14/06/2026
Maj i czerwiec to w szkołach i przedszkolach czas ogromnego zmęczenia.
Zmęczenia dzieci.
Zmęczenia nauczycieli.
Zmęczenia dyrektorów.
To właśnie wtedy pojawiają się podsumowania, diagnozy, dokumentacja, zakończenia roku i dziesiątki spraw, które trzeba dopiąć przed wakacjami.
I właśnie wtedy organizowane są festyny oraz pikniki.
Nic więc dziwnego, że niektórzy zadają sobie pytanie: po co?
Po co organizować kolejne wydarzenie?
Po co angażować nauczycieli, rodziców i dzieci?
Po co poświęcać czas i energię na coś, co dla wielu osób sprowadza się do kilku występów, atrakcji i zdjęć?
Myślę, że odpowiedź na to pytanie zależy od jednej rzeczy.
Od tego, czy widzimy w takim wydarzeniu tylko organizację.
Czy dostrzegamy również jego sens.
Za każdym razem, gdy uczestniczę w takim wydarzeniu, widzę coś więcej niż występy i atrakcje.
Widzę dzieci, które z dumą pokazują rodzicom swoją grupę, kolegów, nauczycieli i miejsca, w których codziennie spędzają czas. Dla wielu z nich występ, wspólna zabawa czy udział w przygotowanych aktywnościach jest po prostu źródłem radości. Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o przeżycie czegoś razem.
Widzę rodziców, którzy mają okazję spojrzeć na swoje dziecko w zupełnie inny sposób niż na co dzień. Mogą obserwować jego relacje z rówieśnikami, zobaczyć, przy kim czuje się swobodnie, z kim najchętniej się bawi. Mogą też spokojnie porozmawiać z innymi rodzicami i nauczycielami, nie ograniczając się do kilku zdań wymienionych w pośpiechu przy odbiorze dziecka.
Widzę nauczycieli, którzy budują relacje z rodzinami w sposób, którego nie da się osiągnąć podczas zebrania czy konsultacji. To właśnie w takich momentach pojawia się przestrzeń na zwykłą rozmowę, wzajemne poznanie i budowanie zaufania. To również okazja, by pokazać swoją pracę inaczej niż poprzez dokumentację, sprawozdania czy prezentacje.
Widzę również zespoły nauczycieli i pracowników, które działają razem. Bo choć organizacja takich wydarzeń wymaga wysiłku, to jednocześnie pokazuje siłę współpracy i zaangażowania całej społeczności placówki.
Widzę wreszcie dyrektorów, którzy mogą zobaczyć coś, czego nie pokaże żadna ankieta ani raport. Atmosferę. Relacje. To, czy szkoła lub przedszkole jest rzeczywiście społecznością, czy jedynie miejscem, do którego codziennie przychodzą dzieci, rodzice i pracownicy.
Bo szkoła i przedszkole to nie tylko program nauczania, wyposażenie sal czy oferta zajęć dodatkowych.
To przede wszystkim ludzie.
Dlatego nie jestem zwolenniczką organizowania festynów i pikników dla samej tradycji.
Nie jestem też zwolenniczką wydarzeń, których jedynym celem są perfekcyjne występy czy efektowne zdjęcia.
Jestem natomiast zwolenniczką organizowania wydarzeń, które mają sens.
Takich, po których dzieci wracają do domu z uśmiechem.
Rodzice czują się bardziej związani z placówką.
Nauczyciele lepiej znają rodziny swoich wychowanków.
A szkoła czy przedszkole stają się choć odrobinę bardziej wspólnotą niż dzień wcześniej.
Bo być może pytanie nie powinno brzmieć: „Czy organizować festyny i pikniki?”.
Być może powinniśmy pytać:
Jak organizować je tak, aby nie były tylko wydarzeniem, ale miały prawdziwą wartość dla dzieci, rodziców, nauczycieli i całej społeczności placówki?