18/10/2023
Dziś mam „sądny dzień”. Spędziłem kilka godzin na rozprawie sądowej na zlecenie mojego Klienta – obywatela Holandii. Tłumacza przysięgłego do stawiennictwa może wezwać sąd lub zaangażować bezpośrednio strona. Każda rozprawa w Sądzie ma swój schemat. Sędzia udziela głosu stronom. Prawnicy stron ani strony nie mogą komentować głośno tego, co dzieje się na sali bez udzielenia im głosu przez Sąd. Do sędziego na rozprawie zawsze zwracamy się „Wysoki Sądzie” i jest to jedyny zwrot uznawany za właściwy. Na bieżąco jest sporządzany protokół, w którym zapisuje się przebieg rozprawy i wypowiedzi obu stron. Ten z góry ustalony porządek i miejsce na wypowiedź każdego uczestnika współgrają z moją lubiącą jasną komunikację naturą 😉.
Jako tłumacz staję czasem pośrodku budzącego silne emocje sporu. Dziś byłem w takiej sytuacji. Osobom, których wypowiedzi tłumaczyłem, towarzyszyło silne wzburzenie. Trudne emocje wpływają na język wypowiedzi, który bywa „kreatywny”. Takie środowisko pracy nie ułatwia zadania. Tłumaczenie jednak zgodnie z pewnym aforyzmem „powinno przypominać szybę, całkowicie przezroczystą”. Tłumacz przysięgły nie może ulegać emocjom, gdyż ciąży na nim ustawowy obowiązek pozostania bezstronnym. Z drugiej strony empatia pozwala nam zrozumieć osobę, której wypowiedzi tłumaczymy. Dzięki temu potrafimy określić rejestr wypowiedzi i dobrać właściwe słownictwo. Jeśli chce się dobrze wykonywać ten zawód, to kluczowa jest równowaga czyli uważność na drugiego człowieka i jego słowa, nieodcinanie się od jego przeżyć, a jednocześnie zachowanie odpowiedniego dystansu.
W tym szczególnym środowisku pracy niezwykle ważne jest zarządzanie emocjami, ale także właściwe zadbanie o siebie, zarówno w trakcie, jak i po zakończonych czynnościach.