19/04/2024
❤🌿 Wczorajszy przepiękny odczyt z Kronik Akaszy ukazał Pani X wiele odpowiedzi, lecz dziś nie o tym opowiem, bo sprawy to bardzo poufne. Opowiem Wam dziś o tym, jak czasem jest trudno zaakceptować prawdę o samym sobie.
🌿 Gdy byłam małą dziewczynką, widziałam świat pełen energii. Pamiętam wielki ogród Rodziców, z bogactwem wypielęgnowanych kwiatów, warzyw i owocowych drzew.
Mieliśmy przepiękny ogród. Rosła w nim pewna grusza, z którą czułam wyjątkową więź. Lubiłam na nią się wspinać i na jej gościnnych gałęziach, rozłożonych jako wygodne siedzisko, uczyć się, marzyć i czytać fascynujące książki. I jako mała dziewczynka, a potem i nastolatka, widziałam, że wszystko, a zwłaszcza ta grusza, lśni pięknymi kolorami, nie tylko w promieniach słońca.
Któregoś dnia ktoś mi powiedział „Ty to masz wyobraźnię!”, że to nieprawda, bo przecież nikt nie widzi tych kolorowych lśnień. To mnie zaszokowało.
Wtedy dotarło do mnie, że to, iż widzę delikatne lśnienia wokół ludzi i „filmiki – flashe” z życia osób, z którymi po prostu rozmawiam, jest jakieś nienaturalne. Bo czemu nie widzi tego nikt inny, skoro to widzę wyraźnie?! Zaczęłam przypuszczać nawet, że mam jakąś wadę wzroku (tak, wykluczoną później).
Miałam wtedy ze 12 lat. I to był koniec pewnego etapu w moim życiu. Zrozumiałam, że jestem nieco inna, że odbieram coś więcej i wcale nie było to miłe uczucie.
Chciałam się dopasować, by nie być ta jakaś gorsza.
Zrozumiałam wtedy, że lepiej się z tym ukrywać. Przez większość życia starałam się w sobie albo to stłumić, albo milczeć jak kamień, by być jak każdy, normalnie.
Maski nie własnej natury wciąż zakładałam na twarz i nauczyłam się kryć z „dziwnymi” zdolnościami (bo z plastycznymi, rzecz jasna, to nie musiałam się kryć, choć tyle, ufff…).
Jako nauczycielka w szkole (zaczynałam swoją zawodową karierę jako plastyczka), a potem jako instruktorka malarstwa, aż wreszcie jako dyrektorka ośrodka kultury – miałam komuś powiedzieć , że widzę energię, ją czuję? Wszak nie przystoi tak poważanym profesjom nadawać tak „niepoważnego” rysu!
Maski zdejmowałam więc tylko przed tymi, którym mogłam zaufać. I ciągle czułam się źle, jakbym żyła w przebraniu. Tak więc działałam w „podziemiu”, przez własne tchórzostwo, niestety.
❤🌿 Jakże się cieszę z tego, że któregoś dnia wreszcie odważyłam się głośno przyznać, jaka naprawdę jestem, bo zauważyłam, że wielu jest takich ludzi jak ja. I nastał nareszcie przełom i zakwitł czas odwagi. Pozbyłam się ciążącej potrzeby dopasowywania i mogłam swobodnie oddychać.
❤🌿 Tak, można żyć w swojej prawdzie i akceptować swą „różność”. Można wykorzystywać swoje dary, nie tylko malując surrealistyczne obrazy, czy pisząc niszowe książki.
Gdy czytam Kroniki Akaszy czy prowadzę sesje regresywne, naturalnie wchodzę w inne, realnie istniejące wymiary głębszego postrzegania i robię to tylko dla tych, którzy tego zwyczajnie potrzebują i świadomie o to poproszą.
I nic się złego nie stało, że mówię o tym otwarcie. Teraz, gdy patrzę w lustro, jak do odbicia dwóch światów, uśmiecham się szczerze do siebie, bo jestem sobą prawdziwą, pełną przepięknych przestrzeni.
Pełna Przestrzeni też bądź - 🌿
bo Sobą być to odwaga.
I Pełen Przestrzeni też bądź - 💪 🌿
bo też i Panów to tyczy.
Życzę Wam wszystkim, kochani, odwagi do zobaczenia w sobie Wyjątkowego Człowieka, by iść taką drogą, którą poczujesz, że jest naprawdę Twoją.
Pełna Przestrzeni z TulukArte
Jola 🌿
www.tulukarte.pl