27/01/2018
Dziecko to wielka radość w naszych sercach i całym naszym życiu. Wiadomo że nasze życie zmienia się o 180 stopni oczywiście tylko na plus. Pierwsze kroki to jedno z pierwszych powodów do dumy z naszej pociechy. Musimy jednak pamiętać o wielu aspektach, a mianowicie żeby za wszelką cenę nie pionizować naszej pociechy. Próby wstawania, łapania mebli aż w końcu pierwsze kroki to nie kwestia kilku dni, pamiętajmy o tym. Trening chodzenia zaczynamy już od pełzania, odpychania, raczkowania. Robimy się coraz bardziej wygodni , dzisiejsze metody umilania czasu dzieciom nie zawsze są dobre dla rozwoju malucha. Chcemy wyrazić swoją opinie na temat chodzików, pchaczy i tym podobnym wspomagaczom chodu.
Do chodzika wkładamy dzieci, które nie potrafi samodzielnie chodzić. Mięśnie nie są przygotowane do stabilizacji kręgosłupa. Dziecko unosi się na kroczu jedynie odbijając się palcami od podłoża. Niestety rozwijamy wtedy u dziecka złą fazę chodu, nie ma przetoczenie od pięty do palców. Na chód fizjologiczny składają się dwie fazy chodu: faza podporu (60%) i faza przenoszenia (40%). Wiadomo że chcemy chronić dzieci przed bolesnymi upadkami, otarciami, stłuczeniami, jednak dzięki tym doświadczeniom dziecko może nauczyć się w jaki sposób zawrócić, obrócić się na plecki żeby nie powtórzyć bolesnych zderzeń. Chodzik nam tego nie zapewni.
Zapewnijmy maluchowi przestrzeń, w taki sposób aby dziecko kształtowało prawidłowy chód i zapobiegało deformacjom układu stawowo-więzadłowego.
Jeśli coś Państwa niepokoi , warto skonsultować się ze specjalistami którzy ocenią jakość ruchu maluszka.
źródło: http://www.martamielcarska.pl/