PsychoEmpatia

PsychoEmpatia Psychologia & Filozofia

04/04/2025

PIĘKNA, PROSTA, ALE CZASEM ZAPOMINANA CZYNNOŚĆ

Kolejny raz w życiu uderzyło mnie, że najbardziej wartościowe i najpiękniejsze rzeczy w życiu mamy na wyciągnięcie ręki. A jednocześnie mam wrażenie, że tak łatwo o tym czasem zapomnieć...

Słabo sypiam. Tak ogólnie w sensie. Aczkolwiek pracuję nad tym i jakieś tam postępy widzę.

W każdym razie, wspominam o tym dlatego, że dwie czy trzy noce temu, kiedy się przebudziłem, to dłużej niż zwykle nie mogłem ponownie zasnąć. Niebardzo wiedziałem co ze sobą zrobić, więc z nudów zacząłem scrollować fejsbuczka, czego zwykle w nocy nie praktykuję. I tak trafiłem na rolkę, która bardzo ze mną zarezonowała. Szczerze mówiąc, przyznam, że nawet wzruszyła.

Dzisiaj będzie trochę "na łatwiznę", bo po prostu podzielę się tą rolką tutaj z Wami bez większego komentarza.
Pozwolę sobie jedynie podkreślić, że mali czy duzi - wszyscy potrzebujemy tego o czym niżej, nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

Dało mi to dużo do myślenia. Może da i komuś z Was?

Spokojnej nocy.

R.

PS. Rolka udostępniona w kolejnym poście

15/03/2025

ODPUSZCZANIE - PODOBNO NAJWAŻNIEJSZY SKILL ŻYCIOWY

Witam Was bardzo serdecznie po kolejnej dłuższej przerwie!

Temat dzisiejszego posta to (obviously!) odpuszczenie. Szeroko pojęte takie.
Tak to jakoś wyszło, że w czasie ostatnich kilku tygodni miałem okazję odbyć niejedną fajną dyskusję w tym temacie. Niektóre dyskusje zaczynały się od tego, że to ja poruszałem ten temat, a niektóre, że zagadnienie to wywoływał mój interlokutor/ka.

A skoro tak się wydarzyło, to przyszła mi myśl, że może warto będzie podzielić się tutaj moim punktem widzenia, na wypadek, gdyby u niektórych osób, którym przyjdzie czytać ten tekst, na widok słowa "odpuszczenie" przyszło do głowy coś z własnego życia, a z czym się akurat teraz mierzą. A wtedy może poniższe słowa okażą się choć odrobinę pomocne:)

Oczywiście podkreślam, że to tylko i wyłącznie moje przemyślenia i moje dotychczasowe doświadczenia!

Odpuszczanie to jest temat bardzo ważny w życiu człowieka. Wiem na pewno, że był i jest w moim.
I pewnie ciężko znaleźć obszar życia, gdzie umiejętność ta by się nie przydała - praca, dom, relacje, dziesiątki mniejszych lub większych wydarzeń, które nas dotykają każdego dnia.

Przechodząc do konkretów - pomimo poszukiwań nie udało mi się znaleźć złotej metody czy narzędzia, które działa zawsze i szybko. Jak zwykle, okazało się, że działają: praktyka, upadki, podnoszenia się i ciągłe próbowanie mimo porażek, ale też i docenianie tego jak się udawało odpuścić.

Ta ciągła praktyka powoduje, że niektóre rzeczy przychodzi odpuścić natychmiastowo, bo nawet już nie dotykają.
A w innych przypadkach proces odpuszczania jest trochę skrócony, choć raczej nie lżejszy.

Znalazłem też kilka rzeczy/obszarów, które nazwałbym przyjaciółmi i wrogami odpuszczania.
Własne obserwacje mojej osoby (ale nie tylko) pokazały mi, że czerpanie z "przyjaciół" ułatwia i skraca proces odpuszczania. A czerpanie z "wrogów" działa zupełnie odwrotnie. Przyjrzyjmy się zatem tym obszarom!

PRZYJACIELE ODPUSZCZANIA

1. Wiara/nastawienie, że to co się przydarza jest po coś, ma nas czegoś nauczyć. Bruce Lee powiedział, że "ból odchodzi, kiedy skończy nas uczyć"- myślę, że to bardzo mądre słowa.

2. ⁠Realistyczne wymagania co do siebie, dawanie sobie przestrzeni na popełnianie „błędów” czy potknięć.

3. ⁠Zaprzestanie wyrzucanie sobie, ze się postąpiło "źle". Co do zasady człowiek sam sobie świadomie nie szkodzi- podejmujemy decyzje na miarę naszych umiejętności na dany czas. I to jest okej.

4. ⁠Empatia - taka do siebie, ale też do innych, bo przekłada się ona na ograniczenie gniewu nawet na tych którzy nas skrzywdzili. Taka, powiedziałbym, wyrozumiałość bardzo ułatwia odpuszczanie.

5. ⁠Rozmowa z zaufanymi ludźmi, którzy mogą z boku spojrzeć na sytuację i pokazać nam inną perspektywę. Czasem będą to słowa toczka w toczkę, jakie sobie sami powtarzamy. Czasem usłyszenie od kogoś innego powoduje ze w końcu „dociera”.
A czasem wystarczy jak wypowiemy nasze myśli na głos i sami siebie usłyszymy.

6. ⁠Przyznanie tym zaufanym ludziom z punktu wyżej (lub zapisanie w dzienniku) słów typu- "nie umiem", "nie wiem", "boje się", "nie mam siły". Moja praktyka pokazała, że na początku jest tendencja do ucieczki przed tymi słowami, ale jak się człowiek przełamie to takie deklaracje są bardzo oczyszczające. W żadnym razie nie jest to słabość!

7. ⁠Pomaganie innym. Osobiście skłaniam się ku temu, że ludzie potrzebują ludzi. Pomaganie oraz próby czynienia swojego kawałka świata lepszym, niż go zastaliśmy nigdy nie zaszkodzą.

8. ⁠Kluczowe jest również to, aby nie zapominać o tym, że jedyne na co mamy wpływ, to własne myśli i czyny. Nic więcej nie zależy bezpośrednio od nas.

9. Wydaje mi się też, że nie zawsze chodzi o to, aby odpuszczać jak najszybciej. Czasem trzeba dać sobie czas na ten proces, bo może warto go przeżyć - np w przypadku żałoby po szeroko pojętej stracie.

WROGOWIE ODPUSZCZANIA

1. Perfekcjonizm.

2. Przejmowanie się opinią innych (poza dokładnie wybranymi ludźmi, ale i tutaj nie powinno to być takie „całkowite”. Ponoć istnieje zasada, która mówi "nie przejmuj się krytyką/opinią osoby, od której nie wziąłbyś rady.

3. Zbyt duże oczekiwania (szczególnie te względem siebie). Dokładanie sobie, gdy coś nie idzie po naszej myśli.

4. Stagnacja oraz brak poszukiwań swojej drogi. Chodzi tu o to, by próbować nowych rzeczy i starać się robić to co jest bliskie sercu.

5. I wreszcie - gdy zdecydowałeś/aś coś odpuścić, a ciężko Ci to przychodzi? Zatrzymaj się chwilkę i przypomnij sobie z jakich powodów postanowiłeś/aś odpuścić; co do tego doprowadziło?

Lista na pewno nie jest skończona, bo przypuszczam, że gdyby się zastanowić, każdy mógłby dodać do obu list własne pozycje. Do czego gorąco zachęcam:)

A zamiast paragrafu na zakończenie, cytat, który pięknie to zagadnienie puentuje....

"If you know how to let go and be at peace, you know everything you need to know about living in the world", Ajahn Brahm.

Nic dodać, nic ująć.
Dobrego wieczoru i powodzenia!

R.

16/11/2024

ROZMOWY, PODWÓJNE STANDARDY RÓWNE TRAKTOWANIE

Witam potencjalnych czytelników w ten pochmurny sobotni poranek!

Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, co może przynieść zwykła rozmowa w atmosferze odrobiny zaufania i otwartości.

Miałem zaszczyt i przyjemność być częścią nawet kilku takich owocnych rozmów w ostatnich czasie. Moim zdaniem, jedną z największych ich wartości dodanych jest wzajemne poszerzenie horyzontów i wzajemna inspiracja.

Obecnie nadal jest we mnie żywa jedna wyżej wspomnianych rozmów, która zainsipirowała mnie do napisania tego posta.

Równe traktowanie...

Dużo się o tym mówi już od lat. Na każdym kroku mamy wspominane równouprawnienie, równe traktowanie, inkluzję itd
To oczywiście bardzo dobry kierunek, pod warunkiem, że odbywa się w granicach rozsądku i w równowadze, bo żadne ekstremum na dłuższą metę się nie sprawdzi.

W każdym razie zwraca się naszą uwagę na to, byśmy byli wyrozumiali dla innych, dawali przestrzeń na popełnianie błędów i na rozwijanie się, żebyśmy dopuszczali, że ktoś może mieć gorszy dzień, że może myśleć inaczej, że nie zawsze musi mieć odpowiedź na wszystko, że każdy jest inny.
I znowu- jest to sposób myślenia bardzo mi bliski, bo tylko starając się tworzyć takie warunki jak wyżej możemy się wspólnie rozwijać, lepiej współpracować, osiągać więcej, pomagać sobie z życzliwością.

Tylko bardzo ważne jest w tym wszystkim, by nie zapominać, że te same prawa, które staramy się dawać innym, dotyczą też nas samych, bo też jesteśmy "tymi ludźmi".
I nie ma większego znaczenia czy jesteśmy sami, czy mamy osoby za które jesteśmy odpowiedzialni w życiu prywatnym czy zawodowym. Te same prawa należą się również nam samym. I my to na ogół wiemy, bo przecież słyszymy to wszędzie wokół.

Pytanie tylko czy czasem nieświadomie nie praktykujemy podwójnych standardów. Takiego rodzaju podwójnych standardów o którym się rzadko mówi. Że innym dajemy przyzwolenie na więcej, niż sobie samym. Że inni mogą popełniać błędy, ale my musimy być idealni, zawsze twardzi i niestrudzeni. My nie możemy popełniać błędów i nigdy nie możemy okazać słabości.

Wymaganie od siebie więcej jest okej, bo jest motorem napędowym samorozwoju. Wydaje mi się jednak, że te "autowymagania" należy mieć na oku, żeby - jak wszystko co dobre - były w odpowiedniej równowadze.

Nie zapominajmy o sobie i życzliwości do siebie

Dobrego weekednu

Z dużą wdzięcznością,
R.

03/11/2024

NIETZSCHE I DEMONY

Friedrich Nietzsche napisał kiedyś:

"Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie"

Słyszałem te słowa już wcześniej, ale dopiero niedawno tak naprawdę je poczułem i zrozumiałem. I w momencie, gdy to się stało poczułem przerażenie.
Przerażanie związane z tym, że bezwiednie pozwalałem zewnętrznym wydarzeniom po trochu mnie zmieniać, dlatego, że nie potrafiłem ich zaakceptować, albo skupiałem się nie na tym co trzeba. Pozwalałem się powoli zmieniać w coś, co kompletnie nie było moje

A działo się to dlatego, że walcząc zbyt długo z demonem, poświęcamy mu nadto energii, myśli i uwagi i zapominamy, że przecież - jak nauczają stoicy - zewnętrzne wydarzenia nie zależą od nas. Mamy na nie co najwyżej mały wpływ. Przeszłości nie zmienimy wcale.

A z tego wniosek jest jeden - prowadząc długą walkę na wyniszczenie z demonem, w końcu zawsze przegramy. Bo po prostu nie da się inaczej,

Z czasem pojawi się zmęczenie, poczucie krzywdy, niesprawiedliwości albo chęć zemsty. A wtedy demon może zmienić się z tej rzeczy, którą była całkowicie z nami niezgodna w wygodne usprawiedliwienie zmiany postępowania na gorsze...

A co, jeśli alternatywą dla walki jest odpuszczenie i akceptacja?
Zadanie sobie pytań o to "w czym naprawdę jest problem?" oraz "czego bym potrzebował/a, aby móc zamknąć tego demona już raz na zawsze?". I pobycie z tym pytaniami?

O wszechświecie! Dziękuję za mądrość, która w porę pozwoliła mi pewne rzeczy zauważyć i ZROZUMIEĆ!

Ogólnie rzecz biorąc, ta praca nad sobą to jest zwykle prawdziwa mordęga, ale od czasu do czasu zapłatą jest niesamowita ulga i satysfakcja. I doświadczenie. I mądrość. A wreszcie też - spokój. Nawet jeśli nie dany na zawsze.

A Wy co na ten temat myślicie?

Ja i moje pozostałe demony serdecznie Was pozdrawiamy:)

R.

30/08/2024

EMPATYCZNY PŁOCK

Witajcie po dłuższej przerwie!
Minęło sporo czasu od ostatniego posta, to prawda.

W tym czasie jednak dojrzewała w mojej głowie pewna myśl.

Otóż mam przyjemność, od ponad dwóch lat, współtworzyć Męski Krąg w Płocku, gdzie faceci mogą się swobodnie spotkać, odłożyć na bok maski, miecze i tarcze i podzielić się we wspierającej grupie, tym co dla nich na dany moment ważne. Co w nich żywe, co trudne, co dobre.

Wydaje mi się, że u podstaw funkcjonowania naszej inicjatywy leżą zaufanie, wsparcie, aktywne słuchanie, często odwaga, ale na pewno też empatia.
Bo niejednokrotnie jest tak, że nie potrzebujemy doradzania, czy pocieszania, a po prostu tylko tego, żeby nas wysłuchać. Bo Krąg jest też o tym - o słuchanium, okazywaniu uważności, wymianie doświadczeń, o próbie spojrzenia czyimiś oczami.

Na wakacje w zasadzie zawiesiliśmy spotkania, ale od września planujemy wrócić pełną parą, dlatego niedługo pojawi się wydarzenie w ramach PsychoEmpatii z serdecznym zaproszeniem czytających nas mężczyzn na nasze spotkanie😀

Wracając do tej kiełkującej myśli - od jakiegoś czasu chodził mi po głowie pomysł wystartowania z podobną inicjatywą, tylko tym razem zarówno dla pań jak i panów!

Z właśnego doświadczenia wiem, że taka otwarta i szczera rozmowa w grupie kobiet i mężczyzn jest bardzo zasobnym przeżyciem. Oczywiście różni się od Męskiego Kręgu, jednak jest równie wartościowa. I mam poczucie, że w tych różnicach tkwi właśnie siła.

Co będziemy robić na tych spotkaniach?
Zależy to od naszych potrzeb na dany moment. Możemy rozmawiać na umówione tematy, możemy dzielić się tym co w nas żywe. Możemy spróbować spojrzeć na siebie trochę inaczej niż mówi stereotyp - że mimo iż jesteśmy różni, to w gruncie rzeczy bardzo wiele nas łączy, wszyscy mamy swoje emocje. Potrzebujemy być wysłuchani, potrzebujemy by nie być ocenianymi, ale też żeby zostać zrozumianymi.
Ale wierzę, że przede wszytkim możemy po prostu dla siebie....być.

Dlatego właśnie nazwa tych spotkań to - Wspólnie Być😍

Obie te inicjatywy chciałbym, by służyły też jako okazja do pratykowania empatii, jej okazywania i doświadczania. Stąd też nazwa parasol - EMPATYCZNY PŁOCK!

Wydarzenie pojawi się wkrótce

Mam nadzieję, że widzimy się niedługo!

pozdrawiam Was serdecznie
R.

16/05/2024

Władysław Broniewski, zmiana i samoakceptacja.

Witajcie po dłuższej przerwie! Dłuższa przerwa, więc i post będzie dłuższy😊

Jednym z moich najnowszych „odkryć” jest nietuzinkowa postać Władysława Broniewskiego. Jeszcze nie tak dawno temu kojarzyłem go głównie jako poetę, którego twórczość była powiązana nierozerwalnie z rzeczywistością PRL. A jako osoba, która niespecjalnie się raczyła poezją, nie zagłębiałem się też w życiorys pana Broniewskiego.

Do czasu, gdy przyszło mi doświadczyć przedstawienia w płockim Teatrze Dramatycznym przedstawiającego życie wspomnianego poety. Sztuka ta (którą bardzo polecam) zdecydowanie zmieniła moje spojrzenie na tę postać.

Nie jest moim zamiarem opisywać tutaj jego historię, ale dość powiedzieć, że historia nie obeszła się z p. Broniewskim łaskawie, gdyż – na co wychodzi – został trochę zapomniany, a trochę zapamiętany tylko jako twórca proletariacki, prosocjalistyczny. A był kimś więcej, znacznie więcej. Jego przygód, doświadczeń starczyłoby na nie jeden życiorys. Jeśli przeczytać jego wiersze z okresu przedwojennego, z czasu wojny i stworzone po jej zakończeniu – to da się odczuć jak złożoną był postacią. Jak zmieniał się wraz z doświadczeniami (często trudnymi) i dawał temu wyraz w swojej twórczości.

No właśnie- przechodząc do meritum - zmiana.

Wszyscy jej doświadczamy, a każdy z nas przeżywa ją na swój sposób. Czasami akceptujemy tę zmieniającą się rzeczywistość. A czasami ta akceptacja przychodzi nam trudno. A niejednokrotnie najtrudniej nam o pewien szczególny rodzaj akceptacji – samych siebie.

Jak mogliście się już domyśleć, inspiracją do dzisiejszego postu jest twórczość Władysława Broniewskiego, a szczególnie strofa wiersza „Na śmierć rewolucjonisty”

Ach, umierać nie będzie ciężko,
Chociaż serce ma lat dwadzieścia –
Niezłamane codzienną klęską,
Dziesięć klęsk, dziesięć kul pomieści!

Powyższa strofa została ze mną po przeczytaniu wiersza i towarzyszy mi cały czas.

Poezja, czy też w ogóle sztuka ma chyba to do siebie, że niezależnie od tego co chciał wyrazić artysta, każdy odbiorca może zinterpretować po swojemu i wziąć dla siebie to co uważa za stosowne.

Ja, na przykład, myślę o pewnym młodym mężczyźnie, kiedy miał te około 20 lat mniej na karku i głowę oraz serce pełne ideałów, wrażliwości oraz silne tendencje do idealizowania ludzi i rzeczywistości. W sumie mimo tego, że przedstawiano mu to jako pewną słabość (kto ma miękkie serce, ten powinien mieć twardą dupę – znacie to?), to - o dziwo - idealizm mu w zasadzie nie przemijał z biegiem lat.
Z drugiej strony, z czasem pojawiały się wątpliwości – a może właśnie czas „zmądrzeć”? Nabrać sceptycyzmu, odrzucić tę „słabość”?
Aż po latach okresowo pojawiających się wątpliwości, stosunkowo niedawno pojawił się kryzys, a wraz z nim trochę zwątpienie, trochę rozczarowanie, a przede wszystkim kwestionowanie.

Jestem wdzięczny sobie za to, że przyjąłem ten kryzys jako szansę przyjrzenia się sobie i ostatecznie akceptacji tego idealistycznego „ja”, które jest częścią mnie. Obecnie uważam, że jeśli kontrolowany i świadomy, to jest to mocny zasób.

Dzisiaj uważam też, że nasze cechy niekoniecznie muszą być dobre albo złe, mocne lub słabe – one po prostu są. Mogą być zasobami lub słabościami - od nas zależy jak je wykorzystamy. Jaką łatkę im przypniemy, takimi się staną. Możemy nad nimi pracować, zmieniać, rugować, kontrolować – ale najważniejsze to od nich nie uciekać i uznać, że są. Możemy je zaakceptować. Możemy wybrać akceptację siebie😊

Zastanawiam się, co Wy uważacie na ten temat?

R.

30/03/2024
O BRANIU ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WŁASNE UCZUCIA >>> POROZUMIENIE BEZ PRZEMOCY MARSHALLA ROSENBERGA."Gniew nigdy nie ogarnia...
25/03/2024

O BRANIU ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WŁASNE UCZUCIA >>> POROZUMIENIE BEZ PRZEMOCY MARSHALLA ROSENBERGA.

"Gniew nigdy nie ogarnia nas z powodu czegoś, co ktoś zrobił."

I co Wy na to?

Zgadzacie się?
A może powyższe zdanie wzbudza w Was sprzeciw?

Czujemy gniew/smutek/żal z powodu czyichś słów? A może to nie te słowa są przyczyną, tylko to, że rozmówca dotknął naszej czułej struny? Ukrytego kompleksu, niskiej samooceny w jakimś obszarze?

Ktoś krzyczy na pracownika lotniska, bo jego lot został opóźniony z powodu złej pogody? Może po prostu boi się tego, że się spóźni?

A może podnosimy głos na domowników, nieświadomie rozładowując frustrację przyniesioną z pracy? lub odwrotnie- obrywa się współpracownikom, bo w domu się nie układa?

"To co robią, inni może wzbudzać nasze uczucia, ale nie jest ich przyczyną [....] Zamiast obwiniać innych, bierzmy odpowiedzialność za nasze uczucia, uznając, że ich źródłem są nasze własne potrzeby, pragnienia, oczekiwania, wyznawane przez nas wartości czy nasze myśli.”

Autorem powyższych zdań, jak i zdania otwierającego post jest Marshall Rosenberg, twórca Porozumienia Bez Przemocy. Jest to narzędzie służące empatycznej komunikacji, które przyjmuje, że przyczyną naszych trudnych uczuć są niezaspokojone potrzeby.

Twierdzi również, że jako ludzie wszyscy mamy ten sam zestaw uczuć i emocji. Różnica polega tylko na tym, że każdy może mieć akurat inne potrzeby zaspokojone i niezaspokojone w danym czasie oraz różne strategie na ich zaspokajanie.

Narzędzie zawiera się w 4 krokach, które autor zachęca, aby stosować, gdy wzbiorą w nas trudne uczucia, gdy ktoś coś powie lub zrobi:

🟢Obserwacja - oddziel własne osądy od faktów.
🟢Uczucia - nazwij uczucia, które się w Tobie pojawiły.
🟢Potrzeby - rozpoznaj potrzebę, która stoi za Twoimi uczuciami.
🟢Prośby - wyraź prośbę. Co druga osoba mogłaby dla Ciebie zrobić, by pomóc Ci zaspokoić Twoją potrzebę? Pamiętaj, że osoba ta może odmówić i to jest okej.

Nie wiem czy po przeczytaniu tych kilku zdań, czujesz się przekonany/przekonana, ale ja w pewnym momencie życia przyjąłem te poglądy. I mimo że nie było łatwo, i w sumie nadal nieczęsto bywa - z perspektywy czasu stwierdzam, że jest to bardzo uwalniające.

🟣Nawet jeśli przyjdzie mi się zdenerwować w rozmowie, to nie jestem w stanie długo się nakręcać, bo nawet w emocjach wiem, że to nie w rozmowie/rozmówcy/przedmiocie rozmowy leży prawdziwa przyczyna mojej złości.
🟣Nazywając emocje, zwracam się do wewnątrz, pytając siebie o to czego mi tak naprawdę potrzeba - uważam, że to mega ważne, by dbać o siebie i słuchać siebie
🟣Staram się aktywnie słuchać słów, ale i niewypowiedzianych potrzeb jakie może mieć interlokutor
🟣Nie szukam "winnych" - ani w innych, ani w sobie

Będę szczery - to wszystko nie jest łatwe do praktykowania, przynajmniej dla mnie. I mimo że nie zawsze mi się udaje, nie zniechęcam się i próbuję znowu i znowu, ćwicząc się w tej sztuce. Bo uważam, że warto i można taką postawą uczynić swój kawałek wszechświata po prostu lepszym!

Bardzo gorąca zachęcam Was do przeczytania książki Marshalla Rosenberga - jestem przekonany, że znajdziecie tam dla siebie inspirujące fragmenty. Dla mnie najbardziej inspirujące były treści na temat brania odpowiedzialności za własne uczucia, szukania odpowiedzi w sobie oraz to, że w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy praktycznie tacy sami, a taka identyfikacja z drugim człowiek ułatwia moim zdaniem okazywanie empatii.

„Słuchaj, czego ludzie potrzebują, a nie co o Tobie myślą”😊

Dobrej lektury!
R.

🌸 Polecajka książkowa 🌸Jak możemy rozumieć EMPATIĘ?🫶🏽 metafora EMPATII i jej granic, jako prowadzenie samochodu 👉🏼 Wyobr...
16/03/2024

🌸 Polecajka książkowa 🌸

Jak możemy rozumieć EMPATIĘ?

🫶🏽 metafora EMPATII i jej granic, jako prowadzenie samochodu

👉🏼 Wyobraź sobie, że prowadzisz auto, a obok Ciebie siedzi przyjaciółka, która ma chorobę lokomocyjną. W jaki sposób dostosowujesz swoją jazdę samochodem do jej potrzeb? A w jaki do swoich?

Nie wchodzisz niepotrzebnie w ostre zakręty? - TAK!

A co się stanie, gdy zaczniesz się koncentrować tylko i wyłącznie na tym, jak ona się czuje? TRACISZ DROGĘ Z OCZU…

👉🏼 Jeżeli uzależniasz manewry na drodzę od samopoczucia przyjaciółki, w taki sposób, że masz poczucie winy przy każdym zakręcie (choć konieczne było jego pokonanie), to granice EMPATII zostały przekroczone.

🧠 Więcej o NADMIERNEJ EMPATII, również w kontekście współuzależnienia, znajdziesz w książce Psycholog Joanna Flis “Współuzależnieni. Jak zatroszczyć się o siebie i budować zdrowe relacje z osobami uzależnionymi”

O.

Adres

Płock

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy PsychoEmpatia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij