Słuchaj uważnie. Kiedy lekarz mówi o niepewnościach czy ryzyku – to nie oznaka niewiedzy, ale dowód uczciwości. Świadomość biologicznej zmienności i odpowiedzialności nie jest słabością – to fundament medycyny.

■ Dawaj informację zwrotną. Jeśli miałeś dobre doświadczenie – powiedz o tym. Napisz wiadomość. Podziękuj po wizycie. Jedno zdanie potrafi zostać z lekarzem na długo. Czasem to właśnie ono odbudowuje motywację po trudnym dniu.

■ Pamiętaj, że widzisz tylko fragment. Lekarz, z którym rozmawiasz, ma za sobą nie tylko Twojego kota czy psa – ale też trudne przypadki, eutanazje, nieprzespane dyżury, telefony od zdenerwowanych opiekunów. To zawód intensywny emocjonalnie. Jeśli wygląda na zmęczonego – to nie dlatego, że mu „nie zależy”. Tylko właśnie dlatego, że zależy.

💬 Podzielcie się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami w komentarzach.

• Czy zdarzyło się, że ostrożne tłumaczenie lekarza odebraliście jako brak pewności – a potem okazało się, że ta ostrożność była uzasadniona?
• Co sprawia, że bardziej ufacie lekarzowi podczas wizyty: sposób tłumaczenia, spokój, czas poświęcony na rozmowę?
• Czy myśleliście kiedyś o tym, że lekarz może też odczuwać presję odpowiedzialności?
• Jakie zachowania lekarza pomagają Wam poczuć się spokojniej w trudnych sytuacjach medycznych?
• Czy była kiedyś wizyta, po której pomyśleliście: „to było naprawdę dobre prowadzenie mojego zwierzęcia”? Co wtedy zrobił lekarz?

Photos from Technik weterynarii                   w Zespole Szkół Nr 3 w Piasecznie's post 16/10/2025

W dniu dzisiejszym klasy 2w i 3w były na wycieczce zawodowej w Rolniczymi Zakładzie Doświadczalnym SGGW w Żelaznej. Dziękujemy Panu Krzysztofowi za super doświadczenie i ogrom informacji praktycznych. Wycieczkę zorganizowała Pani Anna Maria Smereczyńska. Brawo.

18/09/2025

Weterynaria z zewnątrz wygląda inaczej niż od środka. Za kulisami tego zawodu kryje się pięć kłamstw, które powoli niszczą lekarzy

Oto one:

1️⃣ “Każdego pacjenta TRZEBA i MOŻNA uratować! To obowiązek lekarza weterynarii”

To przekonanie jest jednym z najcięższych brzemion naszego zawodu. W praktyce klinicznej wiemy, że wynik leczenia zależy nie tylko od naszej wiedzy i umiejętności, ale także od stanu pacjenta, współpracy właściciela, ograniczeń finansowych i biologii samej choroby.

W przypadku sepsy, rozsianych nowotworów, ciężkich urazów wielonarządowych czy chorób przewlekłych w stadium końcowym – medycyna daje szansę na przedłużenie życia, ale nie gwarancje.

Często stajemy w sytuacji, gdzie wdrożenie intensywnej terapii mogłoby przedłużyć życie o dni lub tygodnie, ale nie przyniesie realnej poprawy dobrostanu co nie jest zgodne z etyka.

Poczucie, że „musimy uratować każdego”, prowadzi do obwiniania siebie za biologiczne granice, których nie przeskoczymy. W praktyce skutkuje to wypaleniem, bezsennością, PTSD i odejściem z zawodu.

2️⃣ “Nadgodziny w pracy lekarza dowodzą jego oddania pacjentom!”

Kultura zawodu w Polsce i wielu innych krajach gloryfikuje „pracę po 12 godzin dziennie” jako dowód lojalności i pasji.
W rzeczywistości nadgodziny mają druzgocące skutki:

-brak odpoczynku zwiększa ryzyko błędów medycznych, komplikacji podczas zabiegów i nietrafnych decyzji,

-chroniczne zmęczenie prowadzi do wypalenia, chorób psychosomatycznych i uzależnień,

-brak równowagi między pracą a życiem prywatnym skutkuje rozpadem relacji rodzinnych i poczuciem izolacji.

Oddanie nie mierzy się liczbą nieprzespanych nocy.
Profesjonalizm to zdolność do pracy skutecznej, bezpiecznej i długofalowej – a nie heroicznej, ale krótkotrwałej.

3️⃣ “Mówienie “NIE” oznacza u lekarza brak serca”

To jedno z najtrudniejszych słów w naszej pracy, bo często zderza się z oczekiwaniem właścicieli, że lekarz „zawsze znajdzie sposób”

Odmowa antybiotyku, gdy nie ma wskazań, chroni przed antybiotykoopornością – jednym z największych zagrożeń zdrowia publicznego.

Odmowa operacji u pacjenta w ciężkim stanie krążeniowo-oddechowym chroni przed cierpieniem i śmiercią na stole.

Odmowa przedłużania uporczywej terapii bywa aktem empatii wobec zwierzęcia i jego rodziny.

„Nie” nie oznacza braku serca – to dowód odpowiedzialności i odwagi.

4️⃣ “Jeśli lekarz naprawde kocha swoją pracę,to tak naprawde nigdy się nie zmęczy!”

To romantyczne kłamstwo o „pasji”. Prawda jest inna: nawet największa miłość do zawodu nie chroni przed przeciążeniem biologicznym i psychicznym.

Wielogodzinne dyżury, 12–16 godzin pracy, nocne operacje prowadzą do zaburzeń rytmu dobowego, problemów sercowo-naczyniowych, insulinooporności i przewlekłego zmęczenia.

Przewlekły stres i ciągłe decyzje o życiu i śmierci skutkują zaburzeniami lękowymi i depresją.

Nawet najbardziej oddani lekarze tracą koncentrację, co zwiększa ryzyko błędów medycznych.

5️⃣ “Klient zawsze ma rację. Placi wiec moze wymagac!

Opiekun jest kluczowym partnerem, ale nie absolutnym decydentem. Stawianie jego oczekiwań ponad dobrostanem pacjenta i zdrowiem zespołu prowadzi do patologii.

-Żądanie „najtańszego rozwiązania” przy konieczności diagnostyki,

-domaganie się „zrobienia wszystkiego” w przypadku zwierzęcia w terminalnym stadium,

-obwinianie lekarza za brak efektów przy odrzucaniu zaleceń – to przykłady sytuacji, w których mit ten wyrządza ogromną krzywdę.

Pacjent, lekarz i właściciel muszą być równorzędnymi elementami trójkąta decyzyjnego.

--------------------------------------
Niech ten tekst zobaczy więcej osób.
Udostępnij

18/09/2025
Photos from Technik weterynarii                   w Zespole Szkół Nr 3 w Piasecznie's post 17/09/2025

Zajęcia praktyczne 4w.

29/05/2025

🔥 Ognisko wścieklizny w Dłużniowie - gmina Dołhobyczów w powiecie hrubieszowskim
🔥Chorobę wykryto u kuny
💉 Pamiętaj o zaszczepieniu swoich zwierząt przeciwko wściekliźnie❗


Foto: creativenature.nl - stock.adobe.com

21/03/2025

Wszystkie osoby chętne do udziału w konkursie proszę o kontakt przez dziennik.

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Piaseczno?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Ulica Chyliczkowska 20
Piaseczno
05-500

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00