23/03/2021
Jako człowiek zajmujący się wykrywaniem i odczytywaniem kłamstwa często o nim wspominam. Dzisiaj jednak pomyślałem, że napiszę parę słów o prawdzie.
Żyjemy w czasach, w których „prawda” jako słowo nabiera wielu nowych znaczeń. „Prawdę” się interpretuje, o prawdzie się dyskutuje i zastanawia gdzie jest i jak wygląda. Zupełnie jakbyśmy zajmowali się jakimś mitycznym stworzeniem.
Co ciekawe zaczęliśmy, my jako ludzie, w taką retorykę wchodzić zupełnie bezrefleksyjnie, delikatnie hamowani niewielką ilością głosów sprzeciwu.
Sęk w tym, że „prawda” nie jest interpretowalna. Ona po prostu jest. Czy nam się to podoba czy nie.
Często spotkamy się z różnymi chwytami erystycznymi czy innymi zabiegami, które mają tę „prawdę” przesuwać w rozmowie.
Czasem to jest przykrywanie „prawdy” intencjami, czasem twierdzeniem, że jej w ogóle nie ma.
Problem tkwi w tym, że tak możemy mówić o opiniach. One, faktycznie, są z zasady przypisane do subiektywnego odczucia jednostki. Natomiast to nie musi być tożsame z tym co jest „prawdą”.
Jeśli zaczynamy stawiać znak równości między opiniami/przemyśleniami i „prawdą” to łatwo możemy wpaść w pułapkę relatywizacji i dojść do konkluzji, że jest indywidualna i każdy ma swoją.
Potem te indywidualne „prawdy” ewoluują i finalnie tworzą się grupy, które wyznając podobną „prawdę”, monopolizują ją i roszczą sobie do niej prawo.
To niestety niesie zagrożenie populizmu i „prawdy większości”, które najłatwiej przedstawić jako założenie, że jeśli duża grupa ludzi coś głosi to tak najpewniej jest.
A to jest błąd!
O tyle niebezpieczny, ze łatwy to przeoczenia i zaakceptowania.
Przecież już stare przysłowie mówi, że „prawda leży po środku”. Otóż, cytując klasyka, nic bardziej mylnego.
Prawda nie leży po środku. Prawda leży tam gdzie leży i całą pewnością nasze interpretacje i opinie tego nie zmienią.
Warto o tym pamiętać.
Ł.