23/03/2026
Dzień wiosny w naszej szkole
Pierwsze dni wiosny w Szkole Podstawowej nr 4 w Ornecie to nie tylko pierwsze promienie słońca i ptaki ćwierkające za oknem. To przede wszystkim czas, kiedy uczniowie mogli na chwilę zapomnieć o klasówkach i... przypomnieć sobie, jak bardzo kreatywni potrafią być. Tegoroczne obchody pierwszego dnia wiosny zdecydowanie przeszły do historii – i to nie tylko dlatego, że ktoś próbował przynieść podręcznik w wiaderku.
Wszystko zaczęło się w piątek, 20 marca, kiedy to uczniowie zasiedli wygodnie (albo mniej wygodnie – zależy od krzesła) przed ekranem, by obejrzeć film „Za duży na bajki”. Była to wyjątkowa chwila skupienia – nie dlatego, że film był aż tak wzruszający, ale dlatego, że nauczyciele również oglądali i przez moment nikt nie pytał co pamiętamy z ostatniej lekcji. Cuda się zdarzają!
Po seansie przyszedł czas na coś, co uczniowie lubią równie mocno jak brak kartkówek – ognisko z kiełbaskami dla wszystkich klas. Zapach pieczonych kiełbasek unosił się w powietrzu, a kolejka do patyków była niemal dłuższa niż ta w najbliższym sklepie. Niektórzy odkryli w sobie talent kulinarny i piekli kiełbaski z zegarmistrzowską precyzją, inni natomiast stworzyli coś, co można by nazwać „wersją bardziej chrupiącą”. Najważniejsze jednak było to, że wszyscy jedli ze smakiem i nikt nie liczył kalorii – w końcu wiosna rządzi się swoimi prawami.
Prawdziwe szaleństwo przyszło jednak w poniedziałek, 23 marca. Tego dnia obowiązywała zasada: „bez plecaka, ale z pomysłem”. I trzeba przyznać – pomysłów nie brakowało. Podręczniki podróżowały w koszykach, walizkach, pudełkach po butach, a nawet… w poszewkach na poduszki lub taczce. Wielu z uczniów postawiło na elegancję i przyniosło swoje rzeczy w reklamówce z dyskontu – klasyka, która nigdy nie wychodzi z mody.
Nie mniej imponujące były fryzury. Korytarze szkolne zamieniły się w prawdziwy pokaz fantazji fryzjerskiej. Były włosy stojące dęba niczym po spotkaniu z prądem, kolorowe spraye, warkoczyki, koki i konstrukcje, które zdawały się przeczyć prawom fizyki. Niektórzy nauczyciele patrzyli na to z lekkim niedowierzaniem, zastanawiając się, czy to jeszcze uczniowie, czy już nowa kolekcja artystyczna.
Najważniejsze jednak było to, że wszyscy świetnie się bawili. Pierwszy dzień wiosny okazał się nie tylko okazją do świętowania, ale też do pokazania, że szkoła to nie tylko nauka, lecz także miejsce pełne śmiechu, pomysłów i odrobiny szaleństwa.
Jedno jest pewne – jeśli wiosna zaczyna się w taki sposób, to reszta roku szkolnego zapowiada się naprawdę ciekawie. A nauczyciele? Cóż… oni chyba już zaczynają się przygotowywać na kolejny „dzień bez plecaka”. Tak, na wszelki wypadek.