Zadzwoń Wskazówki dojazdu Kontakt: szkoła

TUP TUS Dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie – naucz. Jeśli nie wie – wytłumacz. Jeśli nie może – pomóż.

09/07/2026

Dziś podczas zajęć pracowałam z parą bliźniąt. Jednym z zadań było jednoczesne narysowanie swojej ulubionej zabawki.

Dziewczynka bez wahania zaczęła rysować lalkę. Chłopiec – samochód.

Żadne z nich nie próbowało przekonać drugiego, że jego wybór jest lepszy. Nie było rywalizacji, oceniania ani potrzeby, by rysować to samo. Każde pozostało przy swoim pomyśle, jednocześnie tworząc obok siebie, z ciekawością i spokojem.

To piękna metafora relacji między rodzeństwem.

W psychologii mówimy o różnicowaniu się – zdrowym procesie, w którym dziecko odkrywa, kim jest, co lubi i co jest dla niego ważne. Rodzeństwo nie potrzebuje być identyczne, aby czuć więź. Wręcz przeciwnie. Prawdziwa bliskość rodzi się wtedy, gdy jest miejsce zarówno na „my”, jak i na „ja”.

To właśnie wtedy dziecko uczy się:
💛 „Mogę być sobą i jednocześnie być blisko drugiej osoby.”

Bo dobra relacja nie polega na tym, że lubimy to samo, myślimy tak samo i wybieramy to samo. Polega na tym, że potrafimy powiedzieć:
„Ty lubisz lalki, ja lubię samochody… i nadal możemy się razem świetnie bawić.”

Dla wielu dorosłych to oczywiste. Dla dziecka to jedna z najważniejszych lekcji budowania relacji na całe życie. To fundament akceptacji, szacunku dla różnorodności i poczucia bezpieczeństwa w bliskości.

Patrząc na te dwa rysunki, widzę coś znacznie więcej niż samochód i lalkę. Widzę dwoje dzieci, które uczą się, że nie trzeba być takim samym, żeby być drużyną. ❤️

Dziękuję Rodzicom Tych Cudownych Maluchów🫶🏻




06/07/2026

„Dziwnie cicho…”
To jedno z najczęściej wypowiadanych zdań przez rodziców, kiedy dziecko wyjeżdża na obóz, kolonie czy do dziadków.
Po kilku godzinach pojawia się cisza. A wraz z nią… różne emocje.
Ulga.
Tęsknota.
Niepokój.
A czasem nawet poczucie winy, że jest nam po prostu… lekko.
Tymczasem psychologia mówi jasno – można kochać swoje dziecko najmocniej na świecie i jednocześnie potrzebować od niego odpocząć.
To nie jest sprzeczność.
Rodzicielstwo to relacja, która każdego dnia wymaga ogromnych pokładów cierpliwości, uważności i energii. Gdy przez chwilę nie musimy być „w gotowości”, nasz układ nerwowy dostaje szansę, by zwolnić. To nie luksus. To biologiczna potrzeba.
Dlatego, jeśli właśnie teraz w Twoim domu zrobiło się ciszej, nie próbuj natychmiast zapełniać tej przestrzeni kolejnymi obowiązkami.
Pozwól sobie usiąść z kubkiem kawy. Prześpij się dłużej. Idź na spacer. Spotkaj się z bliskimi. Zrób coś tylko dla siebie – nie dlatego, że „zasłużyłeś”, ale dlatego, że Ty również jesteś ważny.

Jest jeszcze coś, o czym rzadko mówimy.
Dzieci uczą się przede wszystkim przez obserwację. Jeśli widzą rodzica, który potrafi zadbać o siebie, odpocząć, powiedzieć: „teraz potrzebuję chwili dla siebie”, dostają niezwykle ważną lekcję. Uczą się, że troska o własne potrzeby nie jest egoizmem, ale elementem zdrowego życia. Że można kochać innych i jednocześnie nie zapominać o sobie.
To cenna umiejętność, którą zabiorą ze sobą w dorosłość.

Dzieci podczas wyjazdów uczą się samodzielności, budują własną odwagę i odkrywają świat bez rodziców tuż obok. A rodzice mają okazję przypomnieć sobie, że poza rolą mamy i taty nadal są po prostu ludźmi.
Bo dziecko nie potrzebuje rodzica, który poświęca siebie do granic wytrzymałości.
Potrzebuje rodzica, który pokazuje, że odpoczynek, równowaga i dbanie o siebie są naturalną częścią życia. A potem wraca do codzienności spokojniejszy, bardziej obecny i z nową energią do bycia razem.
To również jest wychowanie.




30/06/2026

Ręcznie namalowany obraz. Kwiaty zebrane małymi rączkami. Ceramiczna figurka, w którą ktoś włożył całe swoje serce. Własnoręcznie zdobione kolczyki.
To prezenty, których nie da się kupić. ❤️

Prezenty od kilkuletnich dzieci. Dzieci, które nie potrafią jeszcze wyrażać wdzięczności wyszukanymi słowami. Robią to po swojemu – rysunkiem, kwiatkiem, uściskiem, własnoręcznie wykonanym drobiazgiem. Albo od starszych, świadomych swoich talentów i mocnych stron uczestników zajęć.

Wczoraj jedna z dziewczynek powiedziała: „Kocham TUSki i kocham Panią.”

Dla małego dziecka takie słowa nie oznaczają tego samego, co dla dorosłych. One znaczą: „Czuję się przy Tobie dobrze. Jest mi bezpiecznie. Lubię tu być. Czuję, że jestem ważna.”

To właśnie dlatego w psychologii mówi się, że dzieci nie zapamiętują wszystkich naszych słów. Zapamiętują przede wszystkim to, jak czuły się w naszej obecności. To doświadczenie zostaje z nimi na długo i staje się fundamentem tego, jak będą patrzeć na siebie i budować relacje z innymi.

Patrzę na te małe dzieła i myślę, że to największe wyróżnienie, jakie można otrzymać. Nie za perfekcyjnie poprowadzone zajęcia, ale za to, że dziecko chce wrócić. Że czuje się zauważone, zaakceptowane i bezpieczne.

To jest sens mojej pracy. I za to jestem ogromnie wdzięczna. 💛

…i wiecie co? Kocham to co robię ❤️




24/06/2026

Kiedy kończy się rok szkolny i zaczynają się łubiny…

Pamiętam je z dzieciństwa. Rosły wzdłuż dróg prowadzących nad morze. Ich fioletowe kwiaty były dla mnie znakiem, że coś się kończy i coś pięknego właśnie się zaczyna. Że za chwilę będą wakacje, długie dni, rodzinne wyjazdy i ten szczególny rodzaj beztroski, który pamięta się przez całe życie.

Dziś, patrząc na łubiny, myślę o dzieciach, które właśnie zamknęły kolejny rok. Nie tylko szkolny. Rok pełen nauki, odwagi, nowych doświadczeń, przyjaźni, sukcesów i trudności, z którymi musiały sobie poradzić.

Wakacje przypominają nam coś bardzo ważnego – człowiek nie rozwija się wyłącznie wtedy, gdy się uczy, ćwiczy i osiąga cele. Rozwija się także wtedy, gdy odpoczywa, nudzi się, marzy, odkrywa świat i ma czas po prostu być.

Dlatego życzę wszystkim dzieciom, aby te wakacje były pełne śmiechu, przygód i poczucia wolności. A dorosłym, aby choć na chwilę zwolnili i przypomnieli sobie, jak to było wypatrywać przez okno samochodu pierwszych łubinów i wiedzieć, że lato właśnie się zaczyna.

💜 Czasem najpiękniejsze wspomnienia zaczynają się od zwykłego kwiatu przy drodze.




Wakacje

19/06/2026

Dziś moi synowie kończą 20 lat.

Lata pracy z dziećmi, rodzicami i rodzinami utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie ma trudniejszego zadania niż wychowanie człowieka.

Bo to proces, który wymaga cierpliwości, zaufania i zgody na to, że efekty naszych działań nie zawsze są od razu widoczne. W świecie, który lubi szybkie rezultaty, rodzicielstwo uczy czegoś zupełnie innego – odroczonej satysfakcji.

Bo rozwój człowieka odbywa się na naszych oczach, ale często jest tak subtelny i rozłożony w czasie, że trudno go dostrzec. Widzimy codzienność – kolejne poranki, obowiązki, rozmowy, czasem konflikty, czasem zmęczenie. Tak jak trudno zauważyć, że drzewo rośnie, gdy mijamy je każdego dnia, tak trudno dostrzec zmiany zachodzące w dziecku. Dopiero gdy spojrzymy wstecz, widzimy, jak ogromny proces wydarzył się po drodze.

Jako rodzice bardzo często działamy trochę w ciemno. Siejemy wartości, uczymy odpowiedzialności, empatii, szacunku do siebie i innych, nie wiedząc, kiedy i w jaki sposób te nasiona zaczną kiełkować.

A potem przychodzi taki dzień jak dziś.

I nagle widzisz przed sobą nie dzieci, które trzeba prowadzić za rękę, ale młodych ludzi. Osoby ze swoją wrażliwością, charakterem, wyborami i marzeniami.

W psychologii mówi się, że jednym z najważniejszych zadań rodzica jest stworzenie dziecku bezpiecznej bazy, z której będzie mogło odważnie wyruszyć w świat. Dziś myślę właśnie o tym.

O tym, że największym sukcesem wychowawczym nie jest to, że dziecko nas potrzebuje.

Największym sukcesem jest to, że pewnego dnia potrafi iść własną drogą, wiedząc, że zawsze ma do czego wrócić.

Dziś moi synowie kończą 20 lat.

A ja czuję ogromną wdzięczność za tę wspólną drogę. Bo choć to oni dorastali, ja również rozwijałam się razem z nimi.

I na tym również polega piękno rodzicielstwa – wychowując dzieci, nieustannie dojrzewamy także my sami. ❤️

Wszystkiego najlepszego, Chłopcy. Jestem z Was dumna bardziej, niż potrafię ubrać to w słowa. Oczywiście Wy sami też możecie być z siebie dumni 😉
Kocham Was ❤️❤️




11/06/2026

🌸 Dziś słów kilka o procesie, który nie zawsze widać od razu…

W zeszłym roku mój rododendron zakwitł jednym kwiatem. W tym roku pojawiły się dwa.

Ktoś mógłby powiedzieć: „Tylko dwa?”. A ja patrzę na niego i widzę coś zupełnie innego. Widzę wzrost. Widzę proces. Widzę efekt pracy, która działała wtedy, gdy na zewnątrz jeszcze nic nie widać.

Dokładnie tak samo jest z dziećmi.

Rodzice podczas pierwszych spotkań diagnostycznych pytają mnie zwykle:
„Kiedy przestanie się złościć?”
„Kiedy nauczy się odnajdywać w grupie?”

A rozwój rzadko przypomina fajerwerki.

Najczęściej jest jak ten rododendron. Najpierw wzmacnia korzenie. Buduje swoją siłę. Uczy się po cichu. Czasem przez wiele tygodni lub miesięcy nie widać spektakularnych zmian. A potem pojawia się pierwszy „kwiat” – jedno odważne zgłoszenie się do odpowiedzi, jedna samodzielnie rozwiązana sytuacja konfliktowa, jedna rozmowa zamiast krzyku.

I właśnie od tego zaczyna się zmiana.

Oczywiście zdarzają się szybkie i spektakularne efekty. Ale najtrwalsze zmiany powstają wtedy, gdy dajemy dziecku czas, wsparcie i przestrzeń do wzrastania we własnym tempie.

Bo często dwa kwiaty są dużo większym sukcesem niż jeden. 🌸💚

💚 Przy tej okazji chcę podziękować rodzicom dzieci, z którymi pracuję. Dziękuję za zaufanie, otwartość i za to, że wdrażacie w domu wskazówki, o których rozmawiamy podczas spotkań. Największe zmiany dzieją się wtedy, gdy dziecko otrzymuje podobne wsparcie w różnych miejscach swojego życia. A kiedy rodzic i terapeuta stają po tej samej stronie, dziecko nie musi wybierać między różnymi oczekiwaniami – może skupić się na swoim rozwoju. To ogromna wartość i ogromna siła każdego procesu zmiany. 🌱

Dziękuję 🫶🏻 Anna Buczek




08/06/2026

Dzieci mają w sobie niezwykłą umiejętność cieszenia się chwilą. Dorośli często muszą się tego uczyć na nowo.

Dziś lekcją była bougatsa. Nie dlatego, że była słodka – bo na co dzień nie wybieram słodkości. Ale dlatego, że przypomniała mi coś ważnego.

Że życie nie składa się wyłącznie z wielkich wydarzeń, przełomów i celów do osiągnięcia. Składa się przede wszystkim z małych momentów, które łatwo przeoczyć, gdy jesteśmy zajęci planowaniem kolejnego kroku.

Ciepłe słońce, smak czegoś nowego, rozmowa, śmiech, chwila spokoju. To właśnie z takich drobiazgów buduje się poczucie szczęścia.

Może więc warto czasem spojrzeć na świat oczami dziecka – z ciekawością, uważnością i gotowością do zachwytu?

…ale było pysznie ☺️💛🍊🇬🇷












26/05/2026

Zwyczajna chwila. Wtedy - codzienność. Spacer. Las. Małe kroczki moich synów. Wózek pchany z całą powagą świata. A po latach okazuje się, że to był jeden z tych momentów, które zostają w sercu na zawsze.

Bycie mamą zaczyna się od bliskości tak ogromnej, że trudno sobie wyobrazić, że kiedyś trzeba będzie tę niewidzialną pępowinę powoli rozluźniać. Najpierw puszczamy rękę na placu zabaw. Potem pozwalamy iść kawałek dalej. Uczymy się nie biec za każdym razem, kiedy dziecko się potknie. Choć serce biegnie zawsze.
Macierzyństwo to nie tylko opieka. To także zgoda na zmianę. Na to, że dziecko nie jest „nasze” po to, by zostało przy nas na zawsze, ale po to, by mogło pójść swoją drogą. A my, matki, uczymy się kochać tak, żeby nie zatrzymywać.

I może właśnie w tym jest największa czułość matczynego życia: być blisko, kiedy trzeba. Odsunąć się, kiedy trzeba. I zawsze mieć w sobie miejsce, do którego dziecko może wrócić. Nie z obowiązku, ale z poczucia, że jest kochane.

Dziś, w Dniu Matki, myślę o tym, że czas zabiera małe rączki, dziecięce głosy i tamte poranki w lesie. Ale zostawia coś głębszego: więź, która nie potrzebuje pępowiny, żeby trwać.

23/05/2026

Piękna wiosna. I ja, z pączkami od Zagoździńskiego, niesionymi trochę jak mały skarb. Spokojne ulice. Miasto, które jakby na chwilę odpuściło pośpiech. Albo tylko tak czułam.

Niby zwykła rzecz. Pączek. Spacer. Ciepłe powietrze.
A jednak czasem właśnie takie proste momenty najmocniej przypominają nam, że życie nie musi składać się wyłącznie z obowiązków, napięcia i bycia „na czas”.

W psychologii mówimy o regulacji emocji, o przeciążeniu, o uważności. Ale uważność nie zawsze musi oznaczać matę, ciszę i specjalnie wygospodarowaną godzinę. Czasem to moment, w którym czuję zapach świeżego pączka, widzę wiosenne światło na ulicy i myślę:
„jest mi dobrze tu, gdzie jestem”.

Takie chwile są ważne. Dają ciału sygnał bezpieczeństwa. Przypominają układowi nerwowemu, że może zwolnić. Pozwalają wrócić do siebie, bez wielkich planów i bez wielkich słów.

I właśnie tego warto uczyć dzieci.
Że radość nie zawsze musi być spektakularna.
Czasem jest ciepła, słodka, zawinięta w papierową torebkę, pachnąca pączkiem.
Czasem idzie obok nas spokojną ulicą.

Bo szczęście naprawdę często mieszka w prostych rzeczach. Trzeba tylko na chwilę przestać biec, żeby je zauważyć.

Słodkiej, uważnej soboty 🍩☀️
Anna Buczek

Adres

Olszewnica Stara
05-123

Telefon

+48662289634

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy TUP TUS opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Szkoła

Wyślij wiadomość do TUP TUS:

Skróty

Udostępnij