25/03/2025
Kochani, kilka słów prosto z serduszka dla Was ❤️
Kiedyś myślałam, że w muzyce chodzi o to aby coś komuś udowodnić. Wydawało mi się, że żeby dostąpić zaszczytu nazywania się muzykiem i robienia tego do czego pcha nas niewyjaśniona wewnętrzna siła, trzeba wykazać się jakąś ponadprzeciętną zdolnością, jednocześnie nowatorskim podejściem i absolutną nieomylnością, a wszystko sprowadza się do dostosowania się do pewnych ram...
Na szczęście, od jakiegoś czasu, dzięki wielu rozmowom, większemu doświadczeniu życiowemu i na pewno życiu w zgodzie ze sobą, wiem że to nasza walka. Walka z samym sobą i udowadnianie sobie, przeciąganie kolejnej granicy i odkrywanie nowych światów. Jest to walka w duchu pokoju, w której zmagamy się, ale nie ma poczucia winy, zazdrości czy wyrządzania krzywdy.
Jest to doświadczenie, które pozwala nam obcować z niematerialną przestrzenią, którą ciężko opisać słowami, to forma kreująca aspekty życia, które są warte przeżywania i pozwalają zrozumieć po co nam tak właściwie to życie.
Z takim podejściem, mylę się, nie wiem co dalej robić i błądzę po omacku, na przykład komponując własne utwory, ale tylko ten stan rzeczy pozwala człowiekowi w pełni rozwinąć skrzydła.
Mam ogromne szczęście, że na scenie, stoją obok mnie ludzie którzy zrozumieli to już dawno (choć często są ode mnie dużo młodsi). Ogromnie ich za to podziwiam i czuję wdzięczność, że w atmosferze wzajemnego wsparcia możemy tworzyć kolejne i kolejne projekty, a nie ma lepszego brzmienia w życiu, jak zespół który z zaangażowaniem, zajawką i radością gra utwory, które się skomponowało. No i po prostu, nasza ekipa to super ludzie z którymi można osiągać kolejne muzyczne cele, ale przede wszystkim wzajemnie się inspirować i oczywiście tańczyć do 5 nad ranem lub wbić na chatę tylko po to żeby skorzystać z piekarnika.
To relacje są głównym budulcem muzyki, można osiągnąć wyżyny technicznych umiejętności, błyszczeć na scenie idealnie wyważonym brzmieniem, opanować najbardziej skomplikowane riffy i zachwycać szeroką skalą, ale to nic. Bez wzajemnego porozumienia, wyczucia i podążania razem w jednym kierunku, najlepsza technika nie zachwyci (choć oczywiście też jest istotna).
Właśnie dlatego potrafimy poświęcić całe swoje życie, ćwiczyć obsesyjnie nigdy nie kończąc tej podróży, dlatego tak intensywnie wpatrujemy się w punkt majaczący w oddali, który zawsze będzie w tej samej odległości. Ponieważ jest to jedna z form do pełniejszego, lepszego i wartościowszego przeżywania naszego życia. Nie chodzi o nagrody, uznanie, nie każdy musi zajmować się tym zawodowo, czy w ogóle wychodzić na scenę, w muzyce chodzi o to co jest w Tobie w środku i o to, że możesz dzielić to doświadczenie z innymi ludźmi, że możecie razem obcować w tej przestrzeni, niematerialnej, która paradoksalnie pozwala lepiej zrozumieć świat formy.
Właśnie dlatego, rozwój muzyczny dzieci jest tak istotny od pierwszych miesięcy życia. Nie po to, żeby pochwalić się na imieninach u cioci jak Szymonek czy Julka ładnie śpiewają, nie po to żeby jeździć na konkursy i z dumą wieszać kolejne dyplomy na ścianie. Muzyka jest najlepszym sposobem na ukształtowanie silnego człowieka, wyposaża nas w narzędzia, dzięki którym pełniej możemy przeżywać życie i łatwiej przychodzi nam rozwiązywanie większych i mniejszych problemów. To narzędzie samoregulacji emocjonalnej, która w dzisiejszych czasach jest środkiem koniecznym aby nie zwariować przy takiej ilości bodźców jaka do nas dociera każdego dnia.
Tego Wam wszystkim życzę, żebyście odnaleźli ten stan niezależnie czym się zajmujecie. A za Panią Monikę trzymajcie kciuki, żeby udało mi się skończyć kolejne studia jeszcze przed '30 💃
Uściski !
Pani Monika ❤️