04/09/2021
🎓 Szkoła ruszyła.
Mamy piórniki, mamy zeszyty, nowe plecaki i...czasem "ciche" oczekiwania...
Oczekiwania, że nasze dzieci będą radośnie, lub chociaż ze spokojem wstawały i szykowały się do szkoły.
Bez gry słów:- "nie chce mi się"; "jeszcze 5 minutek, proszę mamo".
Oczekiwania, że będą pamiętać, co jest zadane, kiedy sprawdzian i na, kiedy należy przygotować makietę kosmosu.
Oczekiwania, że będą bardzo dobre i dobre oceny. To ważne, bo na koniec roku szkolnego wstawimy przecież zdjęcie świadectwa z czerwonym paskiem, bo przecież "świadectwo", jak nazwa wskazuje świadczy o tym, jak nasz maluch radzi sobie w szkole.
Oczekiwania, że będzie ładnie jadł obiady i zdrowe rzeczy na drugie śniadanie. Zero słodyczy, batonów, gum do żucia podczas przerw.
Oczekiwania, że zawsze Wam od razu opowie, jak było w szkole? Jak było na matematyce? Jak kartkówka?
Oczekiwania, że będzie grzecznym, cichym, posłusznym, ułożonym uczniem...
Czasem tyle oczekiwań, a tylko jedno dziecko...
Zbyt dużo oczekiwań daje o sobie mocno znać i uderza w
poczucie własnej wartości, pewność siebie, poczucie kontroli, motywacje, satysfakcję...
Wszystko spada. Leci...czasem tak długo, jak trwa szkoła, czasem może i dłużej. Smutne...tym bardziej smutne, że przecież dla naszych dzieci chcemy jak najwięcej, jak najlepiej.
A jednak...
Gdy pojawiają się oczekiwania, to głównym punktem odniesienia staje się dorosły. Zaczynamy słuchać siebie. Umyka nam "głos" dziecka.
Głos jego potrzeb, uczuć, głos jego doświadczeń, głos obaw i lęków.
Aby oczekiwania były słuszne to...muszą być realne i muszą być przemyślnie, potrzebne. Dostosowane do sytuacji, możliwości i czasu, w którym jesteśmy. W innym wypadku oczekiwania stają się jak życzenia, które mogą być szczere, albo nie i mogą się spełnić, albo...głęboko rozczarować.
Pamietaj szkoła to nie miejsce na oczekiwania dorosłego. Wiem, że pewnie są myśli -" ale ja nie chce, aby moje dziecko popełniło takie błędy jak ja?""ale ja chce mu oszczędzić przygotowywania wszystkiego na ostatnią chwilę" i dużo innych podobnych i podpartych dobrą intencją argumentów. I znowu, na pierwszym planie MY, dziecko pozostaje w tyle. Dziecko "goni" oczekiwania dorosłych. A gdyby, tak zmienić oczekiwania. Gdyby tak sprawić, aby nasze dzieci, czuły, że jesteśmy wsparciem bez względu na jego oceny, pomysły czy wyniki... ZAWSZE!
Gdyby go zachęcać?
Jak to zrobić?
Zacznijmy właśnie od oczekiwań!
Zamieńmy "ciche" oczekiwania w pomysły i rozwiązania, które będą wspierać dziecko i rodzica, a także i będą pomocne dla relacji rodzic-dziecko. Poniżej kilka wskazówek :-) jak skutecznie zorganizować szkolny czas:
WSKAZÓWKA 1.
1. Pamiętaj, że poranne wstawanie, to nie lada wyzwanie, szczególnie po wakacyjnych porankach. Nie denerwuj się na smyka, że nie robi wszystkiego tak szybko, jak ty, ale pomóż mu wyszykować się na pierwsze szkolne dni.
- przyszykujcie wszystkie potrzebne rzeczy dzień wcześniej.
- nastawcie zegarek i...zagrajcie w grę, kto pierwszy wstaje, ten decyduje o poobiednim deserze.
- poćwiczcie kilka dni wcześniej, przed szkolnymi dniami, wcześniejsze wstawanie,
- i pamiętajmy o pytaniach pełnych ciekawości-" jak mogę Ci pomóc, abyś wstał jutro na czas?", "jak myślisz, co możesz zrobić, aby wyszykować się jutro do szkoły na czas?". Szukamy wspólnie rozwiązań.
WSKAZÓWKA 2.
Notowanie i kolorowe karteczki.
Pamięć bywa zawodna i to w każdym wieku ;-). Opracujcie ze smykiem własny sposób zaznaczania tego, co jest zadane. Może np. Przy zadanym ćwiczeniu domowym nakleić dinozaura czy narysować słoneczko?
Jak mawiał "Stary Doktor", czyli wspaniały pedagog dziecięcych serc, Janusz Korczak - "Nie ma dzieci, są ludzie, tylko o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć".
Szkoła to ważny i wymagający etap dla naszych dzieci.
Wspierajmy, jak najlepiej potrafimy!
Dziś, jutro, zawsze, w każdych okolicznościach ❤😊.
Już jutro kolejne wskazówki!
Pozdrawiam Was i Wasze dzieciaczki ☺
Kamila Olga