28/02/2022
Dzieci nie są oderwane od tego co się dzieje. Słyszą nasze rozmowy, widzą wiadomości. Warto zaangażować je do tworzenia zielonych miejsc. Opieka nad roślinami niesie za sobą poczucie głębokiego sensu.
Przyszło nam żyć w czasach, których trudy znają tylko najstarsze pokolenia naszego społeczeństwa. Ani nasi rodzice, ani nasze pokolenie nie doznało nigdy tak trudnych przeżyć, jak to co dzieje się aktualnie w naszym świecie. Od dwóch lat żyjemy w ciągłym stresie. Stres ten potęguje nieustający przekaz medialny, który aktualnie zmienił treść. Nadal pozostaje z nami strach o zdrowie i życie,
o dalszy los, o drugiego człowieka. Do tego dochodzi to co od XIX wieku stało się normą, czyli życie w dużych aglomeracjach, w ciągłym pośpiechu, w hałasie, wśród obcych ludzi. Sue Stuart-Smith w swojej książce „Kwitnący umysł” opisuje, że pierwsze deficyty natury zauważone zostały w momencie rozwoju przemysłowego Londynu. Człowiek został oderwany od korzeni, życia w małych społecznościach wiejskich, pozbawiony pracy w kontakcie z ziemią. Od tego momentu ludzie przestali żyć wśród znanych im kilkudziesięciu osób we własnej wsi, gdzie każdy obcy był od razu zauważony, a rozpoczął życie w dużych miastach, każdego dnia mijając setki nieznanych im osób. Widok obcej twarzy uruchamiał reakcje obronne, biorąc taką osobę za potencjalne zagrożenie. Dziś nasz mózg każdego dnia czuje to samo. W połowie XIX w. można było już zdiagnozować wiele dolegliwości wśród osób mieszkających w miastach m.in. napięcie nerwowe, nadmierny niepokój, gwałtowne usposobienie, niecierpliwość, rozdrażnienie, czy skłonność do depresji. W XXI w. wszystkie te dolegliwości potęguje masowy przekaz, którym bombardowani jesteśmy wielokrotnie każdego dnia.
Dziś, kiedy nasz świat wydaje się chwiać u podstaw, musimy znaleźć dla siebie sposób na to, aby nie tylko przeżyć nasze życie, ale żyć jego pełnią. Czasem wydaje się to trudne. Dlatego warto zacząć od małych rzeczy i bardziej niż kiedykolwiek sięgnąć po kontakt z naturą. Ta może być ratunkiem, w każdej trudnej sytuacji. Historia zna wiele zdarzeń, które nie znalazły się na pierwszych stronach gazet opisujących chociażby przebieg I wojny światowej. Tam na jej frontach w okopach, przy szpitalach polowych żołnierze zakładali ogrody! Dawanie życia, jego obserwacja było przeciwstawne do tego, co każdego dnia przeżywali podczas walki. Pielęgnowanie rośli, ich obserwacja i troska pomagały zachować uczucia, dawały nadzieję, ratowały człowieczeństwo.
Kontakt z naturą to nie tylko forma rozrywki, to realny i osiągalny sposób na poprawę nastroju, odzyskanie nadziei, na ukojenie.
Można to robić w dwojaki sposób.
Pierwszym z nich jest kontakt bierny z przyrodą. Polega on przede wszystkim na przebywaniu w otoczeniu przyrody, na spacerach po lesie czy parku, na bieganiu w terenie, na siedzeniu na pniu, ławce w ogrodzie, powolnym spacerowaniu, leżeniu na hamaku lub ławce. Ważne jest, aby do tego kontaktu zaangażować swoje zmysły:
- może to być kontakt przez skórę, poprzez dotykanie kory drzew, czy mięciutkiego mchu, uważne odczuwanie wiatru na swoim ciele czy turlanie się z górki. W trakcie należy zatrzymać swoje myśli i swoją uwagę skierować na odczucia płynące z tego kontaktu. Słuchać co nasze ciało chce nam powiedzieć, podążać za jego potrzebami;
- może to być wsłuchiwanie się w dźwięki otaczającej nas przyrody, skupienie uwagi na śpiewie ptaków, szumie wiatru, stukaniu gałęzi, bzyczeniu owadów, trzepocie ptasich skrzydeł. Można podążać za tym dźwiękiem, pozostać z nim na dłużej, słuchać tego co blisko i tego co jest daleko. Zauważyć swój oddech, to jak on staje się częścią otoczenia.
- może to być obserwacja przyrody, płynącej rzeki, kołysania traw, ptaków, wpatrywanie się żmudną pracę owadów, w ruch pajęczyny, czy przestrzeń ogrodu, łąki czy lasu. Możemy podążyć śladem dzikich zwierząt, zauważając ich drogę lub wyskakujące pond taflę wody ryby. Wspaniałym może się okazać obserwacja kwiatów czy liści, zauważenie ich kolorów, tonacji barw, jej głębi, dostrzeganie różnorodności w budowie, różnicy pomiędzy kwiatami jednej odmiany, dwóch różnych rzodkiewek, liści.
- możemy skupić się zapachach, zauważając ich różnorodność i intensywność, kierunek z którego do nas dochodzą. Zauważyć, które sprawiają nam przyjemność, a które nas odrzucają. Spróbować zauważyć jak pachnie ziemia gdy jest sucha, a jaki jest jej zapach gdy spadnie deszcz, jak pachnie kora drzew czy grzyby.
- możemy zaangażować nasz smak, poczuć jak smakuje pierwszy szczaw na wiosnę, pierwsze rzodkiewki, płatki jadalnych odmian kwiatów. Skupmy się podczas jedzenia owoców, które dopiero zerwaliśmy z krzaka i z zamkniętymi oczami rozkoszujmy się ich smakiem. Mieszajmy gatunki, przełamujmy słodycz ziołami.
Niby nic wielkiego, ale przy każdym takim zanurzeniu w nautrę dajemy sobie ogromną dawkę szczęścia i spokoju. Być może to będzie tylko moment, ale gdy nauczymy się korzystać z tych chwil staną się ona dla nas bardzo ważnym elementem naszego życia. Efekt kontaktu z naturą jest natychmiastowy ze względu na to, że daje nam pełną świadomość naszego tu i teraz. Jak wielkim zaskoczeniem może się dla ciebie stać fakt, że w miejskim szumie też można usłyszeć dźwięki natury, nawet na twoim balkonie.
Drugim sposobem jest czynny kontakt z przyrodą, który odbywa się poprzez stworzenie swojej własnej przestrzeni, w której będziemy spędzać czas opiekując się posianymi przez nas roślinami.
- można zacząć od stworzenia mini ogródka na parapecie okna kuchennego. Posadzenie tam podstawowych ziół czy przyprawy jak szczypior, zielona pietruszka, natka marchewki. Może to być danie drugiego życia warzywom poprzez umieszczenie ich odciętych końcówek w wodzie, czy ziemi.
- można stworzyć ogródek warzywny i kwiatowy na balkonie. Dobór odpowiednich roślin, doniczek, ich ustawienie, może dodanie im elementów ozdobnych jest bardzo ciągające, do tego pozwala nam stworzyć przyjemny widok za oknem, do którego będziemy chcieli wracać, a także umożliwi nam stworzenie kącika do czytania i odpoczynku.
- można stworzyć swój własny ogród przed domem, czy na skwerze przed blokiem. Planowanie, dobór roślin, przygotowanie terenu, kopanie, sianie, podlewanie to wszystko nadaje motoru naszym działaniom, angażuje nas do wyjścia, do skupienia się na czymś innym niż nasza codzienność. Pozwala na pracę fizyczną, czasem jedyną jaką wykonujemy na co dzień. Stwarza też okazję do ubrudzenia rąk w ziemi, warto pracować, o ile to możliwe, bez rękawic. W ziemi znajduje się bardzo cenna bakteria mycobacterium vaccae, którą spożywamy lub wdychamy podczas pracy w ziemi. Kontakt z tą bakterią powoduje aktywację w mózgu neuronów zawierających serotoninę, hormon szczęścia.
- możemy także założyć warzywnik, aby móc poczuć jeszcze większą satysfakcję i radość, gdy przynosząc na stół wyhodowane i zebrane przez siebie plony, będziemy mogli spożywać je z najbliższymi.
Małe, proste rzeczy, ale posiadające wielką moc, moc przywracania sensu naszej codzienności, naszemu życiu. Możesz rozpocząć już dziś, wystarczy że wychodząc jutro rano do pracy, znajdziesz chwilę aby zerknąć na to co dzieje się w przyrodzie, i zobaczysz, że kwiaty ruszyły już w drogę dając nadzieję na zmiany...