03/08/2026
„Nie mów mi takich rzeczy! Bo popadnę w samozachwyt!”
A przecież wiadomo, że jeśli samozachwyt to znaczy, że samolub. A jeśli samolub - to egoista, narcyz, toksyk.
SAMO ZŁO….
Prawda…?
Absolutnie nie!
W trakcie sesji bardzo zwracam uwagę na piękno, które widzę. To taki mój dar, że potrafię dostrzec każdy pozytyw, każdy najmniejszy nawet atut. I wyrażam swój zachwyt głośno i z entuzjazmem.
Tak mam :)
Tak to czuję.
I nie zamierzam tego zmieniać 🤪
Różnicę widzę tak:
Narcyzka i egoistka mówi: „Jestem lepsza od innych, tylko ja się liczę, a reszta świata ma mi służyć”.
To budowanie swojego ego na umniejszaniu innych.
Zdrowy zachwyt nad sobą mówi: „Cudownie, że jestem sobą! Jestem piękna, wartościowa i kompletna. I dokładnie tak samo piękni mogą być ludzie wokół mnie”.
Zdrowy zachwyt nie odbiera nikomu przestrzeni.
On ją wręcz tworzy!
Kiedy stajesz przed lustrem i potrafisz spojrzeć na siebie z czystą wdzięcznością i zachwytem, dzieje się magia 💗💗💗
I to nie jest pycha!
To fundament zdrowego podejścia do samej siebie.
Bo nie jest problemem dostrzec swoje piękno i zachwycić się nim. Problemem tak naprawdę jest tego nie widzieć!
Gdy tego nie dostrzegasz, gdy nie zachwycasz się sobą: 😢 Żebrzesz o aprobatę.
🥰 Kiedy sama wiesz, kim jesteś i jaka jesteś piękna - opinie innych przestają mieć nad Tobą władzę
😢 Nie stawiasz granic.
🥰 Kobieta, która siebie zachwyca i szanuje, nie pozwala innym na złe traktowanie jej.
😢 Nie mam zarobię, by bez zawiści zachwycić się innymi.
🥰 Dopiero gdy masz w sobie pełny puchar miłości do siebie, możesz szczerze, bez zazdrości i porównań, cieszyć się pięknem innych kobiet. (C.D. w komentarzu)
20/07/2026
Piszę do Was tego posta jak list znad morza.
Doświadczam tu aktualnie niesamowitej kreatywności,
spokoju,
obecności i
nieobecności zarazem 🤭
Piszę, bo tak siedząc i patrząc na szary od chmur horyzont, uderzyła mnie jedna myśl:
Wszystko, co w naszym życiu postrzegamy jako wartość, ma wartość głównie przez porównanie.
Albo ze stanem braku.
Albo poprzez analogię z inną rzeczywistością.
Brzmi to dosyć zagmatwanie, więc wyjaśnię na przykładach 🤪
Przykład nr 1:
Nie kocham pieniędzy i nie kupuję miłości.
Ale…
Cenię miłość, bo wiem, jak to jest bez niej.
Cenię pieniądze, bo wiem, jak to jest bez nich.
Przykład nr 2:
Kiedy patrzę na namalowany wprawną ręką artysty obraz burzowego nieba - myślę: „Piękne! Jak prawdziwe!”.
A potem patrzę na nadmorski krajobraz przed sobą i myślę: „Piękny! Jak malowany!” 🤣
Wszystko wokół nas potrzebuje punktu odniesienia, żebyśmy mogli to docenić.
I właśnie dlatego tak potwornie ciężko jest nam czasem zrozumieć swoją własną wartość.
Bo w naszym przypadku ten mechanizm nie ma prawa działać! Zobacz!
1. Z czysto filozoficznego punktu widzenia _ nie mamy doświadczenia własnego braku, nie wiemy, jak to jest, gdyby nas nie było. Nie potrafimy spojrzeć na świat z perspektywy swojej nieobecności, żeby poczuć ulgę albo wdzięczność, że jednak JESTEŚMY.
2. Odniesienie do analogicznych „egzemplarzy” nas jest wadliwe z założenia. My - kobiety - szukamy punktów odniesienia w innych kobietach, ale każda z nas jest absolutnie jedyna i niepowtarzalna! 😲 Nie da się porównać jednego oryginału do innego oryginału. Takie porównanie zawsze będzie krzywdzące dla którejś ze stron.
C.D.zaraz w komentarzu :)
17/07/2026
Zdradzę Ci dziś moją nową tajemnicę…
Po bardzo baaardzoooo wielu latach znowu piszę wiersze 🙈
Nie planowałam tego. Po prostu wena się dobijała aż któregoś dnia jeden wiersz się do mnie przebił. Potem drugi. Dziś (po tygodniu) mam ich sześć i tytuł tomiku, który czeka na resztę.
Maya Angelou mówiła, że kreatywność to jedyny zasób, który nie zużywa się od używania. Przeciwnie - im więcej z niej czerpiesz, tym więcej jej masz.
Sprawdziłam. Działa.
I wiecie co jeszcze odkryłam? Ona nie siedzi w jednej szufladzie. Jak już ją obudzisz - wchodzi wszędzie. W zdjęcia. W rozmowy. W to, jak wieszasz pranie i jak patrzysz na własne życie.
Nie wróciłam do pisania, bo z nieba nagle spłynęło na mnie natchnienie. Wróciłam, bo tak wybrałam.
To cała tajemnica.
I dlatego wiem, że do tego samego mogę poprowadzić każdą (słownie: KAŻDĄ!) kobietę. Odkrywając jej potencjał, pokazując jej twarz, rozbudzając apetyt na życie.
Pod jednym warunkiem: że ona też tak wybierze.
Reszta to już tylko praktyka.
I odwaga, żeby nie przestać.
„jeżeli chcesz
jeżeli chcesz
jeżeli chcesz
to bierz”
______________________
(Dziwnie się cytuje siebie samą ale do wszystkiego można się przyzwyczaić 😁)
Drzwi mojego Messengera są otwarte :D
Napisz i przegadajmy temat przy kawie :)
A na zdjęciu piękna „Zosia” w makijażu od .zaworska
15/07/2026
Siedzi przede mną zachwycająca kobieta.
Nie: „ładna”
Nie: „fajna”
Nie: „jak się ją umaluje, to da radę”
ZACHWYCAJĄCA!
Do tego stopnia, że serce bije mi w piersi jak szalone, bo czuję się autentycznie zaszczycona i poruszona tym, że spośród tylu fotografów w Olsztynie, wybrała właśnie mnie.
Patrzę i w milczeniu kontempluję tę magię, próbując ją zatrzymać w obiektywie.
I w tym samym momencie, w którym ja przeżywam niemal skrajną ekscytację jej obecnością, ona patrzy na mnie z lękiem i pyta:
„Czy myślisz, że gdy jednak odejdę od męża, to ktoś mnie jeszcze w ogóle zechce?”
Powietrze uchodzi ze mnie jak z przebitego balonika, a w sercu pojawia się potężny ucisk.
Dociera do mnie ta gigantyczna, bolesna przepaść między tym, co ja widzę na ekranie aparatu, a tym, co ona widzi w lustrze każdego dnia.
I właśnie dlatego to, co robię, jest moją misją.
Umówmy się: technika, światło, ładna sukienka i dobry retusz to tylko rzemiosło.
Prawdziwa sesja kobieca to metamorfoza poczucia siebie.
To nie jest zmiana fryzury czy makijażu, tylko głęboka, czasem wręcz bolesna, ale ostatecznie uwalniająca transformacja poglądów na swój własny temat.
Przez lata obrastamy w cudze opinie, trudne słowa, odrzucenie i poczucie, że jesteśmy „niewystarczające”.
Wierzymy w te bzdury tak mocno, że stają się naszą jedyną prawdą.
Moim zadaniem na sesji nie jest stworzenie nowej Ciebie.
Moim zadaniem jest zeskrobanie tych wszystkich warstw kurzu, które ktoś na Ciebie nałożył, żebyś w końcu zobaczyła to, co ja widzę od pierwszej sekundy!
To jest terapeutyczne spotkanie z samą sobą. Powrót do domu. Spojrzenie w oczy kobiecie, o której dawno zapomniałaś- tej silnej, pięknej, radosnej, wartej wszystkiego, co najlepsze.
Bez proszenia się o akceptację. Bez czekania, aż ktoś łaskawie Cię „zechce”.
Kiedy oddaję zdjęcia, najpiękniejszy moment to ten, w którym słyszę: „To naprawdę ja?”
Tak, to naprawdę Ty.
I jesteś absolutnie zachwycająca.
A Ty? Kiedy ostatnio spojrzałaś na siebie z zachwytem, zamiast z listą rzeczy do poprawki?
A na zdjęciu zupełni inna „Zosia” w makijażu i fryzurze od .falkowska.mua 🌹🌹🌹